Robert Lewandowski w końcu doczekał się czasów, kiedy to Karl-Heinz Rummenigge wraz z Uli Hoeneßem i Hasanem Salihamidziciem pozyskali zawodnika, który będzie w stanie zastąpić reprezentanta Polski. Został nim Sandro Wagner, gracz TSG Hoffenheim, który w przeszłości grał dla „Gwiazdy Południa”. Co to oznacza dla reprezentacji Niemiec, która od lat nie ma klasowego snajpera?
Czy Bawarczycy zmienią ustawienie na dwójkę napastników?
O takiej taktyce marzy Robert Lewandowski, sam otwarcie mówił o tym na jednej z konferencji prasowych. Takie posunięcie oznaczałoby odciążenie reprezentanta Polski, który zwykle jest kryty przez wielu obrońców. W pierwszym meczu w barwach Bayernu Wagner zmienił na pozycji numer dziewięć Thomasa Müllera, a nie „Lewego”, który pauzował z powodu kontuzji.
Zapewne Niemiec będzie zastępował Polaka, kiedy będzie on niezdolny do gry, oraz występował w końcowych minutach spotkań, w których wynik jest już jasny i nic się nie zmieni. Bawarczycy postawili na doświadczonego gracza, zamiast szkolić młodego napastnika, który w przyszłości mógłby zastąpić Lewandowskiego. Jest to właśnie jedna z wątpliwości, jakie pojawiają się przy tym transferze Bayernu.
Sporo kontrowersji wywołała też kwestia, dlaczego „Die Roten” sięgnęli po starszego i niekoniecznie lepszego środkowego napastnika „Wieśniaków”. Statystyki lepsze od 30-latka ma Mark Uth, który w 17 meczach zdobył dziewięć bramek i zaliczył dwie asysty. Niemiec ma 26 lat i choć jeszcze nie zadebiutował w pierwszej reprezentacji, wydaje się, że spisuje się lepiej od Wagnera nie tylko pod względem statystyk, ale też poruszania się po boisku. Tym samym został najskuteczniejszym zawodnikiem Hoffenheim, a na początku stycznia podpisał kontrakt z Schalke 04, którego barwy będzie reprezentował od następnego sezonu.
Jak będzie się wiodło tej dwójce zawodników – zobaczymy, na pewno system z dwoma napastnikami byłby dobrym rozwiązaniem zarówno dla jednego, jak i drugiego. W tym sezonie Wagner rozegrał 12 meczów w Bundeslidze, w których strzelił cztery bramki i zanotował dwie asysty.
Joachim Löw doczekał się w końcu typowej „dziewiątki”?
Reprezentacja Niemiec może pochwalić się bardzo szerokim składem, mogą desygnować nawet cztery jedenastki!
Jednak jest pozycja, na której nie ma klasowego zawodnika – środkowy napastnik. Tutaj często gra Mario Götze, lecz jak wszyscy się domyślają, jego ulubioną pozycją jest środek pomocy, a w reprezentacji spisuje się jako fałszywa „dziewiątka”.









