Arsenal od kilku lat nie potrafi odnieść znaczącego sukcesu na którejkolwiek arenie. Ciągłe próby w Lidze Mistrzów kończą się na 1/8 finału, podrygi do mistrzostwa Anglii są zazwyczaj zakończone trzecim lub czwartym miejscem. I w końcu transfery, a raczej ich brak. Z czego to wszystko wynika? Dlaczego mimo że Wenger wychował wiele gwiazd futbolu od zera, to odmawiają mu już nawet nastolatkowie? Spójrzmy na ostatnie lata Arsenalu.
Kiedy Arsene obejmował „Kanonierów” w lidze angielskiej panowało przekonanie, że zagraniczni menedżerowie nie są w stanie w niej nic osiągnąć. Przychodząc z Japonii, Wenger rozpoczął prawdziwą rewolucję w klubie z istniejącego jeszcze wtedy Highbury.
Francuz zmienił nie tylko styl gry, ale i całe postrzeganie futbolu pracowników na każdym segmencie, od sprzątaczek po kapitana zespołu. Co się stało, że teraz wszystko to przepadło?
Niezwyciężeni
O niesamowitym sezonie 2003/2004 Arsenalu nie słyszeli chyba tylko ci, którzy w żadnym stopniu nie interesują się futbolem. Każdy fan Premier League skład „The Invincibles” wymieni na jednym tchu – Lehman w bramce, Ashley Cole i Lauren na bokach obrony, Sol Cambpell z Kolo Toure jako stoperzy, w środku Gilberto Silva z Vieirą, boki – Pires i Ljungberg. I ten niesamowity duet w ataku: Dennis Berkgamp i Thierry Henry. Oto ekipa, która zmieniła to, jak się postrzega angielski futbol.
„Mocno wierzę w to, że z każdym upływającym rokiem ludzie coraz bardziej zdają sobie sprawę, jak wyjątkowy był to wyczyn.” Dennis Bergkamp
Wenger wprowadził do niego pierwiastek piłkarskiej poezji romantycznego futbolu, czyli utrzymywanie piłki, spektakularne kombinacyjne akcje i absolutną dominację przeciwnika. Zmiany nie dotyczyły tylko samego stylu gry, ale także całej organizacji klubu, która miała zawodnikom przynieść jedno – możliwości do piłkarskiej nauki. Przyznaję, fakty o tym niesamowitym osiągnięciu znam tylko z archiwalnych nagrań i książki, ale jako kibic „The Gunners” jestem z tym mocno związany. Kto nie chciałby przeżyć takich rozgrywek swojego ukochanego klubu i uczestniczyć w nich jako kibic? Cały sezon bez porażki, bo o tym mowa, jest wyczynem wyjątkowym, udało się to tylko dwóm zespołom: Arsenalowi, a wcześniej Preston North Earth… w XIX wieku.
Nie mógł tego dokonać zwykły klub. Przypuszczam, że już drugi raz coś takiego za mojego życia się nie wydarzy, nie będzie drugiego takiego Wengera z taką ekipą. Arsene stworzył potwora, który wtedy dał mu chwałę, ale teraz przynosi negatywne uczucia – rozczarowuje kibiców kolejnymi nieudanymi sezonami.
Nowy stadion źródłem problemów
Wszystko, co złe, w Arsenalu przyszło po przeprowadzce z klimatycznego Highbury na Emirates Stadium. Nowy obiekt jest piękny i olbrzymi, ale niestety nie był tani, co odbiło się znacznie na drużynie. Stworzył on dług w kasie klubowej na ponad 500 milionów funtów, co powodowało dwa bardzo istotne kłopoty. Wenger nie mógł kupować i musiał sprzedawać. Wszystko szło naprzód, kluby płaciły coraz więcej, a „Kanonierów” nie było stać na podwyżki. Każdy wyróżniający się zawodnik odchodził, co oznaczało jedno – brak stabilizacji w ekipie, doprowadzający do braku trofeów. Brak trofeów = brak gwiazd. I tak w kółko.











