To nie był spokojny okres zimowy w wykonaniu „Portowców”. Zawirowania właścicielskie, ujawnienie głębokich problemów od dłuższego czasu trawiących „Dumę Pomorza”, a na deser bunt piłkarzy. Nadzieja pojawiła się w nowym międzynarodowym inwestorze (głównie z kontaktami w Brazylii, Portugalii i Hiszpanii), który ma przejąć Pogoń. Zmiany te mają domknąć się do połowy lutego, ale już teraz wiadomo, że ten sezon jest stracony. Dlatego nie pozostaje nic innego, jak przetrwać do lata. Zapraszamy na skarb kibica, w którym omówimy, co czeka Pogoń Szczecin.
Zwykle gdy tworzyliśmy skarb kibica i omawialiśmy Pogoń Szczecin, mogliśmy raczej mówić o pozytywach. Rozwijający się klub, ambitny projekt etc. Jednak tak już od co najmniej roku karta zaczęła się odwracać, za to w ostatnich dwóch miesiącach wybuchło prawdziwe szambo. Nieudany proces przejęcia klubu przez Haditaghiego otworzył puszkę Pandory, która przy sporym udziale Kanadyjczyka ujawniła skrywane problemy wewnętrzne klubu, w tym spore długi.
Sytuacja była na tyle zła, że piłkarze wyrazili swoją dezaprobatę wokół działań zarządu odmową wyjścia na trening. W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” sam Aleksander Gorgon domagał się od władz szczerości, której jak widać, dotąd nie było.
Pojawiła się jednak kolejna nadzieja na zmianę właściciela. Drużynę ma bowiem przejąć fundusz mający swoje główne kontakty w Ameryce Południowej, jak szerzej informuje o tym Szymon Janczyk. Niemniej mleko się rozlało i wokół „Portowców” narosło mnóstwo brudu, którego uprzątnięcie chwilę zajmie. W tym momencie wydaje się, że sezon 2024/25 jest stracony. Dlatego kibicom chyba nie pozostaje nic innego, jak wytrwać do lata i poczekać na to, co przyniesie nowy właściciel (o ile transakcja dojdzie do skutku).
Przygotowania (poprzedzone buntem w Polsce) poszły w Turcji w kratkę
Pogoń Szczecin wróciła do przygotowań 3 stycznia i zaczęło się gorąco, bo właśnie od wspomnianego wyżej buntu. W Turcji jednak o niewychodzeniu na trening nie było mowy i drużyna skupiła się na przygotowaniach. Te poszły jej co nieco w kratkę. Szczecinianie wygrali z Kajsarem Kyzyłordą 2:0, ale dostali bęcki od uczestnika Ligi Mistrzów Crveny zvezdy Belgrad 5:2 oraz od wicemistrza Węgier Paksi FC 3:0. Po powrocie do Polski wygrali jeszcze sparing z pierwszoligową Miedzią 3:2.
Co ciekawe, najwięcej bramek w przygotowaniach zdobył Gamboa, ale szczecińskim kibicom do gustu przypadły poczynania młodziutkiego Macieja Wojciechowskiego, który być może przy tak ograniczonych możliwościach kadrowych dostanie swoje szanse na wiosnę.














