W niedzielny wieczór Polacy dość łatwo poradzili sobie z reprezentacją Tahiti, ale po końcowym gwizdku zdecydowanie więcej niż o samym wyniku rzeczonej potyczki mówiło się o urazie Radosława Majeckiego. Podstawowy bramkarz naszej kadry wyraźnie ucierpiał podczas jednego ze starć i jego występy w kolejnych spotkaniach stanęły pod znakiem zapytania. W poniedziałek dotarły jednak do nas całkiem optymistyczne informacje. Okazało się, że golkiper Legii nie uszkodził więzadeł w kolanie. Niewykluczone zatem, że będzie gotowy na środowy mecz z Senegalem, który rozstrzygnie kwestię awansu (lub jego braku) podopiecznych Jacka Magiery do fazy pucharowej. – Musimy poczekać na raport medyczny. Mały znak zapytania jest przy Radku Majeckim. Czekamy na wyniki badań, co z jego nogą. Mam nadzieję, że nie dolega mu nic poważnego. To ważna postać zespołu – powiedział podczas konferencji prasowej selekcjoner drużyny U-20.
Lafont dołącza do kolegów
Reprezentacja Francji jest uznawana za jednego z głównych faworytów do końcowego triumfu podczas polskiego mundialu. Nad Sekwaną nie muszą obawiać się o to, że gdy obecni mistrzowie świata odejdą z seniorskiej drużyny narodowej, zabraknie godnych następców. Młode pokolenie „Trójkolorowych” jest bowiem równie utalentowane, co ich starsi koledzy.
Wystarczy spojrzeć na kadrę, jaką przywiózł ze sobą do Polski trener Bernard Diomede. Choć musiał odstąpić kilku graczy zespołowi U-21 (na przykład Matteo Guendouziego czy Malanga Sarra), to ma w swojej talii nazwiska, które już coś znaczą w europejskiej piłce. Dan-Axel Zagadou, Evan N’Dicka, Boubacar Kamara czy Moussa Diaby nie są zawodnikami anonimowymi. Taka – kolokwialnie mówiąc – „paka” musi być rozpatrywana w kategoriach nadrzędnego pretendenta do tytułu.
W poniedziałek media poinformowały o tym, że do piekielnie silnej ekipy „Trójkolorowych” dołączy jeszcze jeden gracz, który co prawda był zgłoszony do udziału w turnieju, jednak dopiero w weekend skończył rozgrywki ligowe, w związku z czym do Polski przybył nieco spóźniony. Mowa rzecz jasna o Albanie Lafoncie, wielkim talencie bramkarskim, który w minionym sezonie bronił barw włoskiej Fiorentiny (to za jego sprawą Bartłomiej Drągowski zmuszony był udać się na wypożyczenie).
Jeśli wierzyć słowom, że mecze wygrywa się ofensywą, a turnieje defensywą, szanse Francuzów na mistrzostwo jeszcze bardziej rosną. Mur stworzony przez graczy Fiorentiny, BVB czy Eintrachtu Frankfurt może stać się zaporą nie do sforsowania dla niejednego napastnika. Aby tak się jednak stało, Lafont musi w pełni skupić się na turnieju i jak najszybciej wyrzucić z głowy wspomnienia o smutnym zakończeniu sezonu w stolicy Toskanii, gdzie kibice obrazili się na piłkarzy.
Made in Germany
O niebywałej skali globalizacji piłki świadczy fakt, że w kadrach najsilniejszych drużyn europejskich coraz częściej odnaleźć można graczy z każdego, nawet najbardziej odległego zakątka świata. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu pewne nacje były właściwie odcięte od centrum futbolowych wydarzeń, natomiast obecnie nie ma żadnych ograniczeń. Kluby niemieckiej Bundesligi, choćby Bayern Monachium, coraz przychylniejszym okiem spoglądają za ocean. Godzi się wspomnieć chociażby o Alphonso Daviesie, który zimą zasilił szeregi monachijczyków.










