Skarb kibica ekstraklasy: Legia Warszawa – sprawić, aby mistrzostwo wróciło do Warszawy!


Po ostatnim sezonie pełnym rozczarowań jest nadzieja na lepsze jutro. Legia Warszawa i jej kibice mocno wierzą w mistrzostwo dla "Wojskowych"

8 lutego 2020 Skarb kibica ekstraklasy: Legia Warszawa – sprawić, aby mistrzostwo wróciło do Warszawy!

Ostatnia kampania dla Legii Warszawa była pasmem niepowodzeń. "Wojskowi" stracili mistrzostwo Polski, a zarówno Dejan Klafurić, jak i Sa Pinto nie sprawdzili się jako trenerzy stołecznego klubu. Sezon 2018/2019 stał pod znakiem chaosu i rozczarowań. Początek rundy jesiennej także nie należał do najlepszych. Atmosfera wokół klubu nie była najlepsza i coraz więcej wskazywało na to, że w Warszawie znów zostanie zmieniony trener. Odpadnięcie w 4. rundzie eliminacji Ligi Europy, remis na Gibraltarze czy wpadki w ekstraklasie tylko podsycały dyskusje o ewentualnym odejściu Vukovicia. Jednak z biegiem sezonu stołeczni zaczęli się rozkręcać, a wyniki uległy znacznej poprawie.


Udostępnij na Udostępnij na

Jak co roku cel jest tylko jeden – zdobyć mistrzostwo Polski. W przypadku takiego klubu jak Legia każdy inny wynik będzie niemałym zaskoczeniem. Przede wszystkim piłkarze Legii rozkręcili się w ofensywie. Ekipa z Łazienkowskiej 3 strzeliła jesienią najwięcej goli ze wszystkich klubów ekstraklasy. Prawdziwym popisem ich umiejętności były starcia z Wisłą Kraków i Górnikiem Zabrze przed własną publicznością. Krakowian pokonali aż 7:0, a Górnik uległ w Warszawie 1:5. Tak oto w Warszawie przezimowali jako lider ekstraklasy co w ostatnich latach nie było normą. Pora podtrzymać dobrą passę z końcówki rundy jesiennej i zawalczyć o jak najszybsze zgarnięcie tytułu mistrzowskiego.

Przygotowania do rundy wiosennej

Legia Warszawa podobnie jak kilka innych polskich klubów przygotowywała się do sezonu w tureckim Belek. W miejscu dobrze znanym ekstraklasowym klubom, które co roku gości wiele zespołów z naszego kraju. Przed samym wyjazdem do miasta oddalonego o 40 kilometrów od Antalyi nie zagrali oni żadnego meczu kontrolnego. Dopiero po wyjeździe do Turcji zaczęli oni grać pierwsze mecze.

– Legioniści przez 19 dni trenowali w tureckim Belek. Co ciekawe, w zgrupowaniu wzięło udział aż 9 młodzieżowców, co jest jednym z najlepszych wyników w ostatnich latach. Z sześciu sparingów Legia wygrała cztery, jeden zremisowała i jeden przegrała. Najpoważniejszym rywalem spośród wszystkich rywali było Dynamo Kijów, z którym Legia zremisowała. Przygotowania można ocenić na plus głównie przez pryzmat tego, że nikt nie doznał poważniejszej kontuzji. Prawdziwe efekty przygotowań ujrzymy dopiero na boisku. Trudno wskazać największych wygranych, ale myślę, że tutaj mógłbym wskazać dwóch moich imienników: Mateusza Wieteskę i Mateusza Cholewiaka. Pierwszy został niespodziewanym królem strzelców zimowych przygotowań (hat-trick z Nyiregyhaza Spartacus), zaś drugi przekonał w sparingach, że jest zawodnikiem godnym występów w Legii i kilkukrotnie pokazał, że niekoniecznie musi być jedynie uzupełnieniem składu, lecz może odegrać ważną rolę w walce o mistrzostwo – mówi nasz redaktor, Mateusz Tudek.

