Oglądając jego grę, nie było czuć, że jest debiutantem. Sebastian Walukiewicz wniósł olbrzymi spokój w grę defensywną naszej reprezentacji, będąc lepszym nawet od Kamila Glika. 20-latek pokazał tym samym, że można na nim polegać i spowodował duży ból głowy u selekcjonera. W końcu mamy na tej pozycji dobrego zmiennika, który zapewne zrobi wszystko, by wskoczyć do pierwszego składu na dobre.
Jeden z naszych najlepszych zawodników. Takie słowa padają o występie Sebastiana Walukiewicza przeciwko Włochom. Nie są one ani trochę przesadzone, gdyż zawodnik Cagliari pokazał we wczorajszym spotkaniu, że znacząco rozwinął się na włoskich boiskach. Na wyróżnienie zasługuje szczególnie pierwsza odsłona spotkania, gdy jego pewność siebie wzbudzała wielki podziw.
Były momenty, gdy Sebastian Walukiewicz pokazywał boiskową bezczelność, przerzucając piłkę nad rywalem, będąc w obrębie własnego pola karnego. Co ważne, w tych momentach nie było nawet obawy o stratę piłki. Widzieliśmy u niego to, z czego najbardziej go znamy. Duże opanowanie z piłką przy nodze, pewność siebie w dryblingu i podniesioną głowę. To pozwalało mu na dobre rozgrywanie piłki, a tego właśnie musimy oczekiwać od naszych obrońców. Warto zaznaczyć, że poza samym rozegraniem oczywiście bardzo dobrze potrafił ustawiać się w defensywie. Momentami także świetnie asekurował Bartosza Bereszyńskiego, gdy ten niepotrzebnie zapędzał się do przodu.
Poza naszymi mediami obojętnie obok tego występu nie mogły przejść także włoskie media. Bardzo dobrze oceniła go m.in „La Gazetta dello Sport„: „Młody obrońca ładnie rośnie pod słońcem Cagliari. Pozwolił sobie na kilka technicznych zagrań zamiast wybijania, choć miał problemy. Był pewniejszy od Kamila Glika”.
Na uwagę zasługuje też fakt, że Walukiewicz wykonał wczoraj najwięcej podań ze wszystkich naszych zawodników. Było ich 49, z czego 79,6% dokładnych. Patrząc na to, z kim graliśmy, taki wynik należy uznawać za bardzo dobry.
Rozsądne wprowadzenie i odrobina szczęścia
Łączenie Sebastiana Walukiewicza z reprezentacją Polski zaczęło się już jakiś czas temu. Jego transfer do Cagliari, w którym z czasem wywalczył sobie pierwszy skład, wlał duże nadzieje, że będzie on z czasem naszą ważną postacią. Selekcjoner Jerzy Brzęczek słusznie poczekał z pierwszym powołaniem, dając czas wychowankowi MKP Gorzów Wielkopolski na zadomowienie się w pierwszym składzie w klubie. Gdy już tak się stało, otrzymaliśmy w pełni ukształtowanego 20-letniego obrońcę, który znacznie poprawił grę w defensywie.











