Po meczu z Newcastle powróciły głosy zapowiadające szybkie zwolnienie Brendana Rodgersa z funkcji trenera Liverpoolu. Obecna forma „The Reds” nie zadowala żadnego kibica, podobnie jak wyniki osiągane przez wicemistrzów Anglii.
Poprzedni sezon był dla Liverpoolu jak sen. Szanse na mistrzostwo do ostatniej kolejki, pobicie wielu historycznych rekordów i zdobycie serc kibiców na całym świecie. Można powiedzieć nawet, że to „The Reds” zasłużyli na mistrzostwo. Przez cały sezon grali fenomenalnie, ale to Manchester City zdobył mistrzostwo Anglii. Dla Rodgersa i spółki był to dramat, ale dzięki drugiej pozycji w tabeli zyskali coś więcej niż pieniądze za prawa telewizyjne – wiarę.
Słowa krytyki
Początek sezonu nie był dla „The Reds” aż tak zły. Wygrana z Southampton i Tottenhamem oraz przewidywana porażka z Manchesterem City. Później jednak stała się rzecz niespodziewana. Liverpool przegrał dwa mecze z rzędu z o wiele niżej notowanymi rywalami. Właśnie w tamtym momencie wszyscy kibice zaczęli zastanawiać się, czy Rodgers to odpowiednia osoba na stanowisko menadżera zespołu. Pojawiły się pierwsze słowa krytyki. Wszyscy jednak mieli nadzieję, że to tylko chwilowy kryzys i zawodnikom szybko uda się przekonać wszystkich, że wciąż walczą o mistrzostwo. Remis z Evertonem można nazwać głupią wpadką, ponieważ bramka na 1:1 padła już w doliczonym czasie gry. Następnie dwie bardzo niepewne wygrane, bezbarwny remis i ostatnia porażka nad Newcastle.
Niepokorny Mario
Kibice zaczęli domagać się zwolnienia Irlandczyka. Słabe występy w Premier League i Lidze Mistrzów zachwiały pozycją trenera. Obecny sezon miał być o wiele lepszy w wykonaniu „The Reds” niż poprzedni. Do klubu dołączyło wielu dobrych i utalentowanych piłkarzy, w tym Mario Balotelli. Rodgers udowodnił już, że potrafi okiełznać niepokornych zawodników. Luis Suarez, który odszedł przed sezonem do FC Barcelony, jest świetnym przykładem. Liverpool może wiele zawdzięczać Urugwajczykowi, który był czołową postacią w klubie w trakcie poprzedniego sezonu. W tym takim zawodnikiem miał być włoski napastnik, który jednak nie potrafi udowodnić dlaczego to on powienien być pierwszym wyborem Rodgersa. Media przewidywały, że mimo problemów Balotelli będzie w stanie sięgnąć nawet po koronę króla strzelców, ale w jego grze brakuje jakiegokolwiek progresu.
Historyczny powrót
Kolejnym problemem Rodgersa są zbyt duże wymagania wobec niego i jego zespołu. Drugie miejsce w lidze wzbudziło apetyt w kibicach. „The Reds” po pięciu latach wracają do Ligi Mistrzów, w której także nie idzie im najlepiej. A to właśnie te rozgrywki miały być priorytetem w obecnym sezonie. Przegraną z Realem Madryt można zrozumieć, ale mecz z FC Basel już nie. Jeżeli marzy się o sukcesie w najważniejszych europejskich rozgrywkach klubowych to należy wygrywać z teoretycznie słabszym od siebie przeciwnikiem. Wiadomo, że powrót do grania dwa razy w tygodniu jest bardzo trudny dla niektórych piłkarzy, ale po to zostali do klubu sprowadzeni nowi piłkarze, aby korzystać teraz z ich usług.











