„Biała Gwiazda” uległa w sparingu Ruchowi Chorzów 0:2, mimo że w ostatnich minutach mogła wyrównać. Rzut karny zmarnował jednak Emanuel Sarki. Franciszek Smuda nie traci wiary w swój zespół i twierdzi, że niebawem przyjdzie poprawa formy.

– Każdy, kto gra towarzyskie mecze, chce wygrywać. Ale tutaj nie jest istotny w tej chwili wynik. Widać, że chłopaki mają bardzo ciężkie nogi i dlatego wyglądało to tak, że po dwudziestu minutach było im coraz trudniej biegać. Wierzę, że przez tydzień gra się poprawi. Gdybym nie wierzył, tobym tutaj nie stał – powiedział tuż po spotkaniu z Ruchem trener. – Romo dostał zdrową porcję treningową. To jest młody chłopak i jeszcze nigdy tak nie trenował, więc na razie musimy się mu przyglądać, jak to będzie wszystko wyglądało dalej – dodał.
W drugiej części spotkania Marko Jovanović odniósł groźnie wyglądającą kontuzję. – Już teraz mogę powiedzieć, że nie straciliśmy Marko. Ma jedynie stłuczoną nogę i myślę, że szybko dojdzie do siebie. Jeśli chodzi o Rafała Boguskiego, to szanowaliśmy go, bo pobolewał go trochę mięsień. Od poniedziałku będzie trenował normalnie – uspokoił Smuda. Jednocześnie szkoleniowiec stwierdził, że klub musi zrobić wszystko, by pozyskać przynajmniej jeszcze jednego napastnika.










