Śląsk Wrocław poradził sobie dość gładko z Chrobrym Głogów w meczu towarzyskim rozegranym na stadionie przy ulicy Oporowskiej. Wrocławianie pokonali swoich przeciwników 4:1. Ante Simundza może mieć powody do zadowolenia z tego, jak zaprezentowali się jego snajperzy. Przypomniał o sobie Damian Warchoł, a Malaly Dembele przyczynił się do efektownego zwycięstwa.
Nowy duet?
Śląsk Wrocław wybiegł na mecz z Chrobrym Głogów z duetem Przemysław Banaszak – Malaly Dembele. Czy to jest nowy, podstawowy duet napastników w zespole Ante Simundzy? Tego jeszcze nie wiemy, ale dowiadujemy się coraz więcej na temat funkcjonowania tej dwójki razem na boisku.
Znamy najskuteczniejszego piłkarza WKS-u w poprzedniej kampanii i nie są nowością strzały z dystansu w wykonaniu 29-latka. Oczywiście były gracz Górnika Łęczna wracał się do piłki i wspierał partnerów w rozgrywaniu ataków. Krzysztof Bąkowski przekonał się, że nie jest prostą sprawą powstrzymać strzelca 16 goli w poprzednim sezonie. Przemysław Banaszak wpakował piłkę do siatki z rzutu karnego oraz po składnej akcji, w którą miał swój wkład jego partner z linii ataku.
Malaly Dembele przykuwał naszą uwagę, ponieważ przyglądamy się temu zawodnikowi. Nazwisko waży, więc wymagania stawiamy niemałe względem tego napastnika. Francuz nie miał sporej liczby kontaktów z piłką i to możemy uznać za jeden z minusów gracza sprowadzonego tego lata.
Jednak musimy dostrzec jego postawę w grze z obrońcami, bo widzieliśmy, jak 29-latek utrzymywał się przy piłce ze stoperem na plecach. Nie tylko utrzymywał posiadanie, lecz także potrafił wygrać pojedynek i obrócić się w kierunku bramki. Podania Francuza są istotnym elementem, gdyż Przemysław Banaszak wykańczał akcję po podaniu od byłego gracza tureckiego Sariyeru. Strzelec siedmiu goli w poprzedni sezonie popisał się dokładnym passem do swojego partnera. Dodatkowo podobne zagranie widzieliśmy, gdy piłką został obsłużony Adam Ciućka. Z niecierpliwością czekamy na kolejne mecze tego piłkarza.
Druga połowa, drugi duet
Śląsk Wrocław wyszedł na drugą część spotkania w zmienionym składzie. Ante Simundza testował innych 11 graczy, a wśród nich znalazł się Damian Warchoł. Wszyscy dopytywali o brak tego snajpera w kadrach meczowych w poprzedniej kampanii. Słoweński trener podkreślał, że 30-latek musi pracować na swoje miejsce w ekipie. Przypomnijmy, że stał wyżej w hierarchii od Polaka, który przybył do Wrocławia razem z Przemysławem Banaszkiem. 54-letni trener rozbił tę dwójkę, ale finalnie został uzyskany awans do PKO BP Ekstraklasy.











