W zeszłym sezonie byli rewelacją w Niemczech. W lidze długo walczyli o miejsce w Lidze Mistrzów. W DFB Pokal w finale pokonali Bayern Monachium. Eintracht Frankfurt wzniósł się na szczyt swoich możliwości. Niestety „Orłom” wyrwano skrzydła. Z zespołu odszedł trener Niko Kovać oraz Kevin-Prince Boateng. Zapowiada się na to, że nad Menem trzeba będzie budować wszystko od nowa.
Czy strata dwóch ludzi może zburzyć Eintracht? Oczywiście. Niko Kovać od momentu zatrudnienia we Frankfurcie tworzył zespół od podstaw. W zasadzie u niego nikt nie miał kredytu zaufania i w momencie słabszej gry danego piłkarza nie bał się wprowadzać zmian. Potrafił stworzyć ekipę, która świetnie pracowała jako całość. Trudno było wyróżnić tylko jednego zawodnika, kiedy wszystko tak płynnie działało. Wyjątek stanowił jeden gracz. Kevin-Prince Boateng był kluczową postacią SGE. Może nie zawsze było to widać na boisku, ale jak się spojrzy w statystyki, to od razu widać kim był Ghańczyk dla „Orłów”. Teraz czas na nowe rozdanie, ale raczej nie zapowiada się na powtórkę z poprzedniego sezonu. Mimo zmian, fani Eintrachtu nie mogą doczekać się na start nowych rozgrywek Bundesligi.
Trzy rzeczy, które wydarzą się w tym sezonie
1) Porównanie do Wieży Babel
Za czasów Niko Kovacia w Eintrachcie pojawiło się wielu obcokrajowców. Były sytuacje, w którym w wyjściowym składzie pojawiał tylko jeden Niemiec. Z przyjściem nowego trenera nie odstąpiono od tej reguły. Odeszło trzech cudzoziemców, a sprowadzono siedmiu nowych.
2) Najlepszy strzelec nie będzie miał więcej niż 10 bramek
Od dobrych ośmiu lat tylko Alexander Meier potrafił przełamać tę barierę. W tym czasie przez Frankfurt przewinęło się wielu napastników, ale żaden z nich nie potrafił być wybitnym snajperem. Wszyscy bardzo liczą na Sebastiena Hallera. Francuz w Holandii strzelał wiele goli, a w swoim pierwszym sezonie w Bundeslidze zanotował dziewięć trafień. Mimo wszystko wydaje się, że będzie trudno o te 10 goli. Głównie z tego powodu, że ofensywni pomocnicy SGE też lubią strzelać.
3) Pojawią się wstydliwe porażki
Niestety piękny zeszły sezon poszedł już w zapomnienie. Eintracht Frankfurt jako obrońca tytułu pucharu Niemiec odpadł już w pierwszej rundzie. Podobne historie zdarzą się także w rozgrywkach ligowych. Po pierwsze „Orły” zagrają w Lidze Europy. Te rozgrywki potrafiły wykańczać wiele niemieckich drużyn, które do końca nie były na nie przygotowane. Kiedy ostatni raz SGE grało w tych rozgrywkach, to odpadło po świetnym dwumeczu z FC Porto w 1/16 finału. Niestety wynik nie przełożył się na ligowe podwórko, gdzie Eintracht łapał zadyszkę – 13. miejsce na koniec sezonu.










