Notes taktyka: Tajemnicze „Lwy Terangi”. Cisse wykorzystał sparingi na eksperymenty


Jak spisywał się Senegal w meczach towarzyskich?

30 marca 2018 Notes taktyka: Tajemnicze „Lwy Terangi”. Cisse wykorzystał sparingi na eksperymenty
wolexis.com

Senegal będzie naszym pierwszym rywalem podczas mundialu w Rosji. W marcowych sparingach trener Aliou Cisse postanowił dać szansę wielu nowym postaciom oraz skupił się na nowym ustawieniu taktycznym. W meczu z Uzbekistanem szansę dostali dublerzy, a w spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną gracze pierwszego planu sprawdzali nowe pomysły selekcjonera. To do końca nie pozwoliło na właściwe odczytanie gry, z jaką możemy się spotkać na turnieju w Rosji.


Udostępnij na Udostępnij na

Czy Senegal grał w zeszłorocznym Pucharze Narodów Afryki, czy w eliminacjach do mistrzostw świata, trener ustawiał go cały czas w systemie 1-4-3-3. W zasadzie przez cały zeszły rok nie było za dużo możliwości na przeprowadzenie eksperymentów, bo „Lwy Terangi” rozgrywały cały czas ważne spotkania. Teraz przyszła chwila oddechu i od razu przystąpiono do modyfikacji taktycznych. Ale wpierw o miejsce w kadrze na ostatnie zgrupowanie przed mundialem powalczyli piłkarze drugoplanowi.

Remisy przez brak celności

Senegal marcowe zgrupowanie spędzał w Afryce. Spotkanie przeciwko Uzbekistanowi rozegrano w Casablance. Aliou Cisse postanowił sprawdzić graczy rezerwowych, którzy zagrali w standardowym ustawieniu 1-4-3-3. Było widać braki porozumień między zawodnikami grającymi pierwszy raz ze sobą w kadrze, ale przedstawiciele Czarnego Lądu wypadli przyzwoicie. Ich głównym problemem była celność, bo dochodzili do sytuacji bramkowych. Wybitnie nie szło napastnikom. Jeszcze do tego doszedł rzut karny, po którym trzeba było odrabiać straty. Na szczęście w bólach udało się przebić przez zasieki Uzbeków. Wynik spotkania to 1:1. Poniżej prezentujemy skład, w jakim Senegalczycy wyszli na to spotkanie.

iGol.pl

W sparingu w Dakarze pojawiło się więcej piłkarzy odgrywających główne role. „Lwy Terangi” przećwiczyły nowe ustawienie. Warto spróbować inne warianty, zwłaszcza kiedy gra się w kółko jedną taktyką. Może, podobnie jak Nawałka, trener naszych rywali chciałby mieć coś nowego w zanadrzu. W tym meczu można było zobaczyć nieporozumienia w grze Senegalczyków wynikające oczywiście z debiutu kadry w tym ustawieniu. Jedna i druga strona miały swoje okazje, ale trudno powiedzieć, kto wypadł lepiej. Znowu zabrakło celności gospodarzom, a kibice nie zobaczyli żadnych goli. Poniżej skład, jaki wybrał Cisse na pojedynek z Bośnią i Hercegowiną.

iGol.pl

Gra w ofensywie

Trudno jest wyciągnąć kluczowe wnioski z meczu z Uzbekistanem, w którym głównie liczyło się to, co pokażą piłkarze. Szansę dostało wielu, którzy dotychczas nie odgrywali znaczących ról w kadrze. Jednak po obejrzeniu meczu z Bośnią i Hercegowiną można znaleźć pewne podobieństwa, które więcej mówią o taktyce Senegalu.

iGol.pl

W jednym i drugim meczu było dużo podobieństw, ale zaczniemy od zachowania samych piłkarzy na boisku. Z Uzbekistanem była widoczna duża wymienność pozycji pomiędzy Oumarem Niasse, Moussą Konate i Santym Ngomem. Najbardziej wysunięty Senegalczyk przesuwał się na boki, robiąc miejsce dla wchodzącego w pole karne lewoskrzydłowego. Prawoskrzydłowy schodził albo przed pole karne, albo podłączał się do ataku wraz z piłkarzem będącym aktualnie najbliżej bramki rywala. Oczywiście też przesuwał się swobodnie po skrzydle, wdając się w dryblingi. Były momenty, kiedy zawodnicy ustawieni na flankach zamieniali się stronami.

Z drugiej linii do ataku podłączał się Alfred N’Diaye, który szedł do skrzydła do gry na klepkę ze skrzydłowym lub wchodził ze środka pola. Cheikh N’Doye przy atakach dołączał z centralnej strefy i głównie jej się trzymał. Swoją drużynę oczywiście wspierali boczni obrońcy, którzy szli do akcji kombinacyjnych z bocznymi pomocnikami. Assane Diousse odpowiadał za asekurację.

