Widzew Łódź pokonał 1:0 PGE GKS Bełchatów. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego zdobyli tylko jednego gola, którego strzelcem był Hachem Abbes, i to wystarczyło, aby dopisać sobie trzy punkty w tabeli.
Trzeba przyznać, że piłkarze nas nie rozpieszczali i o pierwszych minutach nie ma co pisać. W 21. minucie został oddany pierwszy strzał w meczu (w dodatku niecelny) i ta informacja dobrze oddaje całą sytuację na boisku. Częściej w posiadaniu piłki byli „Czerwoni”, którzy dużo rozgrywali w środku pola, z kolei „Brunatni” pozwalali Widzewowi na taką grę, czekając na kontrę. Tuż po pierwszym strzale został oddany drugi. Ten był już lepszy, gdyż Okachi uderzył efektownie nożycami. Niestety, piłka wciąż nie trafiała w żadną z bramek.

Widzew nic sobie nie robił z defensywy gości i z minuty na minutę był coraz bliżej bramki Łukasza Sapeli. Golkiper „Brunatnych” musiał interweniować w 39. minucie, kiedy to Okachi znów zdecydował się na strzał. Tym razem był on celny, jednak wybroniony przez Sapelę. W 41. minucie w końcu kibice w Łodzi oglądali bramkę. Strzelcem gola na 1:0 był Hachem Abbes, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Dudu. Łukasz Sapela był bez żadnych szans, a na stadionie im. Ludwika Sobolewskiego obie drużyny schodziły do szatni przy wyniku 1:0 dla gospodarzy.
W 54. minucie kibice gromkimi brawami uczcili pamięć zmarłego przed kilkoma dniami Włodzimierza Smolarka. W pierwszym minutach drugiej połowy spotkania trenerzy obu zespołów wprowadzili nowych graczy. Kamil Kiereś zdjął Kosowskiego i Żewłakowa, a dał szansę Buzale i Makowi, mając nadzieję na zmianę wyniku.

Widzew kontrolował grę i „Brunatni” mieli duży problem, by przedostać się pod pole karne rywala. Mimo braku emocji należy pochwalić obie drużyny za rozgrywanie. Gra toczyła się głównie w środku pola i czasem można było zauważyć ładne wymiany podań. W 65. minucie Radosław Matusiak dobrze zagrał do Okachiego, ale „Czerwonym” nie udało się podwyższyć prowadzenia, gdyż dobrą interwencją popisał się Sapela. Celny strzał oddał także Mateusz Mak, ale uderzenie było zbyt lekkie, przez co Maciej Mielcarz nie miał z nim żadnego problemu.
Końcówka również nie obfitowała w emocje. Jedyną ciekawą sytuację kibice zobaczyli w ostatniej minucie, kiedy to Radosław Matusiak zdołał oddać strzał po przejściu jednego z obrońców. Wreszcie sędzia zakończył to mało ciekawe spotkanie. Widzew zgarnął trzy punkty, dzięki czemu przeskoczył w klasyfikacji Lecha Poznań.











