Jak wiadomo, fortuna kołem się toczy. Toczą się także w najlepsze rozgrywki w Serie A. Kto wśród rywalizujących drużyn ma w swoim składzie największe skarby? Popatrzmy.
Jak dobrze wiemy, futbol to: emocje, piękno, technika, taktyka, rywalizacja i mnóstwo innych składowych, które powodują, że tak kochamy tę grę. To, z czym my kibice nie mamy bezpośrednio do czynienia, a co porusza naszą wyobraźnię, to pieniądze. A te, jak wiadomo, w świecie futbolu są istotnym elementem. Kontrakty reklamowe, sponsorzy, przychód z biletów, licencjonowane gadżety, tytuły i osiągnięcia premiowane apanażami, ostatecznie sprzedaż zawodników, na których również można nieźle zarobić. Rzeczywistość sportowa mamoną stoi. Piłka to ogromny, przynoszący wielomilionowe zyski biznes. Jest jedna rzecz dla nas, fanów, w tej materii bardziej interesująca od ceny koszulki ukochanego klubu ( tutaj, kupując licencjonowany produkt, dokładamy swoje parę groszy do klubowej kasy). To, co powoduję zawrót głowy u normalnie zarabiającego kibica, to sumy, za jakie zawodnicy przechodzą z rąk do rąk. Serie A nie jest w tym względzie wyjątkiem. Tutaj też znajdziemy piłkarzy, których kupno wiąże się z znacznym uszczupleniem klubowej kasy. Spójrzmy na tych, spośród graczy włoskiej ligi, którzy w chwili obecnej są najdroższym „towarem” na transferowym rynku.
Nie jest zaskoczeniem, iż gracze, o których mowa, to piłkarze występujący na co dzień w klubach zajmujących top opisywanej ligi. Jasnym jest, że aby wygrywać, trzeba mieć klasowych graczy, a jakość, jak powszechnie wiadomo, kosztuje. Zawodników, których wartość rynkowa na dzień dzisiejszy oscyluje w granicach 30 milionów euro, znajdziemy w przekroju finansowym Serie A dwóch. Pierwszy z nich to piłkarz przywdziewający przed meczem koszulkę AS Romy. Miralem Pjanic, urodzony na terenach byłej Jugosławii, dziś reprezentant Bośni i Hercegowiny z luksemburskim paszportem to pomocnik wyceniany właśnie w granicach 30 milionów europejskiej waluty. Piłkarz w stolicy Italii zwiększył swoją wartość trzykrotnie. I wciąż ma tendencje zwyżkową. Dobre występy na boisku spowodowały, że za posiadanie w własnych szeregach dwudziestoczteroletniego sportowca jeszcze na początku roku można było zapłacić o trzy miliony mniej.

Drugi piłkarz, który dziś potencjalnego nabywcę kosztowałby tyle samo co rzymski talent, to Marek Hamsik. Wspólnym mianownikiem dla obu panów są nieistniejące już państwa będące ich miejscem narodzin. W biografii Hamsika widnieje adnotacja, iż przyszedł on na świat w Czechosłowacji. Obecnie broniący honoru naszego południowego sąsiada Słowak ma niekwestionowane miejsce w drużynie SSC Napoli. Dwudziestosiedmiolatek nie jest wprawdzie najwyżej wycenianym spośród graczy „Azzurich”, jednak jego boiskowej roli kapitana nikt nie waży się kwestionować. Nawet wśród najbardziej zagorzałych „Tifosich” klubu z Neapolu. Najwyższa odnotowana wycena ofensywnego pomocnika wynosiła aż 40 milionów euro.