W drugim spotkaniu główną postacią ataku był Sadio Mane (nie ma co się dziwić). Zawodnik Liverpoolu dostał pełną swobodę taktyczną od trenera. Schodził do boku albo wchodził z akcjami ofensywnymi ze środka. Czasami podłączał się do akcji jako drugi napastnik. Mame Diouf atakował od prawej strony albo wchodził w pole karne i grał blisko Moussy Sowa. Bardzo dużo w akcjach ofensywnych działali wahadłowi. Armand Traore praktycznie za każdym razem był ustawiony wysoko, kiedy to Senegal był przy piłce i ruszał do ataku. Kiedy Mane był w jego strefie, to przechodził do środka. Z drugiej strony też dużo zdrowia na boisku zostawił Youssouf Sebaly. Akcje ofensywne wspierali także środkowi pomocnicy, ale do nich podłączał się jeden. Drugi zostawał przy kole.

A jak wyglądał styl gry? Przy rozgrywaniu z tyłu grali dużą liczbę podań. Środkowi obrońcy dobrze wyprowadzali piłkę, nie bali się nawet wchodzić w dryblingi z pressującym rywalem. Od nich rzadko szły długie wrzutki do przodu. Środkowi pomocnicy również potrafią wychodzić spod naciskającego przeciwnika. Senegalczycy szukają się wzajemnie na boisku, prawie zawsze ktoś podchodzi do prowadzącego piłkę, aby umożliwić serie krótkich podań. Oczywiście dużo atakowali skrzydłami, a zwłaszcza wielką ochotę na to mieli boczni defensorzy. Jeżeli za dużo rywali było na jednym z bocznych sektorów, to przerzucali ciężar gry na drugą stronę.

Właśnie przez grę po ziemi i możliwość pogrania z partnerem Senegal strzelił gola Uzbekistanowi. Szybkie płaskie podanie do wchodzącego w pole karne Ngoma, który zagrał do świetnie ustawionego Konate. Zawodnik „Lwów Terangi” obrócił się dosłownie z przeciwnikiem na plecach i strzelił bramkę. W drugim meczu największe zagrożenie stworzyli po akcji dwójkowej Dioufa z Sowem. Pierwszy z nich po zagraniu na niego piłki z głębi pola zbił ją od razu do wchodzącego kolegi. Tylko bramkarz Bośni zepsuł tę wspaniałą akcję swoją interwencją.

Przy nowym ustawieniu w meczu w Dakarze można było zaobserwować jeszcze jedną ciekawą rzecz. Senegal po przechwycie piłki na swoją stronę miał z przodu ustawionego w środku Mane, który miał możliwość dogrania do ustawionych na bokach Dioufa lub Sowa. To rozciągało rywali i dawało możliwość zawodnikowi Liverpoolu na wybranie spośród wielu wariantów. Przy ataku wolniejszym (pozycyjnym) dwaj wcześniej wspomniani zawodnicy ustawiali się blisko siebie w polu karnym, czekając na wrzutkę z bocznych sektorów lub na kolegów wchodzących z głębi. Wtedy jeden z nich wychodził na grę z klepki.

Ze stałych fragmentów gry Senegalczycy wywalczali głównie rzuty rożne. Piłki bite z narożników najczęściej były posyłane na obszar między 11. metrem a polem bramkowym. Tutaj głównie ustawiali się stoperzy, którzy dochodzili do sytuacji strzeleckich. Niestety, jak na wstępie artykułu zaznaczyliśmy, brakowało im celności.

Gra w defensywie

W obronie nasi pierwsi grupowi rywale nie obyli się bez błędów. Główną przyczyną tego był fakt, że w pierwszym meczu grali obok siebie zawodnicy nieznający się dobrze. W drugim nowe ustawienie też trochę dało się we znaki.

iGol.pl

Gra w obronie w obu formacjach była podobna. Środkowi pomocnicy zabezpieczali przedpole lub ewentualnie asekurowali boki przy zbyt dalekim wyjściu skrzydłowych defensorów. Główny rozgrywający schodził do środka i czekał na ewentualną piłkę przechwyconą przez partnerów. Napastnicy za głęboko nie wracali. Ngom lub Konate wchodzili do linii ze środkowymi pomocnikami, a Niasse starał się utrudniać rozegranie przeciwnikowi (przejście na 1-4-4-2).

W meczu z Bośnią i Hercegowiną trójka ofensywna nie cofała się zbyt głęboko. Tak jak opisywaliśmy wyżej, Mane był w środku, a po bokach czekali Sow i Diouf. Kiedy rywal nie przechodził do szybkiego ataku, to w środku pola czasami pomagał kryć Traore (przejście na 1-4-3-3). Przy budowaniu akcji przez przeciwnika na własnej połowie Senegal grał pasywnym pressingiem od koła. Nie było agresywnego wejścia na rywala, jak choćby robiły to Japonia czy Nigeria w meczu z Polską. Senegalczycy pozwalali przeciwnikowi na rozgrywanie, czekając na niego i pilnując swojego ustawienia.

Przy pressingu wysoko ustawiała się linia obrony „Lwów Terangi” po to, aby przeciwnik zagrywał długie piłki. Najczęściej napastnicy byli pilnowani blisko przez obrońców, więc takie zagrania kończyły się na stratach piłki. Przynajmniej to wychodziło z Uzbekistanem, trochę gorzej z Bośnią i Hercegowiną.

