Ten sezon ekstraklasy zapowiada się dla niego na bardzo udany, a jeszcze kilka lat temu nikt o nim nie słyszał. W drugiej lidze strzelał jak na zawołanie, w ekstraklasie również zaczyna. O kim mowa? O napastniku Korony Kielce Łukaszu Sekulskim
Początki
Swoją karierę rozpoczynał w Wiśle Płock, w której był podstawowym zawodnikiem, dostawał wiele szans, jednak nie strzelał zbyt wielu bramek, a wiadomo, że napastnika rozlicza się właśnie z goli. Dlatego też bez żalu pozbyto się Sekulskiego. Snajper szukał zespołu do odbudowania się i znalazł Stalową Wolę, która okazała się dla niego miejscem idealnym. Wcześniej dogadany był z Siarką Tarnobrzeg, ostatecznie jednak nie podpisał kontraktu. W Tarnobrzegu z pewnością do dziś żałują, że napastnik trafił do Stalowej Woli.
Tam niemal z miejsca wywalczył sobie pierwszy skład. Trener bez wahania stawiał na obecnego napastnika Korony. A „Sekul”, mając zaufanie szkoleniowca, odpłacał się bramkami, strzelając już w trzeciej kolejce. Kolejki mijały, bramki nadal wpadały. Nawet gdy zespół grał fatalnie, Łukasz i tak wyróżniał się na tle przeciwników. Po pół roku gry już było widać, że druga liga jest dla niego za ciasna. Jednak został, zajmując ze Stalą ósme miejsce w lidze. Prezesi klubu ze Stalowej Woli wiedzieli, że nie ma szans zatrzymać go w drużynie. 36 spotkań i aż 31 goli! Wielki wynik. Szybko pojawiły się oferty za zawodnika. Zainteresowanie wykazały Ruch, Korona, Pogoń i „Jaga”, do której ostatecznie trafił za trzydzieści tysięcy złotych. Tak, zaledwie trzydzieści tysięcy złotych. Sekulskiego do tego transferu przekonała możliwość gry w europejskich pucharach. Po odejściu ze Stali napastnikowi podziękował trener zespołu:
Chciałbym mu podziękować za cały sezon, bo odchodzi ze Stalowej Woli.
Całą sytuację skomentował także zawodnik:
Podkreślam to za każdym razem, że jestem bardzo wdzięczny drużynie Stali, trenerowi, prezesowi. W Stalowej Woli dali mi szansę, żeby się odbudować, zrobiliśmy z zespołem fajny wynik.
Nieudana przygoda w „Jadze”
W dniu przyjścia do Białegostoku trener Probierz bardzo chwalił Sekulskiego i wierzył, że będzie wielkim wzmocnieniem. W Jagiellonii zupełnie mu nie wyszło. Czternaście spotkań, zaledwie jedna bramka i trzy asysty. Nie tego spodziewał się Michał Probierz. Nie można tu powiedzieć o niewypale transferowym, bo „Jaga” zapłaciła grosze, ale lekkie rozczarowanie na pewno było. Zespół z Białegostoku nie zrezygnował jednak z Sekulskiego, lecz wypożyczył go na rok do Korony Kielce z nadzieją, że tam rozwinie swój talent.
Król w Koronie
W Kielcach początkowo nie było kolorowo. Do klubu dołączył w trakcie sezonu, co było doskonale widać. Zaliczał ogony i tak naprawdę w zaledwie jednym spotkaniu pokazał swój poziom, strzelając bramkę Podbeskidziu. Marny wynik. Został wypożyczony na rok, więc okres przygotowawczy przed tym sezonem przepracował z Koroną. Można powiedzieć, że to zaowocowało lepszym kontaktem z drużyną i wywalczeniem sobie pierwszego składu. „Sekul” w tym sezonie pokazuje, że nauczył się ligi. Kiedy on gra dobrze, Korona gra dobrze. Jest ważnym elementem układanki Tomasza Wilmana, przez co nie daje wstać z ławki Michałowi Przybyle. Dziewięć spotkań, pięć goli. Być może w tym sezonie powalczy nawet o koronę króla strzelców, w tej klasyfikacji jest obecnie na drugim miejscu, tracąc do Konstantina Vassiljeva dwie bramki.











