Wyświechtane stwierdzenie, że „derby rządzą się swoimi prawami”, do spotkania w Rzeszowie pasuje idealnie. Stal Rzeszów jako beniaminek Fortuna 1. Ligi bardzo dobrze rozpoczęła sezon, plasując się przed spotkaniem na miejscach barażowych. Resovia z kolei pierwsze zwycięstwo w sezonie odniosła w poprzedniej kolejce. W ostatnich meczach miała sporo pecha, aczkolwiek nadal to w Stali upatrywano faworyta pojedynku. Mimo to zwycięsko z tego starcia wyszła Resovia, wygrywając 4:3.
Resovia przedłużyła passę spotkań bez porażki w derbach Rzeszowa. Dzisiejszy mecz jest już ósmym z rzędu, w którym Stal Rzeszów nie potrafi pokonać rywali zza miedzy. Sobotnie spotkanie obfitowało w emocje. W tym meczu było wszystko, rollercoaster uczuć dla sympatyków obu zespołów.
Nici z kontroli
Atmosferę derbów w Rzeszowie czuć było w najdalszych zakątkach miasta już na kilka godzin przed meczem. Od pierwszych minut zespołem, który przeważał, była zgodnie z przewidywaniami Stal. Twarda gra i walka od pierwszych minut. Mimo posiadania piłki gospodarze tego meczu nie potrafili przekuć przewagi na bramkę. Wręcz przeciwnie.
Po niespełna pół godziny gry Marek Mróz pokazał kibicom na stadionie przy ulicy Hetmańskiej swoje umiejętności. Pomocnik Resovii popisał się genialnym zagraniem między dwie linie. Do piłki pędził Radosław Bąk i został sfaulowany przez bramkarza Stali Rzeszów – Przemysława Pęksę. Rzut karny na bramkę zamienił Bartłomiej Wasiluk.
W 37. minucie kolejną świetną kontrę wyprowadzić usiłowała Resovia Rzeszów. Radosław Bąk miał przed sobą tylko jednego zawodnika z drużyny przeciwnej. Między graczami doszło do walki o pozycję i młody napastnik gości przewrócił się, sygnalizując faul. Analizując powtórki – faulu nie było. Innego zdania był kierownik zespołu Resovii, który w niecenzuralnych słowach artykułował swoje niezadowolenie. Sędzia zdecydował się na pokazanie mu czerwonej kartki i w konsekwencji odesłanie go na trybuny.











