Rene Higuita – Pozytywny wariat


Bez wątpienia w historii futbolu większego ekscentryka, szaleńca i cyrkowca nie było! Bo kto na oczach kilkudziesięciu tysięcy Anglików w ich świątyni futbolu – Wembley - robi piłkarską „szopkę”, ba istny kabaret? Kto!?! Dla koneserów odpowiedź jest prosta! To Rene Higuita.


Udostępnij na Udostępnij na

Trudne dzieciństwo

„El Loco”, czyli… wariat, taki właśnie przydomek Higuicie nadało piłkarskie środowisko jego kraju – Kolumbii. Ktoś kiedyś powiedział, że wielcy rodzą się w błocie – Jose Rene Higuita Zapata dzieciństwa łatwego nie miał (podobnie jak inni legendarni latynoscy piłkarze). Wychował się w ubogiej dzielnicy slumsów, Castilla w mieście (w którym przyszedł na świat) Medellin. Jego ojciec Jorge Zapata opuścił rodzinę zaraz po narodzinach Rene (28 sierpnia 1966 roku). Wszystkie obowiązki spadły na matkę  Higuity – Marię. Ona zastępowała mu ojca i to właśnie jej nazwisko „El Loco” nosi po dziś dzień.

 Piłkarskie początki

Już jako nastolatek młody Rene pokazywał nieprzeciętne umiejętności piłkarskie, czego dowodem były występy w drużynie U-16 regionu Antioquia. W wieku 15 lat został kupiony za „grosze” [16 tys. peso(10 dol.)] do Atletico Nacional, największego klubu piłkarskiego w Medellin. W tym właśnie klubie nieopierzony junior dojrzał jako bramkarz. Cztery lata później 19letni Higuita, został wypożyczony do legendarnego klubu – Millionarios Bogota (byłego klubu Alfredo Di Stefano!), w którym zaliczył debiut ligowy. Jego wypożyczenie zbiegło się z powołaniem do młodzieżowej reprezentacji Kolumbii na MŚ U-20 w ZSRR. Tam kolumbijczycy z Higuitą jako pierwszym bramkarzem grali nadspodziewanie dobrze, aż do ćwierćfinału, w którym polegli z młodymi Brazylijczykami aż 0:6!

 Klub i reprezentacja

Po mistrzostwach Rene wrócił z rocznego wypożyczenia do swojego pierwszego klubu. Tu spotkał po raz pierwszy trenera i… szkoleniowca Kolumbii – Francisco Maturanę. Za jego trenerskiej kadencji Higuita z miejsca stał się pierwszym bramkarzem, a rok później zadebiutował w pierwszej reprezentacji (było to 11 czerwca 1987; wygrana z Ekwadorem 1:0). Od tej chwili ten nietuzinkowy i filigranowy goalkeeper, mierzący tylko 176 cm i ważący 82 kg stał się jednym z podstawowych bramkarzy kolumbijskiej kadry. Zaraz po debiucie Maturana zabrał swojego ulubieńca na Copa America, gdzie Rene zagrał w większości spotkań, a Kolumbia odniosła znaczący sukces, zajmując trzecie miejsce na tym turnieju.

 Dziwne zachowanie

 „El Loco” nie dość, że się wyróżniał swoją posturą fizyczną, to jeszcze jego zachowanie jako bramkarza pozostawiało wiele do życzenia. Higuicie przeszkadzała taka sytuacja, jako goalkeeper nie potrafił pomóc swoim kolegom poza polem karnym. Z meczu na mecz Higuita przekonywał i przyzwyczajał wszystkich swoim zachowaniem, że bramkarz nie tylko ma być obrońcą „świątyni” (bramki), ale także sam może angażować się w akcje ofensywne. Niejednokrotnie w meczach ligowych pokonywał swoich vis-a-vis, czym siał oburzenie wśród swoich kolegów po fachu. „El Loco” nie tylko wspaniale wykonywał rzuty karne i wolne, ale także sam zapuszczał się pod bramkę rywali, gdy nie szło jego drużynie.

 Klubowy Sukces i gole… bramkarza

Swoje strzeleckie umiejętności zaprezentował nawet w meczu międzynarodowym. Kolumbia ograła Finlandię 3:1, a on strzelił jedną z bramek. Rok 1989 dla jego ówczesnego klubu – Atletico Nacional był najpiękniejszym w historii. To właśnie wtedy zespół z Medellin sięgnął po Copa Libertadores, a sam Higuita był jednym z bohaterów finałowego dwumeczu z paragwajską Olimpią Asuncion. Przede wszystkim w drugim meczu finału w Bogocie bramkarz pokazał swe nieprzeciętne zdolności, broniąc jedenastki piłkarzy Olimpii. W tym samym roku Kolumbia razem ze swoim niestrudzonym bramkarzem wystartowała w kolejnych mistrzostwach kontynentu, ale tym razem „Los Cafeteros” nie zawojowali tego turnieju odpadając szybko, bo w fazie grupowej. Dla samego „El Loco” jedynym pocieszeniem był fakt, że w meczu grupowym z Wenezuelą strzelił gola z rzutu wolnego, a Kolumbia wygrała 4:2.

