Robben wygrywa LM dla Bayernu


25 maja 2013 Robben wygrywa LM dla Bayernu

Po jednym z najbardziej wyrównanych finałów Ligi Mistrzów ostatnich lat Bayern Monachium wreszcie zszedł z boiska z podniesioną głową. Po emocjonującym meczu „Bawarczycy” pokonali Borussię Dortmund 2:1.


Udostępnij na Udostępnij na

Korespondencja z Wembley

Wszystko zapowiadało, że to będzie mecz bramkarzy. Manuel Neuer i Roman Weidenfeller raz po raz w zapierający dech w piersiach sposób bronili swoje drużyny przed utratą bramek.

Aż do 89. minuty. Wówczas długą piłkę przed polem karnym dortmundczyków błyskotliwie opanował Franck Ribery i piętką zagrał do nadciągającego Arjena Robbena. Holender jak natchniony przedarł się pomiędzy trzema rywalami i delikatnym uderzeniem posłał futbolówkę tuż obok bezradnego Weidenfellera. „Cała moja kariera przeleciała mi przed oczami” – powiedział po meczu.

Arjen Robben
Arjen Robben (fot. SkySports.com)

Robben potrzebował aż 25 strzałów na bramkę w trzech finałach Ligi Mistrzów, aby zdobyć swojego pierwszego gola w najważniejszym klubowym meczu Europy. Ale warto było czekać. Po obronionym karnym w Monachium rok temu były piłkarz Chelsea i Real miał dług wdzięczności wobec kolegów z zespołu oraz fanów klubu z Allianz Arena.

PRZECZYTAJ NASZĄ RELACJĘ LIVE ORAZ KOMENTARZE

Zresztą Holender asystował także przy otwierającym spotkanie trafieniu Mario Mandzukicia w 60. minucie. Ribery najpierw znalazł w polu karnym Robbena, który wyciągnął do linii końcowej Weidenfellera i lekką wrzutką obsłużył chorwackiego snajpera. Z takiej odległości nie można było się pomylić. Była to jego trzecia bramka w Lidze Mistrzów w tym sezonie.

Odpowiedź Borussii przyszła szybko. W obrębie „szesnastki” Kolanem w Reusa wparował Dante, a sędzia Nicola Rizzoli nie miał wątpliwości, wskazując na jedenasty metr. Piłkę szybko chwycił pewnie grający Ilkay Gündogan i precyzyjnym strzałem umieścił ją w prawym dolnym rogu bramki Neuera.

Kolejnych okazji nie brakowało, ale kiedy bez szans pozostawali bramkarze, do gry wkraczali inni. W 72. minucie Subotić wybił piłkę z linii bramkowej, a jego interwencja z pewnością przejdzie do annałów historii. Thomas Müller zdążył już obiec Weidenfellera i posyłał piłkę w stronę bramki. Obrońca Dortmundu dramatycznie oraz z poświęceniem zdążył jednak dosięgnąć do futbolówki i wybił ją spod nóg Robbena, zanim minęła linię bramkową. Interwencję Serba Jürgen Klopp zdawał się celebrować bardziej niż samo wyrównanie.

Kilka minut później genialnym strzałem z 30 metrów popisał się Lewandowski. Piłka wylądowała nawet w siatce za Neuerem, ale bramkarz nawet nie interweniował – uderzenie zostało oddane już po gwizdku. Jak się okazuje, włoski sędzia właściwie ocenił, że polski napastnik chwilę wcześniej zagrał piłkę ręką.

Lewandowski rozegrał bardzo dobry mecz, wielokrotnie zmuszając Neuera do parad, ale pokazał też światu swoją ciemną stronę. W 80. minucie, walcząc z Jeromem Boatengiem o piłkę, brutalnie nadepnął na kostkę niemieckiego obrońcy. Gdyby sędzia widział ten incydent, Polak zapewne wyleciałby z boiska. „To było przypadkowe” – zarzekał się w strefie mieszanej, ale trudno było mu wierzyć.

Niezły mecz rozegrali również Jakub Błaszczykowski oraz Łukasz Piszczek. Popularny „Kuba” mógł (i powinien) wpisać się na listę strzelców już w pierwszych dziesięciu minutach meczu, ale jego strzał z półwoleja świetnie obronił Neuer. Piszczek długo uprzykrzał grę Ribery’emu, ale w drugiej połowie zaczął popełniać poważne błędy w defensywie pod naporem ataków Bayernu.

Dortmund nie potrafił wykorzystać swojej wyraźnej przewagi w pierwszej połowie. Po inspirowanej średniowiecznymi walkami ceremonii otwarcia w iście bojowy sposób mecz rozpoczęła Borussia. Ekipa Jürgena Kloppa była znacznie lepsza w pierwszej połowie, szybko podniosła się także po stracie bramki, ale trafienie Robbena było jak bokserski nokaut.

Bayern długo pozostała przyciśnięty i nieco pozbawiony pomysłu, jak wyjść choćby za linię środkową. „Bawarczyków” terroryzował zwłaszcza Marco Reus oraz doskonale podający Kevin Grosskreutz.

Robben, zanim został bohaterem meczu, zdążył zmarnować dwie świetne sytuacje sam na sam z Romanem Weidenfellerem. W obu przypadkach Holender próbował lobować bramkarza, ale przy decydującym trafieniu zdecydował się na strzał po ziemi.

Choć ma do rozegrania jeszcze finał Pucharu Niemiec, Jupp Heynckes na emeryturę przechodzi spełniony. Poprzeczkę dla Guardioli zostawia zawieszoną w piłkarskiej stratosferze.

Obserwuj autora na Twitterze: @RobertBlaszczak

Komentarze
~Ribery (gość) - 13 lat temu

Od kołyski aż po grob monachijski klub

mich (gość) - 13 lat temu

ogłaszam wysyp sezonowców Bayernu.

~......... (gość) - 13 lat temu

Mandżukić (60) Reprezentant (Chorwacji) Gundogan
(66 K.) Reprezentant (Niemiec) Robben (89)
Reprezentant (Holandi)

Najnowsze