Thierry Henry powrócił do klubu, którego jest żywą legendą, Arsenalu Londyn. I choć radość w gronie sympatyków klubu z Emirates Stadium jest wielka, to jednak przed hurraoptymizmem przestrzega Stewart Robson.
Były kapitan Arsenalu został wypożyczony do Londynu na dwa miesiące. Szkoleniowiec drużyny, Arsene Wenger, ocenił, że to dobre posunięcie ze strony włodarzy londyńczyków.
Innego zdania jest natomiast Stewart Robson, który uważa, że powrót Francuza może mieć zły wpływ na formę najlepszego aktualnie strzelca Arsenalu, Robina van Persiego.
– Potrafię zrozumieć wszystkie powody, dla których Arsene Wenger sprowadził Henry’ego. On trenuje z drużyną, ponadto da publiczności trochę radości, ale nie jestem pewien, że to dobry ruch. Przez ostatnie dwa lata Thierry był w klubie, w którym jego ego pozwoliło mu uwierzyć, że jest najlepszy i inni także to czuli. Martwię się tylko, co będzie z van Persim, Walcottem, czy Ramseyem. Henry chce całego splendoru dla siebie – zauważył były pomocnik Arsenalu.
– Jednym z powodów, dla których Robin van Persie nie wystrzelił z formą tak szybko, jak powinien, dla których Jose Reyes nigdy nie stał się dla Arsenalu piłkarzem znaczącym i dla których jeszcze innych dwóch albo trzech piłkarzy nie poradziło sobie tutaj, był Thierry Henry. Nie ma co do tego wątpliwości – kontynuował.
– Rozmawiałem z dwoma czy trzema zawodnikami, kiedy w klubie był jeszcze Henry i oni powiedzieli, że Francuz źle działał na ich pewność siebie. On był zawodnikiem, który ich przerażał. Kiedy van Persie i Reyes przyszli do klubu, to Henry ich demotywował. Mam jednak nadzieję, że to się nie powtórzy, ponieważ teraz Holender pokazuje światową klasę. Mam po prostu nadzieję, że Thierry Henry zrozumie, że nie jest już takim piłkarzem jak kiedyś i że nie będzie próbował wziąć wszystkiego dla siebie – zakończył Robson.










