Z Małopolski przenosimy się nad morze. Choć Lechia Gdańsk radzi sobie nieco lepiej niż Wisła Kraków, to jednak o pełnej stabilizacji nie ma mowy. Jak zwykle przed nową rundą kibice z Gdańska są pełni nadziei, że w końcu przyjdą zapowiadane hucznie sukcesy. I słusznie, bo do klubu zawitał nowy trener, przyszli nowi zawodnicy, ale czy na pewno stare koszmary dadzą o sobie zapomnieć?
W Gdańsku, jak chyba nigdzie indziej w Polsce, cieszono się z końca poprzedniej rundy. Zła polityka klubu, a w konsekwencji złe wybory nowych trenerów, do tego słaba forma kluczowych zawodników doprowadziły Lechię do 12. miejsca w ligowej tabeli. Źle? Jak na klub z aspiracjami gry w europejskich pucharach — bardzo. „Biało-zieloni” co prawda poprawili sobie humory na sam koniec rundy — spośród trzech ostatnich spotkań dwa kończyły się na korzyść Lechii. Jednak jeśli spojrzeć nieco wcześniej, piłkarze muszą świecić oczami za pięć porażek z rzędu! Sytuacja jest nadal kiepska. Gdańszczan od miejsca spadkowego dzielą tylko trzy punkty, więc Piotr Nowak ma mało czasu na swoją (kolejną dla klubu) rewolucję.
Opis przygotowań
„Lechiści” wiosenne przygotowania rozpoczęli od wygrania turnieju Amber Cup, rozgrywanego 9 stycznia. Wystąpili głównie w rezerwowym, jak na tamten czas, składzie — bez Sebastiana Mili czy Ariela Borysiuka, ale nie przeszkodziło im to w uporaniu się chociażby z ekstraklasowym Podbeskidziem Bielsko Biała czy zespołem Fabryki Futbolu. Amber Cup był głównie szansą dla młodych zawodników na pokazanie się nowemu trenerowi, który wówczas, zamiast na ławce przy boisku, był w loży VIP, spoglądając na wszystko z góry. Turniej można potraktować jako „małą” rozgrzewkę przed faktycznym obozem, który rozpoczął się kilka dni później. Wybór padł na tureckie Side, gdzie „Biało-zieloni” spędzili równe dwa tygodnie i rozegrali trzy mecze kontrolne, które zamiast podbudować i scalić zespół, przedłużyły długą już w tym sezonie listę porażek.

Na początku zgrupowania Lechia uległa 0:1 piątemu zespołowi 2.Bundesligi FC St. Pauli, potem przegrała 2:4 z FC Vaduz, a na koniec doznała porażki 1:3 ze szwajcarskim FC Thun.
Po powrocie przyszła pora na remisowy (2:2) sparing z pierwszoligową Olimpią Grudziądz oraz mecz z Zawiszą Bydgoszcz, który zostanie rozegrany dziś o godzinie 16. Jednak już po czterech meczach kontrolnych można wyciągnąć jeden wniosek. Dużo straconych bramek — mało strzelonych. Można się usprawiedliwiać, że zespoły z Niemiec i Szwajcarii przewyższały umiejętnościami gdańszczan, jednak remis z czerwoną latarnią niższej klasy rozgrywkowej już nie wygląda najlepiej. Dziurawa obrona może być efektem braku rywalizacji pośród zawodników, którzy nie mają tak dużej konkurencji jak chociażby w ataku, gdzie kilku zawodników może grać na tej samej pozycji.