Dodatkowo 2 lutego, kilka dni po powrocie do stolicy Legia zagrała z ekstraklasową Wisłą Płock. Podopieczni Aleksandara Vukovicia zremisowali 1:1 z drużyną „Nafciarzy”. Gola dla Legii strzelił Jose Kante, natomiast „Wojskowych” ukłuł ich były piłkarz, Mateusz Szwoch.

– Jedni przychodzą, drudzy odchodzą. Trener też chciałby zatrzymać zawodników. Mateusz Cholewiak do nas przyszedł. Znałem go wcześniej, zobaczymy jak będzie się tutaj prezentował. Spędziliśmy trzy tygodnie na obozie. Dobrze przepracowaliśmy ten okres. Znamy swoją wartość. Skupiamy się na sobie i na swoim podejściu do meczu. Przeciwnik robi swoje, my również. Cieszymy się z powrotu do rozgrywek. Przerwa zimowa jest długa i każdy oczekuje, aby jak najszybciej wrócić do rytmu meczowego i rywalizacji o stawkę. Ostatnie miesiące pokazały jaką jesteśmy drużyną. Chcemy to podtrzymać, aby dojść jak najwyżej. Tak samo jak serię zwycięstw przy Łazienkowskiej – mówił na konferencji prasowej przed meczem z ŁKS-em Artur Jędrzejczyk.

Transfery

Piotr Pyrdoł to jeden z pierwszych zimowych ruchów Legii Warszawa. Młody piłkarz ŁKS-u ostatnimi czasy przebił się do pierwszego składu „Rycerzy Wiosny”. W końcówce pierwszej części kampanii dostawał coraz więcej szans od Kazimierza Moskala pokazując się z dobrej strony. Legia za małe pieniądze wykupiła zawodnika z potencjałem na kogoś więcej, niż solidnego ligowca i kolejnego piłkarza do rotacji. Inwestycja przyszłościowa, która za jakiś czas może się „Legionistom” odpłacić z nawiązką.

Kolejnym transferem do klubu było zakontraktowanie piłkarza Śląska Wrocław, Mateusza Cholewiaka. Kibice Legii podzielili się na dwa obozy, zwolenników jego podpisania i przeciwników. I obie strony miały dobre argumenty za i przeciw. Z jednej strony jest to piłkarz wartościowy w rotacji. Cholewiak to bardzo wszechstronny zawodnik mogący równie dobrze grać jako napastnik, skrzydłowy czy lewy obrońca. Jednak już we Wrocławiu miał problemy z regularnym graniem. 30-letni zawodnik grał w tym sezonie głównie ogony i w 16 meczach nie uzbierał nawet 600 minut. Z biegiem sezonu przekonamy się czy był to dobry transfer stołecznych.

Mateusz Cholewiak ze Śląska do Legii. Kto wyszedłby na tym lepiej?

Kolejnym ruchem, dokonanym w ostatnich godzinach przed rozpoczęciem rozgrywek było przejście Tomasa Pekharta do Legii. Czech także szybko trafił pod lupę kibiców i wywołał swoim ruchem niemałe kontrowersje. Jakiś czas temu czeski napastnik w Warszawie, Tomas Necid okazał się kompletnym niewypałem. Fani obawiają się o powtórkę z rozrywki i nie ma się czemu dziwić. Pekhart nigdy nie był szczególnie bramkostrzelnym napastnikiem i w 296 meczach zdobył 72 gole. Obecna kampania dla Pekharta jest trudna. W 10. na zapleczu La Liga Las Palmas przegrywa rywalizację z Juanjo Narvaezem, a do zdrowia wraca także dobrze znany obserwatorom La Liga Ruben Castro. Ten ruch Legii obarczony jest dużym ryzykiem, zwłaszcza, że na Pekharta będzie nałożona duża presja. Kibice będą oczekiwali, aby Czech zastąpił wytransferowanego do MLS Jarosława Niezgodę.

