Jeszcze rok temu o tej porze Hoffenheim plasowało się na miejscu, które dawało grę w Lidze Europy. Ostatecznie historycznego celu nie udało się osiągnąć, ale w nowym sezonie miała być walka, jeżeli nie o Ligę Europy, to przynajmniej o bezpieczny środek tabeli. „Wieśniaków” czeka jednak dramatyczny bój o byt w Bundeslidze, a coraz więcej faktów przemawia za tym, że ta misja może skończyć się klęską.
15 punktów, 19 bramek zdobytych i 31 straconych – tak złego bilansu zespół z Sinsheim nie miał nawet po 21 kolejkach sezonu 2012/2013, pamiętnego sezonu, kiedy działacze, oprócz utrzymania się w lidze, mogli cieszyć się z wynalezienia Markusa Gisdola. Mało doświadczony szkoleniowiec, który wcześniej prowadził rezerwy Hoffenheim, a swego czasu był asystentem Ralfa Ragnicka i Huuba Stevensa w Schalke, podjął 2 kwietnia 2013 roku rękawice. Dziennikarze niemieccy uznali ten ruch za akt desperacji, Gisdol ostatecznie osiągnął w maju coś, co początkowo wydawało się mało realne – utrzymał zespół w elicie.
https://www.youtube.com/watch?v=kXjbCm9Q-Rs
Pamiętny mecz Borussia Dortmund – Hoffenheim z 18 maja 2013 roku. Spotkanie, które dało wtedy gościom baraże
Od tego czasu zaczął on wespół z właścicielem Dietmarem Hoppem i dyrektorem sportowym Alexandrem Rosenem budować nowy wizerunek „Wieśniaków”. A to wzmocnił pozycję bramkarza, ściągając z Freiburga Olivera Baumanna, a to wynalazł skutecznego snajpera Anthony’ego Modeste’a czy też dał szansę młodym wychowankom jak np. Nicklas Suele, Nadiem Amiri. Dało to efekty w postaci poprawy rezultatów: 9. miejsce na mecie rozgrywek 2013/2014 i 8. na koniec następnej kampanii. Zgodnie z prawem serii w tym sezonie powinna być 7. lokata i awans do pucharów. Rzeczywistość piłkarska napisała jednak smutniejszy scenariusz.

Gdzie należy szukać przyczyn tak tragicznej sytuacji? Pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy, to Roberto Firmino, a właściwie jego brak. Brazylijczyk był najgorętszym towarem w letnim oknie transferowym. Ostatecznie jego usługi zaklepał Liverpool, który wydał na kreatywnego pomocnika, który mógł zagrać również w ataku, prawie 30 milionów funtów. Brazylijczyk w trakcie czterech lat na Rhein-Neckar Arena rozegrał 140 meczów ligowych, w których strzelił 38 goli i zaliczył 28 asyst. Dzięki fenomenalnej grze w Niemczech został zauważony przez Dungę, który dał mu szansę zadebiutować w barwach „Canarinhos” i powołał na Copa America. Na chilijskim turnieju były zawodnik Figueirense grał regularnie, ale Brazylijczycy furory nie zrobili, odpadli w ćwierćfinale.