 Mundial   

W 1990 roku Higuita ugruntował mocno swoją pozycję w reprezentacji i jako pierwszy bramkarz pojechał z kadrą na mundial 1990 we Włoszech. Na tym turnieju Rene pokazał siebie i swoją długą kruczoczarną fryzurę całemu światu. W fazie grupowej drużyna Maturany grała bardzo poprawnie pokonując Zjednoczone Emiraty Arabskie – 2:0, przegrywając minimalnie z Jugosławią 0:1 i osiągając „zwycięski remis” 1:1 z przyszłym mistrzem – RFN. Kolumbia wyszła z grupy z marzeniami o końcowym sukcesie w całym turnieju. By wejść do ćwierćfinału trzeba było „tylko” pokonać najlepszą drużynę Afryki – Kamerun. Presji jednak nie wytrzymał ten, który zazwyczaj nie zawodził – „El Loco”. Faworyt Maturany we frajerski sposób, niemalże na połowie boiska dał się okiwać Rogerowi Milli, a ten bez problemów trafił do pustej bramki. „Los Cafeteros” w konsekwencji przegrali po dogrywce z „kameruńskimi lwami” 1:2. Po mundialu fala krytyki dopadła samego winowajcę – bramkarza.

 Odkupione winy i europejskie wojaże

Krytycy ucichli, gdy w następnym roku Higuita wraz z kolegami sięgnął po swoje pierwsze mistrzostwo kraju. Zaraz potem wziął udział w swoim trzecim Copa America. Tym razem Kolumbia zagrała lepiej zajmując na koniec czwartą lokatę, natomiast „El Loco” zagrał w siedmiu spotkaniach. W 1992 roku Higuita chciał posmakować europejskiej piłki i opuścił swoje rodzinne miasto i klub. Trafił do hiszpańskiej Segunda Division (odpowiednika naszej drugiej ligi), gdzie podpisał kontrakt z Realem Valladolid. Na ironię rok wcześniej z trenowania tegoż właśnie klubu zrezygnował stary znajomy Rene – Maturana. W klubie tym szybko stracił miejsce w składzie, powodem tej decyzji trenera hiszpańskiego klubu były frajerskie błędy Kolumbijczyka. W sumie rozegrał 15 spotkań i wrócił do ojczyzny, a konkretnie na stare śmieci, czyli do Atletico Nacional Medellin.

 Gorzkie lata   

Higuita po powrocie trafił jednak do więzienia na 7 miesięcy, za „znajomość” ze swoim kolegą z lat dzieciństwa Pablo Escobarem (Działał w sprawie pomiędzy dwoma baronami narkotykowymi – wspomnianym Escobarem oraz Carlosem Moliną, gdy uczestniczył w uprowadzeniu córki tego drugiego) i nie pojechał z reprezentacją na mundial 1994 w USA. Po wyjściu z więzienia skrytykował morderców Andresa Escobara (kolegi z drużyny narodowej) i wrócił do reprezentacji na kolejne Copa America ’95. Ekipa Kolumbii już bez Maturany powtórzyła wyczyn z 1987 zajmując trzecie miejsce w całym turnieju. „El Loco” wystąpił w sześciu meczach. Wcześniej zdobył drugie mistrzostwo kraju z Atletico Nacional.

 Strzał skorpiona

 Zaraz po turnieju Copa America zasłynął w towarzyskim meczu przeciwko Anglii i to nie tylko dlatego, że padł wynik 0:0, a sam nie puścił bramki. 6 września na słynnym Old Wembley cyrkowiec – Higuita zaprezentował swe gimnastyczne umiejętności blokując nieudany strzał Jamie’ego Redknappa tzw. „kopem skorpiona” (z ang. Scorpio’s kick). Higuita odbił piłkę nogami (piętami) znajdującymi się nad jego głową. Po tym wyczynie nie tylko kibice na Wembley dziwnie ucichli, ale także sami komentatorzy. Wyglądało to tak, jakby na chwilę czas się zatrzymał, jakby wszystko zamarło z… wrażenia.

