Pierwszy mecz o Superpuchar Hiszpanii dobiegł końca. Atletico zremisowało z Barceloną 1:1 po bramkach Davida Villi i Neymara. Taki wynik przed rewanżem stawia w lepszym świetle „Dumę Katalonii”.
Superpuchar Hiszpanii czas zacząć! Dzisiaj na Vicente Calderon mierzyły się dwie ekipy, które prezentują dobrą formę i wysoki poziom. Oba zespoły wystąpiły w najsilniejszym składzie. Faworytem, chociaż nieznacznym, była Barcelona, która w ostatnich latach przyzwyczaiła się do zdobywania superpucharu (wyjątkiem był ostatni sezon). Wiadomo, że Atletico mogło sprawić niespodziankę, a gdzie byłoby o nią łatwiej jak nie na własnym boisku?

Barcelona rozpoczęła nerwowo. Goście nie potrafili wymienić kilku podań bez straty piłki. Gospodarze również zaczęli zachowawczo, jakby oczekiwali na dogodny moment, aby zaatakować swojego rywala. Tak też się stało w 12. minucie. Atletico wyszło z kontrą. Arda Turan dośrodkował z lewego skrzydła i Hiszpan strzałem z woleja nie dał najmniejszych szans Valdesowi. Minuty mijały, a Barcelona nie oddała żadnego strzału do bramki. Tymczasem gospodarze wypatrywali swoich kolejnych szans w kontratakach. W 25. minucie Dani Alves dośrodkował w pole karne, jednak Alexis Sanchez nie sięgnął futbolówki. Pięć minut przed końcem pierwszej części ładnie wyszedł Diego Costa, ale podanie do niego było niecelne. Do przerwy nic się nie zmieniło.
O pierwszej połowie zbyt dużo dobrego nie można powiedzieć. Raczej taktyka wzięła górę nad efektownością, a La Liga kochamy za piękne akcje. Takich niestety nie było. Barcelona co prawda zamknęła przeciwnika na jego połowie, wymieniała setki podań i miała przewagę w stosunku posiadania piłki 75 do 25, ale na niewiele to się zdało. Atletico zostało świetnie ustawione pod względem taktycznym przez Simeone. Każdy zawodnik – bez znaczenia, czy obrońca, pomocnik czy napastnik – wiedział, co ma robić na boisku. Czapki z głów dla piłkarzy z Madrytu za realizację założeń i skuteczność. Gospodarze oddali jeden celny strzał na bramkę – goście żadnego.
W drugiej połowie Martino dokonał zmiany. W miejsce bezbarwnego Leo Messiego wszedł Cesc Fabregas, który w spotkaniu z Levante pokazał się z dobrej strony. W 49. minucie Barcelona mogła wyrównać. Piłkarze Atletico stracili piłkę, po czym błyskawicznie futbolówka znalazła się u Alexisa. Chilijczyk zagrał do Fabregasa, jednak Hiszpan został zablokowany. Chwilę później „Atleti” mogło podwyższyć prowadzenie. Koke dośrodkował z rzutu wolnego, jednak nikt nie przeciął tego podania.
Warto dodać, że w 59. minucie Neymar zmienił słabego Pedro. Zbiegło się to w czasie z lepszą grą gospodarzy, którzy postanowili w końcu zaatakować. Po kilku ładnych podaniach nie potrafili znaleźć dogodnej okazji do strzału. Defensywa przyjezdnych również radziła sobie lepiej niż ofensywa. Do 66. minuty. Wtedy to Dani Alves dośrodkował idealnie na głowę swojego kolegi z reprezentacji. Neymar nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Osiem minut później to „Duma Katalonii” mogła cieszyć się z prowadzenia. Alexis jednak nie wykorzystał dogodnej okazji. „Barca” od momentu wyrównania zaczęła dominować i stwarzać coraz większe zagrożenie pod bramką gospodarzy.










