Wielu zarówno kibiców, jak i ekspertów zastanawia się, co się stało z efektowną i efektywną grą zeszłosezonowego Tottenhamu. Czy są jakieś nadzieje na to, aby jego gra się poprawiła. Od początku sezonu gra Spurs nie wygląda, delikatnie mówiąc, zbyt okazale i wygląda na to, że Maurizio Pochettino na razie nie ma pomysłu na poprawę gry swojego zespołu.
Na pierwszy rzut oka można zauważyć, że przyczyną słabej gry na początku sezonu jest złe przygotowanie przedsezonowe. Powodem może być też to, że „Koguty” nabyły trzech nowych pomocników, którzy w teorii powinni być wzmocnieniem. No właśnie, zacznijmy od problemów w linii formacji, która jest najbardziej odpowiedzialna za kreowanie gry i tworzenie sytuacji bramkowych. Tutaj wesoło nie jest, można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że jest po prostu tragicznie. Piłka nożna to sport, który daje nam wiele radości nie tylko ze względu na wyniki, jakie osiąga drużyna. Czynnikiem składowym jest też styl, jakim gra. U podopiecznych Pochettino, szczególnie w pomocy, najzwyczajniej w świecie wieje nudą…
Problemy z pomocą
W ostatnim meczu z Newcastle (przegranym zresztą 0:1) Tottenham Hotspur oddał zaledwie dwa celne strzały. Jak już wcześniej wspominaliśmy, to pomocnicy w większości są odpowiedzialni za tworzenie sytuacji bramkowych. Skoro tak, patrząc na same statystyki, jak można ocenić linię pomocy drużyny z północnego Londynu?
Następną kwestią jest to, że drużyna Tottenhamu nie potrafi grać z zespołami z dobrze zorganizowaną defensywą. Drużyna Steve’a Bruce’a wyszła na mecz w ustawieniu 5-4-1, jak się okazało, była to znakomita receptura na drużynę Pochettino. Piłkarze, którzy grają prostą, przewidywalną piłkę, nie mają szans przejść drużyny, która jest nastawiona głównie na obronę. Kolejny przykład z meczu przeciw Newcastle United, w którym gra pomocników wyglądała na zasadzie kilku podań w poprzek boiska, wrzutka lub czasem strzał, ale wymuszony (stąd zaledwie dwa celne strzały).
Kolejnym punktem odnośnie do słabej gry „Kogutów” jest mecz z Manchesterem City. Z jednej strony, remis przeciwko takiej drużynie wygląda raczej dobrze niż źle. Z drugiej strony, gdy popatrzymy już na styl gry, jakim raczyła nas drużyna z północnego Londynu, to pozytywów próżno szukać. Znowu zaledwie trzy strzały w całym meczu i żeby skontrastować liczbę strzałów obu drużyn, przytoczmy sumę oddanych strzałów City, która wynosiła 30(!). Zresztą Spurs byli blisko przegrania tego meczu, także ze względu na sytuację z ostatnich minut, gdy stracili bramkę, ale po weryfikacji VAR gol nie został uznany.
Jedynym jasnym punktem, jaki pojawia się ekipie Maurizio Pochettino, wydaje się Christian Eriksen. Niestety nie ma on zbyt wielu okazji do występu w wyjściowym składzie i być może to błąd. Patrząc na grę wszystkich zawodników Spurs, dojdziemy do wniosku, że to Eriksen najbardziej ożywia ich grę i przynajmniej coś się dzieje. Problemem może być to, że Christian może odejść niebawem z klubu, ponieważ nie chciał przedłużać kontraktu, który kończy się po tym sezonie.
Na ratunek nowi zawodnicy
Wydaje się, że Maurizio Pochettino będzie musiał wprowadzić zmiany w szeregach swojego zespołu. Najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie wdrożenie do pierwszej jedenastki nowych zawodników. Trener Spurs już zaczął działać w tym kierunku i jeśli chodzi o tę kwestie, wychodzi mu to na dobre. Tanguy Ndombele, który jest najdroższym nabytkiem „Kogutów”, miał już okazję wystąpić w dwóch meczach. W występach tych popisał się już jedną bramką i asystą, co jest na pewno dobrym prognostykiem.