– CV ma przyzwoite jak na polskie warunki. Jednak w ostatnich sezonach brakowało mu liczb. Pozostaje wierzyć, że w wieku 30 lat ma jeszcze ambicje żeby pograć na dobrym poziomie, a nie odcinać kupony. Oby nie powtórzył się kazus Tomasa Necida, który przy Łazienkowskiej kompletnie zawiódł. Wiele będzie zależało od tego jak Pekhart jest przygotowany do sezonu i jak wkomponuje się do zespołu. Ja mimo wszystko na ten moment większym zaufaniem darzę Jose Kante, z którym Legia dopiero co przedłużyła kontrakt – przekonuje Mateusz.

Jarosław Niezgoda, czyli najlepszy strzelec Legii w rundzie jesiennej także zdecydował się opuścić Warszawę. Napastnik podobnie jak Adam Buksa wyleciał za Ocean, gdzie wraz z Portland Timbers spróbuje zamieszać w MLS. Po jego odejściu stworzył się ogromny krater w ataku „Legionistów”. Obecnie oprócz niepewnego Pekharta w kadrze są Jose Kante, Maciej Rosołek i Kacper Kostorz. Kante lepiej czuje się mając przed sobą bramkostrzelnego napastnika, a Rosołek i Kostorz to wciąż nieopierzeni na poziomie ekstraklasy piłkarze.

Kolejnym transferem z klubu jest transakcja z Radosławem Majeckim w roli głównej. Polski golkiper latem pełnoprawnie stanie się piłkarzem AS Monaco, a najbliższe pół roku spędzi przy Łazienkowskiej 3. Radek to niewątpliwie jeden z najlepszych bramkarzy młodego pokolenia i mając niespełna 21 lat na karku gra od deski do deski w drużynie lidera ekstraklasy. Majecki swoim transferem pobił rekord. Operacja kosztowała drużynę z księstwa aż 7 milionów euro i tym samym został pobity rekord Jana Bednarka, który za pół miliona mniej trafił do Southampton z Lecha Poznań.

Pobyt Cafu w Legii można określić jako niedosyt. Portugalczyk wielokrotnie pokazywał, że jest jednym z najlepszych pomocników Legii. Lecz obecną kampanię stracił przez problemy z więzadłami, a po powrocie do zdrowia Aleksandar Vuković nie widział dla niego miejsca w drugiej linii. Wraz z Andre Martinsem mógł stworzyć na dłuższą metę nawet jeden z najlepszych środków pola w historii naszej ligi. Niestety z Cafu się pożegnano i były piłkarz FC Metz powędrował do Grecji, gdzie będzie bronił barw Olympiakosu Pireus.

– Mam mieszane uczucia. Z jednej strony Legia zarobiła godne pieniądze za sprzedaż Niezgody i Majeckiego (tego drugiego zresztą udało się zatrzymać do końca sezonu), a z drugiej strata Niezgody to poważny cios. Legia straciła najlepszego strzelca i absolutnie czołowego piłkarza. Ponadto Łazienkowską opuścił Cafu, który w będąc w formie był kluczową postacią wicemistrza Polski. Aktualnie finalizowane jest przejście do Legii Tomasa Pekharta, który naturalnie ma zastąpić Niezgodę. Podsumowując: zimowe okienko transferowe oceniłbym na 6/10. Wszystko będzie zależało od tego jaką rolę nowi zawodnicy odegrają w najbliższych meczach. Bo pod względem finansowym to było bardzo udane okienko dla Legii – podsumowuje okienko transferowe redaktor Tudek.

Atut

Największym atutem Legii Warszawa jest głębia składu. Obecnie lider ekstraklasy dysponuje najszerszą i najbardziej wyrównaną kadra spośród wszystkich ekip. Każda pozycja jest co najmniej nieźle jak na nasze warunki obsadzona i ciężko na niektórych pozycjach wytypować zawodnika pierwszego składu.

