Determinacja Lecha Poznań do pozyskania napastnika BATE Borysów, Witalija Rodionowa, jest ogromna. Prezes poznańskiego klubu Andrzej Kadziński mówi dziennikowi „Polska The Times”, że jeszcze w marcu Lech podpisze kontrakt z Białorusinem.

Na wstępie prezes Lecha zapewnił, że Witalij Rodionow w przyszłym sezonie będzie piłkarzem poznańskiego klubu. Niedawno media informowały, że choć z BATE poznaniacy się dogadali, to nie mogli jednak dojść do porozumienia z samym zawodnikiem. – Na początku marca Marek Pogorzelczyk jeszcze raz pojedzie na Białoruś, by dopiąć wszystkie szczegóły transferu. Kontrakt dla Rodionowa jest już przygotowany. Zarówno z klubem, jak i zawodnikiem doszliśmy już do porozumienia. Teraz trzeba tylko postawić kropkę nad i – powiedział Andrzej Kadziński.
– W kwestii tego transferu za dużo było już niedomówień – twierdzi Andrzej Kadziński i zapewnia, że klub dysponuje odpowiednimi funduszami, by zakontraktować białoruską gwiazdę. – Nie jest prawdą, że nie stać nas na Rodionowa. Do porozumienia doszło jednak za późno. Rodionow musiałby mieć pozwolenie na pracę. Załatwienie tego dokumentu trwa około trzech tygodni, więc najwcześniej mógłby u nas zagrać w połowie marca – wyjaśnia.
Okazuje się jednak, że pozwolenie na pracę to nie jedyna przeszkoda, z którą musieli uporać się działacze Lecha. Przeprowadzkę do Poznania blokowała także żona Rodionowa. – Transfer Rodionowa blokowała też jego żona, która jest w ciąży. Termin porodu wyznaczono na koniec kwietnia i do tego czasu nie chce wyjeżdżać z Białorusi. Nie było więc sensu teraz podpisywać kontraktu z piłkarzem, na którego nie moglibyśmy liczyć w najważniejszych meczach – powiedział Andrzej Kadziński.