 Wielki finał i zmiana barw

Wcześniej Rene doprowadził zespół z Medellin do finału Copa, w półfinale pokonując River Plate (w pierwszym meczu Higuita zdobył gola z wolnego, a w rewanżu w rzutach karnych obronił decydującą jedenastkę) w finale, jednak kolumbijski klub nie sprostał brazylijskiemu Gremio Porto Alegre (1:3, 1:1). W sezonie 97/98 „El Loco” zmienił barwy klubowe przechodząc do meksykańskiego CD Veracruz. Spędził tam dwa lata zdobywając 2 gole w lidze. Zespół z Meksyku w tym okresie sukcesów nie odniósł żadnych, zajmując mierne 13 miejsce w lidze, a w następnym sezonie spadając z Primera Division de Mexico do niższej ligi.

 Z klubu do klubu

Wrócił do rodzinnego miasta i przywdział barwy Independiente Medellin, a następnie Real Cartagena. Po nieudanych wojażach przeniósł się do Atletico Junior Barranquilla, jednak i z tym klubem nie odniósł znaczącego miejsca w lidze, a do tego był tylko rezerwowym. Kolejnym klubem starzejącego się Kolumbijczyka był Deportivo Pereira, potem przez rok pozostawał bez przynależności klubowej, by w roku 2004 wznowić karierę w ekwadorskim Aucas Quito. 23 listopada wziął „przykład” ze swojego najlepszego przyjaciela Diego Maradony i został zdyskwalifikowany za zażywanie kokainy. W 2005 roku wrócił do futbolu i przez rok grał w klubie Boja Cauca, a po sezonie zapowiedział, że kończy karierę.

 Początek showmana, powrót piłkarza

Owszem, zakończył karierę piłkarską, by rozpocząć karierę w reality show pt. „Wyspy Sławy: Przygoda Piratów”. Dla programu z cyklu reality show za sporą sumę pieniędzy pozwolił sobie zmienić twarz. Zrobiono mu operację plastyczną. Efekt był niesamowity – z człowieka  o ciemnych, indiańskich rysach twarzy zrobił się amant na miarę telenowel z jego rodzinnego kraju. Nawet pozwolił sobie obciąć włosy. Nieoczekiwanie wznowił piłkarską karierę w roku 2007, podpisując kontrakt z wenezuelskim klubem Guaros de Lora.

 Prawdziwy indywidualista

Jaki repertuar szaleństw, wybryków i dziwactw zafunduje nam „Mr. El Loco” tego nie wiemy. Możemy za to podsumować jego wyczyny indywidualne: Higuita jest w tej chwili na 3 miejscu w klasyfikacji najskuteczniejszych bramkarzy w historii według IFFHS. Niedawno Rogerio Ceni wskoczył na fotel lidera „spychając” na drugie miejsce Jose Luisa Chilaverta. Higuita ma niezbyt realne szanse przeskoczyć Paragwajczyka, ale znając charakter Rene jednego trzeba być pewnym, to człowiek-enigma, to przecież „El Loco”! Ogółem w reprezentacji Kolumbii wystąpił w 68 meczach i zdobył 3 bramki, łącznie w swojej karierze strzelił 41 bramek (31 w Copa Mustang), 37 z rzutów karnych, a 4 z gry. Co za rezultat!!!  

Trudne dzieciństwo

„El Loco”, czyli… wariat, taki właśnie przydomek Higuicie nadało piłkarskie środowisko jego kraju – Kolumbii. Ktoś kiedyś powiedział, że wielcy rodzą się w błocie – Jose Rene Higuita Zapata dzieciństwa łatwego nie miał (podobnie jak inni legendarni latynoscy piłkarze). Wychował się w ubogiej dzielnicy slumsów, Castilla w mieście (w którym przyszedł na świat) Medellin. Jego ojciec Jorge Zapata opuścił rodzinę zaraz po narodzinach Rene (28 sierpnia 1966 roku). Wszystkie obowiązki spadły na matkę Higuity – Marię. Ona zastępowała mu ojca i to właśnie jej nazwisko „El Loco” nosi po dziś dzień.

Piłkarskie początki

Już jako nastolatek młody Rene pokazywał nieprzeciętne umiejętności piłkarskie, czego dowodem były występy w drużynie U-16 regionu Antioquia. W wieku 15 lat został kupiony za „grosze” [16 tys. peso(10 dol.)] do Atletico Nacional, największego klubu piłkarskiego w Medellin. W tym właśnie klubie nieopierzony junior dojrzał jako bramkarz. Cztery lata później 19letni Higuita, został wypożyczony do legendarnego klubu – Millionarios Bogota (byłego klubu Alfredo Di Stefano!), w którym zaliczył debiut ligowy. Jego wypożyczenie zbiegło się z powołaniem do młodzieżowej reprezentacji Kolumbii na MŚ U-20 w ZSRR. Tam kolumbijczycy z Higuitą jako pierwszym bramkarzem grali nadspodziewanie dobrze, aż do ćwierćfinału, w którym polegli z młodymi Brazylijczykami aż 0:6!