Problemy pojawiają się, gdy jest strata w środku pola i rywal przejmuje piłkę. Wkrada się wtedy lekka panika i czasami obrońcy źle się ustawiają. Tak właśnie Uzbekistan wykorzystał błąd Senegalu, bo Lamine Gassama został sam między dwoma przeciwnikami. Prostopadła piłka do tego zawodnika będącego w polu karnym wymusiła faul Senegalczyka i dała rzut karny. Bośniacy próbowali także szybko rozgrywać wolne po faulach, aby właśnie wykorzystywać te momenty złego ustawienia obrony. Przy grze trójką stoperów czasami nie trzymali linii i wpuszczali rywala między siebie.

Trochę kłopotów mieli też w bocznych sektorach, gdzie rywale mieli możliwość gry 1 na 1. Nawet parę razy dochodziło do strzałów, ale z ostrego kąta trudniej zaskoczyć bramkarza. Co ciekawe, Senegal miał jeszcze problemy przy bronieniu rzutów rożnych. Bośniacy prawie z każdego dochodzili do sytuacji strzeleckiej, ale celnością zarazili się od przeciwnika. Dla nas to jest dobra informacja, bo w meczu z Nigerią Polacy wyglądali bardzo przyzwoicie z piłki bitej z miejsca.

Brak skuteczności i spokoju

Największą bolączką marcowego zgrupowania Senegalu jest skuteczność w ofensywie, a raczej jej brak. W meczu z Uzbekistanem mieszane uczucia towarzyszyły przy ocenie Moussy Konate. Zawodnik Amiens był bardzo aktywny, zmieniał pozycje, starał się zaskoczyć rywala. Kilka razy świetnie uwalniał się spod krycia rywala, ale z wybornych pozycji fatalnie przestrzelał. Przed wielką krytyką ratuje go zdobyta bramka.

W dwóch meczach kontrolnych „Lwy Terangi” oddały cztery celne strzały, z czego w meczu z Bośnią tylko jeden. Senegalczycy imponowali spokojem przy rozegraniu i prowadzeniu piłki, ale im bliżej pola karnego, tym bardziej drżały im nogi. W paru sytuacjach albo brakowało dokładności, albo podejmowali złe decyzje z przyjęciem futbolówki zamiast strzału z pierwszego kontaktu.

Wydaje się, że jeszcze przy grze w obronie brakowało trochę komunikacji pomiędzy piłkarzami Senegalu. W kilku akcjach zbyt łatwo przeciwnik wchodził w wolne strefy, a Senegalczycy reagowali na to z opóźnieniem. Oczywiście trudno wyciągnąć większe wnioski, dlaczego tak się działo. W końcu Aliou Cisse wykorzystał zgrupowanie na eksperymenty i pewnie ewentualne uzupełnienie swojej listy piłkarzy na ostatnie zgrupowanie przed mundialem.

Są też plusy

Sadio Mane pokazał w meczu z Bośnią, jak ważnym ogniwem jest w reprezentacji Senegalu. Szukał gry kombinacyjnej z partnerami, ale też nie bał się brać gry na siebie. Szczególnie w drugiej połowie, kiedy to tracił cierpliwość z powodu nieporadności kolegów. Ze starej gwardii przyzwoicie wypadli także Mame Diouf oraz Henri Saivet. Pierwszy z nich mógł zaimponować zmiennością pozycji i dużą ochotą do gry. Drugi był gwarantem bezpieczeństwa w środkowej strefie. Kilka razy umiejętnie wyprowadzał grę nawet pod presją rywala.

Z piłkarzy mniej ogranych przy kadencji Cisse najlepiej wypadli Armand Traore, Papy Djilobodji oraz Santy Ngom. Pierwszy z nich wrócił po długiej nieobecności, ale nie ma dużej liczby meczów w koszulce reprezentacji na swoim koncie. Dzięki dwóm ostatnim spotkaniom ma już ich w sumie sześć. Dobrze podłączał się do akcji ofensywnych, grał bardzo pewnie i szybko złapał kontakt z innymi kolegami. Drugi z nich kończyć będzie w tym roku 30 lat, ale też nie ma hurtowej liczby występów w kadrze. W obronie grał bardzo pewnie, w zasadzie nie popełniał błędów. Nie bez powodu trener wystawił go w spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną w pierwszym składzie.

Dla ostatniego z nich marcowe zgrupowanie było pierwszym w karierze. Trzeba go chwalić za mecz z Uzbekistanem. Starał się być pod grą, często schodził z boku do środka. Nie bał się grać dryblingiem w akcjach jeden na jeden. Nie był też egoistyczny, aż szkoda, że dopiero w 90. minucie drugiego meczu trener wpuścił go na boisko. Oczywiście warto odnotować, że to właśnie Ngom był podającym do Konate przy jedynej zdobytej bramce dla Senegalu w ostatnich sprawdzianach. Trudno będzie się mu załapać na mundial, gdy spojrzymy na to, czym dysponują „Lwy Terangi” w ofensywie. Mimo wszystko powinien pojawić się na ostatnim zgrupowaniu przed mundialem.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze