Poprzedni sezon w wykonaniu wrocławian byłby idealną promocją pewnej kultowej piosenki Maryli Rodowicz. Bo „to już kiedyś było”, stąd pojawiają się wątpliwości, czy aby na pewno „nie wróci więcej”? W najnowszej historii WKS-u poszczególne punkty na osi czasu są symptomatyczne, co niestety nie może być powodem do dumy. Śląsk Wrocław ugrzązł w dolnych rejonach tabeli, nie potrafiąc od 2015 roku się stamtąd wygramolić. Czy nowy sezon okaże się krokiem naprzód?
Sezon 2014/2015 – właśnie wtedy ekipa ze stolicy Dolnego Śląska po raz ostatni zasmakowała pobytu wśród ekstraklasowej śmietanki (4. lokata w tabeli). Następne cztery kampanie były z kolei czymś zupełnie innym, bo przypominały nieszczęsne lawirowanie po strefie spadkowej bez większych nadziei na przełamanie tej niechlubnej passy. I oczywiście próby odwrócenia losów klubu były podejmowane, jednak ścieżka przeznaczenia za każdym razem kierowała Śląsk Wrocław w ten sam zaułek. Zaułek spowity mackami przeciętności, któremu bardzo blisko było do furtki o nazwie „1. liga”.
Okres przygotowawczy w Polsce
Podopieczni Vitezslava Lavicki w komplecie (poza kilkoma wyjątkami) wrócili z urlopów już 17 czerwca. Na pierwszym treningu przy ul. Oporowskiej nie pojawili się Arkadiusz Piech i Marcin Robak, z którymi klub nie przedłużył kontraktów (o Robaku szerzej tutaj), oraz Dino Stiglec. 28-letni Chorwat zakończył zmagania w słoweńskiej lidze nieco później i otrzymał dodatkowy czas na odpoczynek. Okres przygotowawczy został podzielony na dwa segmenty: dwutygodniowy pobyt w Polsce (Wrocław) oraz dziesięć dni w Słowenii (Rogla).
Pierwsza faza treningów przebiegała bez żadnych komplikacji. Piłkarze nie borykali się z urazami i z powodzeniem rozegrali sparing z Odrą Opole, wygrywając go 2:1. Na listę strzelców wpisali się odpowiednio Michał Chrapek (plotki o odejściu do Wisły Kraków) oraz Robert Pich. I jako że był to pierwszy sprawdzian Śląska w okresie przygotowań, nie obfitował on w fajerwerki. Co ważne, wystąpiło w nim kilka nowych, a przede wszystkim młodych twarzy. Takich jak Konrad Poprawa (21 lat, obrońca), Maciej Buławski (18 lat, pomocnik), Bartosz Boruń (19 lat, pomocnik), Grzegorz Kotowicz (19 lat, napastnik).
Wiemy, że od następnego sezonu jest obowiązek gry z młodzieżowcem, więc to szansa dla młodych zawodników. Nasi piłkarze byli na wypożyczeniu, ale teraz trenują z pierwszą drużyną. Przed nami okres przygotowawczy, więc zobaczymy, jak się zaprezentują. Na razie trudno powiedzieć, który z nich jest najbliżej pierwszego składu.












