Sevilla bez większego trudu pokonała na własnym terenie Getafe 2:1. Gole dla gospodarzy zdobyli Federico Fazio i z rzutu karnego Alvaro Negredo. Dla gości trafił wypożyczony z andaluzyjskiej drużyny Alexis Ruano.
Zarówno Michel, jak i Luis Garcia w pierwszym meczu sezonu 2012/2013 zdecydowali się posłać do boju jedenastki bardzo zbliżone do tych, które kończyły sezon poprzedni. W obu drużynach znalazło się miejsce dla dwóch sprowadzonych niedawno zawodników. W Sevilli od pierwszych minut wystąpili prawy obrońca Cicinho i bramkarz Diego Lopez. W Getafe zagrali skrzydłowy Lafita i stoper Abraham.

Spotkanie, jak można było przypuszczać, rozpoczęło się od ataków gospodarzy. Wyjątkowo ofensywnie usposobieni sewilczycy raz jednym, raz drugim skrzydłem starali się przedrzeć pod bramkę Miguela Moi. Już na początku meczu niezłą okazję wypracował sobie Jesus Navas. Chwilę później w polu karnym szarżował Alvaro Negredo. Gracze Getafe nastawili się na spokojną obronę i okazyjne kontry, licząc na szybkość trójki ofensywnych pomocników i skuteczność napastnika. Właśnie „Miku” w 16. minucie doszedł do sytuacji strzeleckiej, ale jego mocny strzał bez większego problemu na rzut rożny sparował Diego Lopez. Wenezuelczyk szczęścia szukał również w następnej akcji, ale tym razem minimalnie spudłował. Trzy minuty później w polu karnym Andaluzyjczyków do piłki doszedł David Abraham. Stoper sprowadzony przed sezonem z Bazylei zdecydował się na strzał przewrotką, ale minimalnie chybił. Sevilla wyglądała na nieco zdezorientowaną nagłym, bardzo skutecznym szturmem.
Wraz z upływem czasu mecz coraz bardziej się wyrównywał, jednak mimo wszystko groźniej atakowali gospodarze. W 30. minucie Alvaro Negredo doszedł do stuprocentowej okazji, ale jego strzał został zablokowany przez… Ivana Rakiticia. Niezwykły pech. Na szczęście los uśmiechnął się do gospodarzy już parę chwil później. Federico Fazio ładnym strzałem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Zawodnicy Getafe trochę protestowali, ale ostatecznie sędzia bramkę uznał. W 39. minucie „Los Azulones” przyjęli kolejny cios. Juan Valera sfaulował w polu karnym Jose Antonio Reyesa, a sędzia Alvarez Izquierdo bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Alvaro Negredo i bez trudu pokonał Miguela Moyę. Terapia szokowa nie podziałała zbyt dobrze na piłkarzy Getafe. Parę minut później mogli bowiem stracić trzecią bramkę. Na szczęścia dla nich prawy obrońca Sevilli, Cicinho, nie był w stanie w dogodnej sytuacji zmieścić piłki między słupkami. Niedługo potem arbiter zakończył pierwszą część widowiska.
Na początku drugiej połowy trener Luis Garcia zdecydował się dokonać pierwszej zmiany. Murawę opuścił Michel, a pojawił się na niej Xavi Torres. Defensywny pomocnik za defensywnego pomocnika, więc bardzo bezpiecznie. Getafe ruszyło od początku do zdecydowanych ataków, wiedząc, że jeśli nie uda się szybko zdobyć kontaktowej bramki, to szanse na jakąkolwiek zdobycz punktową będą zerowe. W 50. minucie do ustawionej przy chorągiewce oznaczającej róg boiska piłki podszedł Pedro Leon. Wypożyczony z Realu Madryt skrzydłowy mocną centrą posłał futbolówkę idealnie na głowę wyskakującego w powietrze jak sprężyna Alexisa i mieliśmy tego upragnionego gola na 1:2. Trener „Los Azulones” szybko zareagował na zmianę sytuacji, zdjął bezproduktywnego Diego Castro, a w jego miejsce posłał do gry Abdela Barradę. Marokańczyk miał pomóc zdominować środek pola.











