Trzecia liga albo jak kto woli czwarty poziom rozgrywkowy. Właśnie na tym szczeblu grać będą w obecnym sezonie najlepsze kluby mające w swojej nazwie rzymską dwójkę. Rezerwy ośmiu zespołów, w tym sześciu z ekstraklasy (do tego Górnik II Zabrze i Miedź II Legnica), staną przed trudnym zadaniem walki o awans do rozgrywek szczebla centralnego. Pytanie tylko, czy powinno to być celem samym w sobie.Gdy cofniemy się o kilka lat i przypomnimy sobie likwidację Młodej Ekstraklasy i powrót do „dwójek”, w uszach zaczyna dzwonić lekka przepychanka między klubami naszej najlepszej ligi a PZPN-em, który musiał zadecydować, do których lig je dokooptować. Bogusław Leśnodorski mówił wtedy o tym, że nie wyobraża sobie, że najzdolniejsi młodzi piłkarze w Polsce, jacy mieli grać w Legii II, męczyć się mają z „rzeźnikami” z małych klubików. Było nawet przebąkiwanie o I lidze. Jakże abstrakcyjnie brzmi to wszystko trzy pełne sezony później, skoro ani warszawianom, ani jakiemukolwiek innemu zespołowi rezerw nie udało się ani razu awansować na trzeci poziom rozgrywkowy…
Rezerwy? A na co to komu?
Czołowe polskie kluby do swoich drugich zespołów mają zwykle jedno z dwóch podejść. Pierwsi traktują je jako miejsce dla niepokornych członków „jedynki” (jako rodzaj kary lub oczyszczenia), piłkarzy wracających po kontuzji i poligonu dla młodzieży, która to młodzież ma w niedalekiej przyszłości odgrywać czołowe role w ekstraklasie. Dla drugich rezerwy to utrapienie, wypada mieć, skoro mają je wszyscy, ale większych korzyści z tego nie ma. Warto skupić się w pierwszej kolejności na tej drugiej grupie.
Bruk-Bet Termalica, Piast Gliwice, Lechia Gdańsk i Wisła Płock mają w kadrze swoich pierwszych zespołów odpowiednio: zero, dwóch, dwóch i dwóch piłkarzy, którzy „awansowali” z rezerwowego zespołu.
Bruk-Bet Termalica, Piast Gliwice, Lechia Gdańsk i Wisła Płock mają w kadrze swoich pierwszych zespołów odpowiednio: zero, dwóch, dwóch i dwóch piłkarzy, którzy „awansowali” z rezerwowego zespołu. W przypadku Niecieczy sprawa jest najbardziej zrozumiała. Jej druga ekipa stawia na chłopaków z regionu, na co dzień grających zaledwie na poziomie tarnowskiej okręgówki. Lechia, której „dwójka” spadła z III ligi, dysponowała bardzo młodą kadrą, opartą w zasadzie o rocznik 1998(!), w poprzednich latach także stawiała na nastolatków. W tym sezonie do rozgrywek ekstraklasy „Biało-zieloni” zgłosili Miłosza Kałahura i Juliusza Letniowskiego, żaden z pozostałych piłkarzy z całej kadry nie reprezentował rezerwowego garnituru gdańszczan.
Kamil Nowicki i Klaudiusz Kurek. Dwóch bardzo rezerwowych zawodników Wisły Płock kopało wcześniej w czwartoligowej drugiej ekipie „Nafciarzy”. W Gliwicach, w których rok temu włodarze mówili o odważnym stawianiu na zdolną młodzież z regionu, są Jakub Freitag i Dominik Budzik. Podobnie jak w przypadku drużyny z Mazowsza żaden nie miał jeszcze okazji na debiut w ekstraklasie. Kapitana, Radosława Murawskiego, nie liczymy, on pochodzi z czasów, w których Piast nie miał jeszcze zespołu rezerw.
Wyniki to tylko dodatek
Pięć. Dokładnie tyle ekstraklasowych klubów może się poszczycić co najmniej dziesięcioma piłkarzami z przeszłością w drugiej drużynie w swojej kadrze. Mowa o: Jagiellonii Białystok, Zagłębiu Lubin, Koronie Kielce, Wiśle Kraków i Pogoni Szczecin. O ile w przypadku białostoczan i kielczan mowa raczej o zawodnikach, którzy na co dzień trenują z gwiazdami swoich klubów, lecz dalej stanowią głębokie zaplecze zespołu, o tyle Zagłębie i Pogoń można powoli stawiać za wzór. Krzysztof Piątek czy Jarosław Kubicki w barwach „Miedziowych” oraz Łukasz Zwoliński, Sebastian Rudol i Dawid Kort u „Portowców” to kluczowe postaci, dające dobrą reklamę klubowym zapleczom. Z Pogonią jest o tyle ciekawie, że w czasie każdych przygotowań przedsezonowych okazję do zaprezentowania swoich umiejętności ma zwykle bardzo duża liczba graczy z „dwójki”. Dzięki temu łatwo monitorować postępy i oszacować przydatność do zespołu.

Grupa II, w której walczą drużyny z województwa wielkopolskiego, zachodniopomorskiego, pomorskiego i kujawsko-pomorskiego, nie obfituje co prawda w firmy takiego kalibru jak Widzew i ŁKS, niemniej oprócz Lecha II Poznań i Pogoni II Szczecin kilka solidnych ekip można tu znaleźć. Jest Bałtyk Gdynia, w zeszłym sezonie o krok od awansu do II ligi była Vineta Wolin. Z IV ligi dostały się historycznie mocne Górnik Konin i Chemik Bydgoszcz. „Kolejorz” celuje w awans, półżartem (chyba) można stwierdzić, że nawet pierwsze miejsce nic nie da, jeśli pierwszy zespół zleci z ekstraklasy, między takowym a rezerwami muszą być minimum dwie klasy rozgrywkowe różnicy. Pogoń skupia się głównie na promowaniu do pierwszej drużyny. Podsumowując, stąd da się awansować, Lech jest w wąskim gronie faworytów.









