W hitowym meczu ostatniej kolejki Bundesligi Schalke 04 wygrało na wyjeździe z Freiburgiem 2:1. Ten wynik daje gościom z Gelsenkirchen lokatę w tabeli gwarantującą grę w eliminacjach LM.
Pojedynek sąsiadów z tabeli niemieckiej Bundesligi zadecyduje o tym, która drużyna będzie mogła bić się o udział w Champions League. Gospodarzom potrzebne jest zwycięstwo. Schalke zadowoli się remisem, który pozwoli mu na zajęcie czwartego miejsca, jeśli Eintracht nie wygra co najmniej pięcioma bramkami z Wolfsburgiem.
Oba zespoły rozpoczęły spotkanie od spokojnej wymiany piłki. Do pierwszej groźnej sytuacji w 6.minucie doszedł Freiburg. Po ostrej centrze Mujdzy w pole karne do piłki doszedł młody Höhn. Jednak nie trafił on w światło bramki. Chwilę później, po szybkim rozegraniu rzutu z autu, Schimd zagrał w „jedenastkę”, a bliski oddania strzału był Kruse. Gospodarze przeważali w pierwszym kwadransie gry, bramka wisiała w powietrzu. Piłkarze Schalke nie kwapili się do ataków, czekali raczej na błąd rywali.
Wydawało się, że to Freiburg otworzy wynik spotkania, lecz w 20. minucie niewykorzystane sytuacje się zemściły. Huntelaar zgrał piłkę do Draxlera, który na około 18. metrze obok lewego narożnika pola karnego przyjął futbolówkę trochę poczarował, w końcu zszedł na prawą nogę i mocnym, precyzyjnym strzałem umieścił futbolówkę w bramce Baumanna, dając gościom prowadzenie. Piłkarze z Fryburga próbowali się odegrać i mieli ku temu okazję. Kruse przebojem przedarł się lewą flanką i dośrodkował pod bramkę Hildebranda. Przytomnie zachował się Schuster, który przepuścił piłkę, do której dopadł Rosenthal. Niemiecki napastnik uderzył zewnętrzną częścią stopy obok bramki. Dla Schalke obecny wynik spotkania był wymarzony. Gospodarze kontrolowali grę, stwarzali sobie okazje na zdobycie gola, a mimo to przegrywali. Schalke strzeliło bramkę już w pierwszym uderzeniu w kierunku bramki Baumanna.
Ostatnie piętnaście minut pierwszej połowy nie przyniosło radykalnej zamiany obrazu gry. Obie drużyny nie zachwycały i mecz nie zasługiwał na miano hitu tej kolejki.
Druga połowa zaczęła się od walki w środkowej strefie boiska. Drużyna Freiburga miała przytłaczającą przewagę w posiadaniu piłki, lecz nie miała pomysłu na akcje ofensywne. W 54. minucie doszło jednak do wyrównania. Nie wychodziło w ataku pozycyjnym, to wyszło po kontrataku. Po kornerze wykonywanym przez Schalke obrońcy wybili daleko piłkę, którą przyjął Schmid i z którą pognał w stronę bramki. Po mniej więcej dwudziestu metrach podał do Krusego, który zagrał z kolei do Rosenthala. Ten znów próbował zaskoczyć Hildebranda, uderzając zewnętrzną częścią buta, jednak bramkarz z tym strzałem sobie poradził. Dobitka wszędobylskiego Schmida była już nie do obrony.
Trzy minuty później Schalke znów było na prowadzeniu. Bramka kuriozum. Po szybko rozegranej akcji i dobrym podaniu Jones wpadł w pole karne gospodarzy. Chciał umieścić piłkę w siatce, strzelając obok Baumanna, jednak zrobił to dość nieudolnie. Piłka wpadła pod nogi Höhna, który chcąc ją wybić, skiksował i trafił w Schustera. Futbolówka odbita od niego wtoczyła się do bramki. Duża nieudolność, ale również pech Freiburga. Spotkanie mocno rozkręciło się w drugiej połowie, bliski podwyższenia rezultatu w 61. minucie był Huntelaar. Holender dostał wymarzoną piłkę w „szesnastce” i chciał umieścić ją przy dłuższym słupku. Chybił minimalnie. Mecz stał się bardziej otwarty, a akcje przenosiły się błyskawicznie z jednej na drugą połowę. W 76. minucie po zejściu na lewą nogę Kruse huknął na bramkę gości, myląc się około pół metra. Co ciekawe, dopiero po ponad godzinie gry pojawiła się pierwsza żółta kartka w tym spotkaniu.
Freiburg do końca meczu walczył o wyrównanie, jednak trudno było mu sobie poradzić z dobrze dysponowaną defensywą gości. Jeszcze w 88. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i rozpaczliwej główce próbował odmienić losy spotkania. W doliczonym czasie gry znów pokazał się Schmid, który próbował strzału z dystansu. Obaj trenerzy wykorzystali komplet zmian. Dzięki doświadczeniu i lepszej skuteczności Schalke wygrało, choć to gospodarze byli stroną przeważającą w tym meczu. Mimo przegranej dla Freiburga piąte miejsce w tym sezonie Bundesligi i tak jest wielkim sukcesem, który ukoronuje występem w Lidze Europy.