Poza Zabrzem już nikt nie wierzył, że to się może udać. Nie pomagali statystycy, według których ich szanse wyglądały po prostu marginalnie. A jednak niemożliwe stało się faktem. W absurdalnym wyścigu o uniknięcie awansu do ekstraklasy to Górnik Zabrze został wielkim przegranym, wywalczając promocję do najwyższej klasy rozgrywkowej. Teraz Marcin Brosz i spółka muszą wypić piwo, które sobie nawarzyli.
A teraz już trochę poważniej. Naszym zdaniem sam powrót Górnika można rozpatrywać tylko w pozytywach. I nie chodzi tu o jakiekolwiek sympatie bądź antypatie. Po prostu cenimy warsztat trenera Brosza, a także pracę, jaką wykonał przez ostatni rok. Zwłaszcza gdy przypomnimy sobie okoliczności, w jakich zabrzanie żegnali się z ekstraklasą. Na szczęście zapomnijcie o tamtym tragicznym zespole, jego już nie ma. W zamian do ligi trafia drużyna odświeżona z wieloma potencjalnymi odkryciami.
Przygotowania do sezonu
W pewnym sensie zaczęły się one już… rok temu. Albowiem to właśnie wtedy w klubie podjęto decyzję o zmianie polityki, czego efekty widać dzisiaj. Górnik to obecnie zupełnie inna drużyna od tej, którą kilkanaście miesięcy temu żegnaliśmy bez żalu. Teraz siłę zespołu stanowią głównie młodzi zawodnicy, głodni gry. I to właśnie na nich w dalszym ciągu chce budować przyszłość szkoleniowiec zabrzan. Potwierdzają to zresztą sparingi, w których to trzon pierwszego składu stanowili tacy gracze jak Tomasz Loska (bramkarz), Maciej Ambrosiewicz, Adam Wolniewic oraz Michał Koj uzupełnieni bardziej doświadczonymi kolegami. Efekty wyglądały dość przyzwoicie. Wprawdzie Górnik notował zarówno zwycięstwa, jak i porażki, jednak w trakcie tych spotkań trener Brosz często rotował składem. W tym kontekście zwycięskie pojedynki np. z czeskim zespołem MFK Karvina (4:0) mogą napawać optymizmem.
Okno transferowe
Bardzo spokojne, czemu zresztą trudno się dziwić. Minęły czasy, gdy w Zabrzu szastano pieniędzmi na prawo i lewo. Od roku politykę klubową cechuje stabilizacja i rozsądek. Jej symbolem jest właśnie postać Marcina Brosza, który w trakcie poprzedniego sezonu przeprowadził w kadrze stopniową, lecz gruntowną renowację. W Zabrzu postawiono mocniej na wychowanków uzupełnionych o pojedyncze strzały (np. Igor Angulo). Obecne okienko to kontynuacja tej myśli, klub postanowił zakontraktować uciekiniera z Cracovii Damiana Kądziora, a także Michała Koja i Mateusza Wieteskę. Jeśli zaś chodzi o ubytki, to największymi wydarzeniami były z pewnością transfery Bartosza Kopacza, a także wieloletniego kapitana, Adama Dancha. Reasumując, wielkich rewolucji przy ulicy Roosevelta nie uświadczyliśmy.
Największy atut
Może to dość nietypowy wybór, ale naszym zdaniem najlepszy. Bo jeśli gdzieś szukać w Zabrzu najmocniejszego ogniwa, to właśnie na ławce trenerskiej. Jasne, w składzie beniaminka na przestrzeni sezonu z pewnością napotkamy kilka obiecujących postaci. Zwłaszcza takich, które dopiero wkraczają w ekstraklasową rzeczywistość. Wcale się nie zdziwimy, gdy wśród piłkarzy Górnika znajdziemy również kandydatury do miana odkrycia sezonu. Po cichu jednak sądzimy, że to właśnie pod adresem szkoleniowca będą kierowane największe pochwały.











