Sevilla pokonała na wyjeździe Villarreal 2:1. Bramki dla Andaluzyjczyków zdobyli Juan Cala i Carlos Bacca. Honor gospodarzy obronił Jeremy Perbet. Chociaż w pierwszej połowie pojedynek był wyrównany, to w drugiej przewagę mieli goście, którzy wykorzystali swoje atuty i zasłużenie zgarnęli trzy oczka.
W pierwszym sobotnim spotkaniu 17. kolejki La Liga Villarreal podejmował Sevillę. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego za faworyta można było uznać gospodarzy, którzy zajmowali piątą lokatę. Beniaminek z przedmieść Walencji w tym sezonie spisywał się bardzo dobrze. U siebie nie tracił raczej punktów. Ładnie grał przeciw faworytom ligi. Natomiast Sevilla miała niezbyt udany początek sezonu. Grała w kratkę. Jednak ostatnie występy wypadły bardzo pozytywnie, czego efektem był spory awans Andaluzyjczyków na siódme miejsce w tabeli. Podopieczni Emery’ego musieli zmazać plamę po wpadce z Racingiem Santander w Copa del Rey. Dlatego też widowisko zapowiadało się ciekawie.

Pierwsze minuty były wyrównane. Żadna ze stron nie wypracowała sobie przewagi. Gospodarze konstruowali spokojne ataki, wymieniając sporo podań i dośrodkowując ze skrzydeł. Goście chcieli wyjść na prowadzenie najprostszymi środkami: kilka podań i mocny strzał z dystansu lub długie zagranie do wysuniętego napastnika. Żadna ze strategii długo nie mogła przynieść rezultatu. W środku boiska panowała niedokładność. Obie ekipy miały problem z dobrym dograniem piłki do napastników. To był rezultat dobrej gry defensywy zarówno jednych, jak i drugich. Sytuacja zmieniła się w 24. minucie. Rakitić wykonywał długą wrzutkę z rzutu wolnego. Juan Cala podążał za piłką i główkował z ostrego kąta. Zarówno obrona jak i bramkarz Villarrealu byli zaskoczeni takim obrotem sprawy i ani nie zainteresowali się ruchem obrońcy przyjezdnych do piłki, ani nie przejmowali się jego strzałem. Piłka po główce miała dziwną trajektorię, co mogło zmylić Asenjo. Był to pierwszy strzał na bramkę w spotkaniu.
Cztery minuty później Trigueros oddał pierwsze celne uderzenie na bramkę przyjezdnych, ale Beto zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny. Piłkarze „Żółtej łodzi podwodnej” postanowili doprowadzić do wyrównania. I chociaż przeważali to nie potrafili tego udokumentować. Przyjezdni liczyli na kontry, ale zostali szybko neutralizowani przez czterech lub pięciu obrońców rywala. W 36. minucie doskonałą okazję na wyrównanie zmarnował Aquino, który niepilnowany przez nikogo niecelnie główkował po zagraniu Pereza. Chwilę później dośrodkowanie Reyesa mógł wykorzystać Bacca, ale minął się z piłką. Na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy Rakitić mógł podwyższyć prowadzenie. Akcję rozpoczął Reyes, który zbiegł do środka, podał do Vitolo, a ten odegrał do Chorwata. Strzał kapitana Sevilli został zablokowany przez Asenjo. Trener gospodarzy, Marcelino Garcia Toral, nie zgadzał się z arbitrem do tego stopnia, że musiał przedwcześnie opuścić spotkanie.











