Bardzo dobrze wypadła drużyna Marcina Sasala w jego debiucie. Podbeskidzie odniosło pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonując Zagłębie Lubin.
Sasal był wyraźnie zadowolony ze swoich piłkarzy. W końcu udało im się wygrać mecz. Sam trener zwraca uwagę na dobrze realizowane założenia taktyczne.

– Wszyscy znają naszą sytuację, od miesięcy drużyna była bez zwycięstwa. Naszym założeniem było, aby w końcu wygrać. I ekipa pokazała charakter. Myślę, że dobrze się ten mecz oglądało. Było dużo sytuacji z obu stron. Dopisało nam szczęście i to jest najważniejsze. Założyliśmy sobie, aby grać spokojnie i nie dać się Zagłębiu rozpędzić. Graliśmy defensywnie, bo nie stać nas na otwarty futbol, musimy nad tym jeszcze popracować. Dostaliśmy głupią bramkę i musieliśmy drżeć o zwycięstwo. Patrzę optymistycznie w przyszłość i wierzę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Do utrzymania jeszcze daleko, ale wszystkim ogłaszam, że Podbeskidzie jeszcze się nie poddało.
Również Pavel Hapal nie miał większych zastrzeżeń do swoich piłkarzy. Rozczarowany jest jedynie nieskutecznością w pierwszej połowie.
– Myślę, że graliśmy dzisiaj bardzo dobrze, stwarzaliśmy sytuacje. Naszym problemem jest to, że nie wykorzystaliśmy tych okazji w pierwszej połowie, a po naszym błędzie straciliśmy bramkę. Trzeba wspomnieć o czerwonej kartce. Ja jeszcze nie widziałem tej sytuacji, ale piłkarz zrobił to, co zrobił, i był to z pewnością błąd. Miało to odzwierciedlenie w naszej grze. W drugiej połowie w dziesięciu chcieliśmy grać do przodu, musieliśmy odrabiać wynik. Tak też się stało, bo udało się strzelić na 1:1, z końcówki meczu jesteśmy niezadowoleni, ale o tym porozmawiam z zawodnikami, a nie na konferencji. Gratulacje dla drużyny przeciwnej, dziś wygrała ekipa gorsza, a lepsza nie zdobyła punktu.
Dzięki zwycięstwu Podbeskidzie odbiło się od dna i awansowało z ostatniej na 14. pozycję, wyprzedzając Zagłębie Lubin, które obecnie plasuje się o jedno miejsce niżej.











