Jak ocenić należy minioną rundę w wykonaniu podopiecznych Dariusza Żurawia? Dość solidnie, chociaż bez większych rewelacji. Były momenty lepsze, ale bywały też te gorsze, co doskonale oddaje ich pozycja w ligowej tabeli. Poznaniacy plasują się bowiem na piątym miejscu i do lidera tracą niespełna dziesięć punktów. Wydaje się więc, że atak na podium wcale nie jest wykluczony. W tej kwestii jednak wszystko zależy już od samych zawodników.
Stagnacja Lecha w pewnym stopniu trwa już właściwie od 2015/2016. Wówczas broniąc tytułów mistrzów Polski, poznaniacy dali plamę i zakończyli rozgrywki dopiero na siódmej pozycji. Następne lata były już różne. Jedne lepsze, gdy „Kolejorzowi” udawało się kończyć rozgrywki na podium, a inne gorsze, jak na przykład ubiegła kampania, w której zajął on ostatnie miejsce w grupie mistrzowskiej.
Wiele zarzutów nieustannie w tej kwestii kierowanych jest do osób odpowiedzialnych za skauting w klubie z województwa wielkopolskiego. Trudno się temu jednak dziwić, gdyż w ostatnich latach w Lechu niewypałów transferów było bardzo dużo. Nikola Vujadinović, Vernon De Marco, czy Mario Situm – to tylko kilka przykładów graczy, których transfery nie wniosły za wiele do drużyny z Poznania w ostatnim czasie.
Zimą Lech masowo nowych zawodników nie sprowadzał. Wiele więc wskazuje na to, że przy Bułgarskiej postawią na sprawdzone już opcje.
Przygotowania do rundy
Poznaniacy, jak większość zespołów polskiej ligi, na zimowe zgrupowanie wybrali się do Turcji. Obóz w Belek rozpoczął się kilku dni poświęconych na treningi. Po nich piłkarze z Wielkopolski rozegrali swój pierwszy mecz sparingowy. Ich rywalem była rumuńska Astra Giurgiu. Widowisko do najlepszych zdecydowanie nie należało i zakończyło się bezbramkowym remisem.
Kolejne dni ponownie upłynęły pod znakiem treningów. W międzyczasie swoje 21. urodziny obchodził jeden z zawodników „Kolejorza”, Tymoteusz Puchacz. Czasu na świętowanie jednak zbyt wiele nie było, bowiem podopiecznych Dariusza Żurawia czekał kolejny sparing, tym razem z Szachtarem Donieck, który występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej na Ukrainie. Lech przegrał to spotkanie, ale tanio skóry nie sprzedał.
Szansa na przełamanie przyszła dość szybko i została w pełni wykorzystana, ponieważ podopieczni Dariusza Żurawie pod koniec stycznia pewnie ograli słoweński NK Maribor. Po okazałym zwycięstwie drużyna w dobrych humorach powróciła do Poznania. Teraz czekał ją tydzień bardzo ciężkiej pracy, który zostanie zwieńczony dzisiejszym meczem z Rakowem Częstochowa przy Bułgarskiej.












