Oczy nie tylko sympatyków Sevilli będą w tym roku bacznie przyglądać się temu, co dzieje się w stolicy Andaluzji. Mieszanka ciekawych transferów z głośnym nazwiskiem trenera zagwarantuje nam ciekawy interesujący sezon w wykonaniu Los Nervioneses
Rozkład sił w hiszpańskiej ekstraklasie zazwyczaj doprowadza do tego, że trzy z czterech miejsc zapewniających awans do Champions League są pozajmowane. O to ostatnie biją się przeważnie cztery drużyny. Ostatnim razem Sevilla musiała zadowolić się Ligą Europy, lecz nadchodzący sezon ma zakończyć się po myśli Andaluzyjczyków.
Trzy rzeczy, których spodziewamy się po Sevilli w nadchodzącym sezonie
1) Widoczny efekt Monchiego
Prawdopodobnie najlepszy dyrektor sportowy na świecie wrócił do domu. Po dwóch latach spędzonych w Rzymie Monchi wrócił na stare śmieci i od razu wziął się do roboty. O tym kogo sprowadził, tym razem będzie jeszcze okazja pomówić w osobnym akapicie. Swoją markę skrupulatnie wypracowywał podczas pierwszego pobytu w stolicy Andaluzji, gdy za jego namową klub ściągnął takich zawodników jak Dani Alves, Ivan Rakitić, Adriano czy nasz elegancki Grzegorz Krychowiak. Ostatnie dwa sezony Monchi przepracował w Romie, dla której wypatrzył chociażby Nicolo Zaniolo i Lorenzo Pellegriniego. Jak każdemu, zdarzają mu się błędy, lecz to, że potrafi dobierać zawodników do klubu, w którym pracuje to sprawa nad wyraz oczywista.
2) Młodzież w natarciu
Julen Lopetegui sprowadził do zespołu czterech zawodników poniżej 23. roku życia oraz na stałe dołączył do pierwszej drużyny osiemnastoletniego Bryana Gila. Poza tym w kadrze znajdują się jeszcze tacy zawodnicy, jak Gnagnon czy Arana. Trener, który dotychczas w swojej karierze trenerskiej specjalizował się w prowadzeniu zespołów młodzieżowych z pewnością będzie wiedział, jak takie zasoby wykorzystać. Zmieszanie tej młodzieńczej fantazji z doświadczeniem graczy, jak Ever Banega czy Jesus Navas może już w niedalekiej przyszłości wypuścić bardzo smaczne owoce.
3) Najgroźniejsi w domu
Gdyby spojrzeć na tabelę jedynie pod kątem meczów rozgrywanych na własnym boisku, kibice Sevilli mogliby powoli odtwarzać sobie w głowach melodię hymnu Ligi Mistrzów. Więcej domowych punktów niż „Los Nervioneses” w zeszłym sezonie zdobyli jedynie gracze Barcelony, Realu oraz Atletico.
Od października 2018 roku kibice andaluzyjskiego klubu tylko dwa razy musieli przełknąć gorycz ligowej porażki na własnym stadionie. Gorzej wygląda to poza murami Sanchez Pizjuan i nad tym na pewno musi przysiąść Julen Lopetegui. Inaczej nie można oczekiwać, że drużyna wespnie się wyżej w ligowej tabeli.
Transfery
Jak wspominaliśmy wcześniej, Monchi nie tracił czasu i sprowadził do klubu ciekawe nazwiska. Na wyróżnienie zasługuje na przykład zakontraktowanie Luuka de Jonga z PSV. Holender w zeszłym sezonie strzelił aż 32 bramki i możliwe, że po odejściu do Monaco Wissama Ben Yeddera to właśnie de Jong będzie musiał wziąć na siebie ciężar zdobywania bramek.