– Wbrew pozorom jest to szeroki skład. Legia spokojnie mogłaby wystawić dwie jedenastki. Oczywiście istniałaby pewna różnica poziomów, ale każdy piłkarz ma konkurenta do miejsca w składzie, co może przełożyć się na większą mobilizację i wyższą formę poszczególnych graczy. Po przyjściu Pekharta trudno wskazać pozycję, która pilnie wymagałaby wzmocnień – tłumaczy Mateusz.

Niewiadoma

Mimo wszystko największą niewiadomą może być czeski napastnik, Tomas Pekhart. Z jednej strony były piłkarz Las Palmas ma doświadczenie na arenie międzynarodowej i w swoim CV ma występy w czeskiej kadrze czy mecze w Bundeslidze. Aczkolwiek ostatnio nigdy nie był szczególnie bramkostrzelny i ostatnio przeżywa trudny okres w jego karierze.

– Zdecydowanie największą niewiadomą jest wspomniany Pekhart. Trudno powiedzieć czy będzie w stanie zapewnić taką regularność jak Niezgoda. Poza tym sporą niewiadomą jest to, jak cała drużyna łącznie z trenerem udźwigną presję. Brak mistrzostwa Polski przez dwa sezony zostanie uznany za katastrofę. To tylko zwiększa ciśnienie, zwłaszcza, że różnice w czołówce są nieduże i każde potknięcie może Legię wiele kosztować. 

Trzy rzeczy, które wydarzą się wiosną:

1. Odczuwalny brak Jarosława Niezgody

Jarosław Niezgoda jesienią był najlepszym strzelcem drużyny z Warszawy. Polski napastnik seryjnie zdobywał kolejne gole i świetnie dogadywał się z Jose Kante. Wraz z Gwinejczykiem stworzyli duet, który w drugiej części rundy był postrachem ekstraklasowych defensyw. Brali oni bezpośredni udział w 24 z 40 zdobytych przez Legię bramek i strata jednego z nich wpłynie na ofensywne poczynania Warszawiaków. Teraz obowiązki Niezgody będzie musiał przejąć Pekhrat, który jest jednym z największych znaków zapytania stołecznego klubu.

2. Podbicie wartości rynkowej Karbownika

Michał Karbownik jesienią był objawieniem ekstraklasy. Młody wychowanek Legii w wyniku problemów Legii dostał szansę na lewej stronie obrony. Wielu widząc ten ruch Aleksandara Vukovicia chwytało się za głowę. Karbownik do tej pory w młodzieżowych drużynach stołecznych operował w środku pola. Dodatkowo jest on piłkarzem prawonożnym. Jednak okazało się, że Michał szybko zaadoptował się na nowej pozycji i stał się czołowym graczem ligi. Karbownik potrafi wykorzystać swoją prawą nogę w lewym sektorze boiska i obrońcy mają z nim niemałe problemy. Efekt? 4 asysty w 13 ligowych meczach. Jeżeli „Karbo” podtrzyma formę latem może stać się bohaterem transferu za rekordowe w skali naszej ligi pieniądze.

3. Legia Warszawa zdobędzie mistrzostwo Polski

„Legioniści” w tym momencie dysponują najbardziej kompletną kadrą w lidze i ciężko sobie wyobrazić, aby mistrzostwo nie wróciło na Łazienkowską. Legia w formie z drugiej części rundy jesiennej to najlepsza drużyna w lidze i każdy inny wynik, niż 1. miejsce będzie można uznać za wielkie rozczarowanie. Legia z takim potencjałem kadrowym jak na warunki naszej ligi musi zdobyć mistrzostwo Polski.

Ciekawostka

To właśnie Legia Warszawa wygrała najwyższym stosunkiem w rundzie jesiennej. „Wojskowi” na własnym stadionie pokonali Wisłę Kraków aż 7:0. Wówczas trzy bramki dla Legii strzelił Jose Kante, a kolejne trafienia dołożyli Jarosław Niezgoda, Luquinhas, Paweł Wszołek i Arvydas Novikovas.

Przewidywana jedenastka

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze