Bez najostrzejszego kła i pieniędzy, ale z marzeniami o grze w PKO Ekstraklasie. Olimpia Grudziądz, jak spora liczba klubów w polskiej piłce, ma swoje problemy, ale to nie oznacza, że jest zupełnie bez szans na awans. Po pierwszej rundzie zajmuje 5. miejsce, czyli jedno z dających grę w barażach, ale czy uda jej się je utrzymać? O to będzie bardzo trudno.
„Biało-zieloni” w tym sezonie są nieobliczalni. Rozpoczęli dobrze, bo od dwóch zwycięstw, a później… no właśnie – później przyszła fatalna seria. Cztery porażki z rzędu i w konsekwencji z pracą pożegnał się Mariusz Pawlak. Na stanowisku pierwszego trenera zastąpił go Jacek Trzeciak.
Boom! Efekt nowej miotły zadziałał. Pierwszy mecz i pierwsze trzy punkty. Wygrana. I to z kim? Z obecnym liderem – Wartą Poznań. Później grali już w kratkę, z różnym szczęściem. Ostatecznie zakończyli rundę jesienną na świetnej – dla nich lekko ponad stan – piątej pozycji i ze stratą dziewięciu punktów do pierwszego miejsca. Jednak grupa pościgowa jest tuż za ich plecami, dlatego nawet krótkotrwała niemoc może kosztować całkiem sporo.
Przygotowania do rundy
Olimpia Grudziądz, jak większość pierwszoligowych zespołów, pierwsze noworoczne zajęcia zorganizowała 7 stycznia. Przez 11 dni trener Trzeciak ze swoim sztabem przeprowadzał różne testy sprawnościowe, a także wydolnościowe. Pierwszy sparing natomiast „Biało-zieloni” rozegrali ze swoją imienniczką z Elbląga, którą pokonali 2:1. Chociaż grudziądzanie przegrywali, to potrafili odrobić stratę i odmienić losy tego spotkania.
Kolejnym etapem przygotowań do zbliżającej się rundy wiosennej był wyjazd na obóz do Cetniewa, gdzie zmierzyli się z Widzewem Łódź oraz Radunią Stężyca. Z łodzianami jeszcze nie tak dawno rywalizowali o awans do Fortuna 1. Liga (i wiemy, jak to się skończyło), a teraz musieli uznać wyższość podopiecznych trenera Kaczmarka. Olimpia uległa, ale po walce do samego końca 3:2. W pewnym momencie tego sparingu „Biało-zieloni” przegrywali już trzema bramkami, jednak w końcówce przycisnęli widzewiaków i odrobili stratę dwóch goli. Na więcej brakło im niestety czasu i szczęścia. Mimo porażki – jedynej w meczach kontrolnych – grudziądzanie mogli być z zadowoleni ze swojej postawy.
Kilka dni później podopieczni Trzeciaka zagrali z trzecioligową Radunią, która jest objawieniem tamtego szczebla rozgrywkowego. Klub ze Stężycy zakończył rundę jesienną na drugim miejscu w grupie II i – mało tego – to jedyny zespół, który na poziomie trzeciej ligi jeszcze nie doznał smaku porażki. Dlatego remis w takim meczu, z takim rywalem, to żaden wstyd.












