Sevilla pokonała 3:1 Real Saragossa w ramach 30. kolejki Primera Division. Andaluzyjczycy kontrolowali przebieg spotkania, nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł, a dwie bramki z rzutów karnych w drugiej połowie dały cenne trzy punkty gospodarzom, którzy mogą już bardzo realnie myśleć o europejskich pucharach w przyszłym sezonie.
Spotkanie walczącej o europejskie puchary Sevilli z będącym tuż nad strefą spadkową beniaminkiem miało tylko jednego faworyta i była to drużyna gospodarzy. Podopieczni Gregorio Manzano wyszli już całkowicie z głębokiego kryzysu, o czym świadczy przekonywujące zwycięstwo nad Valencią w ostatniej kolejce. Pokonanie Saragossy byłoby milowym krokiem do zajęcia piątego miejsca w ligowej tabeli. Mimo iż drużyny dzieliło przed tym meczem tylko dwanaście punktów, to w tabeli ta różnica była kolosalna – aż dziesięć miejsc, zatem mało kto spodziewał się, że goście mogą sprawić kłopoty nabierającym wiatr w żagle Andaluzyjczykom.

Spotkanie rozpoczęło się bardzo niemrawo, obie strony sondowały rywala i szturm rozpoczęły po upływie kwadransa. Najpierw w 15. minucie Javi Varas mógł być zaskoczony po błyskawicznym wykonaniu rzutu wolnego z 30 metrów, jednak strzał w środek bramki nie mógł mu bardzo zagrozić. Dwie minuty później próbował także Ander Herrera, ale jego strzał z dystansu bez problemu złapał Varas. Sevilla także miała swoje szanse, jak w 18. minucie po wyśmienitym uderzeniu Kanoute bramkarz gości popisał się kapitalną paradą. Kolejna sytuacja miała miejsce dopiero w 27. minucie, kiedy to po strzale zza pola karnego Uche piłka minimalnie minęła słupek. Minutę później groźnie było pod drugą bramką, ale najpierw strzał Negredo, a minutę później dośrodkowanie z rzutu rożnego nie znalazły drogi do bramki Leo Franco. Sevilla jednak doczekała się swojej szansy i w 43. minucie objęła prowadzenie – po płaskim dośrodkowaniu z prawej strony Navasa świetnie przy dalszym słupku znalazł się Perotti i wpakował z metra piłkę do siatki. Duża wina przy tym golu leży w obrońcach, którzy powinni byli przeciąć tor lotu piłki. Do przerwy gospodarze prowadzili 1:0 i w pełni kontrolowali wydarzenia na boisku.
Druga połowa rozpoczęła się jednak fantastycznie dla gości, gdyż już w 47. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony z rzutu wolnego do piłki idealnie wyskoczył Jarosik i strzałem głową nie dał szans Varasowi. Na Sanchez Pizjuan zapanowała konsternacja, ale trwała tylko kilka minut, gdyż już w 55. minucie Sevilla ponownie wyszła na prowadzenie. Ponzio lekko musnął stopy mijającego go Caceresa, jednak zrobił to na tyle mocno, że obrońca Andaluzyjczyków stracił równowagę, a sędzia nie miał wątpliwości, wskazując na rzut karny. Do piłki podszedł Kanoute i pokonał Franco, który był bardzo blisko obrony tego strzału, gdyż miał już piłkę na rękach.












