Ostatnia kampania dla Legii Warszawa była pasmem niepowodzeń. „Wojskowi” stracili mistrzostwo Polski, a zarówno Dejan Klafurić, jak i Sa Pinto nie sprawdzili się jako trenerzy stołecznego klubu. Sezon 2018/2019 stał pod znakiem chaosu i rozczarowań. Początek rundy jesiennej także nie należał do najlepszych. Atmosfera wokół klubu nie była najlepsza i coraz więcej wskazywało na to, że w Warszawie znów zostanie zmieniony trener. Odpadnięcie w 4. rundzie eliminacji Ligi Europy, remis na Gibraltarze czy wpadki w ekstraklasie tylko podsycały dyskusje o ewentualnym odejściu Vukovicia. Jednak z biegiem sezonu stołeczni zaczęli się rozkręcać, a wyniki uległy znacznej poprawie.
Jak co roku cel jest tylko jeden – zdobyć mistrzostwo Polski. W przypadku takiego klubu jak Legia każdy inny wynik będzie niemałym zaskoczeniem. Przede wszystkim piłkarze Legii rozkręcili się w ofensywie. Ekipa z Łazienkowskiej 3 strzeliła jesienią najwięcej goli ze wszystkich klubów ekstraklasy. Prawdziwym popisem ich umiejętności były starcia z Wisłą Kraków i Górnikiem Zabrze przed własną publicznością. Krakowian pokonali aż 7:0, a Górnik uległ w Warszawie 1:5. Tak oto w Warszawie przezimowali jako lider ekstraklasy co w ostatnich latach nie było normą. Pora podtrzymać dobrą passę z końcówki rundy jesiennej i zawalczyć o jak najszybsze zgarnięcie tytułu mistrzowskiego.
Przygotowania do rundy wiosennej
Legia Warszawa podobnie jak kilka innych polskich klubów przygotowywała się do sezonu w tureckim Belek. W miejscu dobrze znanym ekstraklasowym klubom, które co roku gości wiele zespołów z naszego kraju. Przed samym wyjazdem do miasta oddalonego o 40 kilometrów od Antalyi nie zagrali oni żadnego meczu kontrolnego. Dopiero po wyjeździe do Turcji zaczęli oni grać pierwsze mecze.
– Legioniści przez 19 dni trenowali w tureckim Belek. Co ciekawe, w zgrupowaniu wzięło udział aż 9 młodzieżowców, co jest jednym z najlepszych wyników w ostatnich latach. Z sześciu sparingów Legia wygrała cztery, jeden zremisowała i jeden przegrała. Najpoważniejszym rywalem spośród wszystkich rywali było Dynamo Kijów, z którym Legia zremisowała. Przygotowania można ocenić na plus głównie przez pryzmat tego, że nikt nie doznał poważniejszej kontuzji. Prawdziwe efekty przygotowań ujrzymy dopiero na boisku. Trudno wskazać największych wygranych, ale myślę, że tutaj mógłbym wskazać dwóch moich imienników: Mateusza Wieteskę i Mateusza Cholewiaka. Pierwszy został niespodziewanym królem strzelców zimowych przygotowań (hat-trick z Nyiregyhaza Spartacus), zaś drugi przekonał w sparingach, że jest zawodnikiem godnym występów w Legii i kilkukrotnie pokazał, że niekoniecznie musi być jedynie uzupełnieniem składu, lecz może odegrać ważną rolę w walce o mistrzostwo – mówi nasz redaktor, Mateusz Tudek.
Dodatkowo 2 lutego, kilka dni po powrocie do stolicy Legia zagrała z ekstraklasową Wisłą Płock. Podopieczni Aleksandara Vukovicia zremisowali 1:1 z drużyną „Nafciarzy”. Gola dla Legii strzelił Jose Kante, natomiast „Wojskowych” ukłuł ich były piłkarz, Mateusz Szwoch.
– Jedni przychodzą, drudzy odchodzą. Trener też chciałby zatrzymać zawodników. Mateusz Cholewiak do nas przyszedł. Znałem go wcześniej, zobaczymy jak będzie się tutaj prezentował. Spędziliśmy trzy tygodnie na obozie. Dobrze przepracowaliśmy ten okres. Znamy swoją wartość. Skupiamy się na sobie i na swoim podejściu do meczu. Przeciwnik robi swoje, my również. Cieszymy się z powrotu do rozgrywek. Przerwa zimowa jest długa i każdy oczekuje, aby jak najszybciej wrócić do rytmu meczowego i rywalizacji o stawkę. Ostatnie miesiące pokazały jaką jesteśmy drużyną. Chcemy to podtrzymać, aby dojść jak najwyżej. Tak samo jak serię zwycięstw przy Łazienkowskiej – mówił na konferencji prasowej przed meczem z ŁKS-em Artur Jędrzejczyk.