Klub i reprezentacja

Po mistrzostwach Rene wrócił z rocznego wypożyczenia do swojego pierwszego klubu. Tu spotkał po raz pierwszy trenera i… szkoleniowca Kolumbii – Francisco Maturanę. Za jego trenerskiej kadencji Higuita z miejsca stał się pierwszym bramkarzem, a rok później zadebiutował w pierwszej reprezentacji (było to 11 czerwca 1987; wygrana z Ekwadorem 1:0). Od tej chwili ten nietuzinkowy i filigranowy goalkeeper, mierzący tylko 176 cm i ważący 82 kg stał się jednym z podstawowych bramkarzy kolumbijskiej kadry. Zaraz po debiucie Maturana zabrał swojego ulubieńca na Copa America, gdzie Rene zagrał w większości spotkań, a Kolumbia odniosła znaczący sukces, zajmując trzecie miejsce na tym turnieju.

Dziwne zachowanie

„El Loco” nie dość, że się wyróżniał swoją posturą fizyczną, to jeszcze jego zachowanie jako bramkarza pozostawiało wiele do życzenia. Higuicie przeszkadzała taka sytuacja, jako goalkeeper nie potrafił pomóc swoim kolegom poza polem karnym. Z meczu na mecz Higuita przekonywał i przyzwyczajał wszystkich swoim zachowaniem, że bramkarz nie tylko ma być obrońcą „świątyni” (bramki), ale także sam może angażować się w akcje ofensywne. Niejednokrotnie w meczach ligowych pokonywał swoich vis-a-vis, czym siał oburzenie wśród swoich kolegów po fachu. „El Loco” nie tylko wspaniale wykonywał rzuty karne i wolne, ale także sam zapuszczał się pod bramkę rywali, gdy nie szło jego drużynie.

Klubowy Sukces i gole… bramkarza

Swoje strzeleckie umiejętności zaprezentował nawet w meczu międzynarodowym. Kolumbia ograła Finlandię 3:1, a on strzelił jedną z bramek. Rok 1989 dla jego ówczesnego klubu – Atletico Nacional był najpiękniejszym w historii. To właśnie wtedy zespół z Medellin sięgnął po Copa Libertadores, a sam Higuita był jednym z bohaterów finałowego dwumeczu z paragwajską Olimpią Asuncion. Przede wszystkim w drugim meczu finału w Bogocie bramkarz pokazał swe nieprzeciętne zdolności, broniąc jedenastki piłkarzy Olimpii. W tym samym roku Kolumbia razem ze swoim niestrudzonym bramkarzem wystartowała w kolejnych mistrzostwach kontynentu, ale tym razem „Los Cafeteros” nie zawojowali tego turnieju odpadając szybko, bo w fazie grupowej. Dla samego „El Loco” jedynym pocieszeniem był fakt, że w meczu grupowym z Wenezuelą strzelił gola z rzutu wolnego, a Kolumbia wygrała 4:2.

Mundial

W 1990 roku Higuita ugruntował mocno swoją pozycję w reprezentacji i jako pierwszy bramkarz pojechał z kadrą na mundial 1990 we Włoszech. Na tym turnieju Rene pokazał siebie i swoją długą kruczoczarną fryzurę całemu światu. W fazie grupowej drużyna Maturany grała bardzo poprawnie pokonując Zjednoczone Emiraty Arabskie – 2:0, przegrywając minimalnie z Jugosławią 0:1 i osiągając „zwycięski remis” 1:1 z przyszłym mistrzem – RFN. Kolumbia wyszła z grupy z marzeniami o końcowym sukcesie w całym turnieju. By wejść do ćwierćfinału trzeba było „tylko” pokonać najlepszą drużynę Afryki – Kamerun. Presji jednak nie wytrzymał ten, który zazwyczaj nie zawodził – „El Loco”. Faworyt Maturany we frajerski sposób, niemalże na połowie boiska dał się okiwać Rogerowi Milli, a ten bez problemów trafił do pustej bramki. „Los Cafeteros” w konsekwencji przegrali po dogrywce z „kameruńskimi lwami” 1:2. Po mundialu fala krytyki dopadła samego winowajcę – bramkarza.

Odkupione winy i europejskie wojaże

Krytycy ucichli, gdy w następnym roku Higuita wraz z kolegami sięgnął po swoje pierwsze mistrzostwo kraju. Zaraz potem wziął udział w swoim trzecim Copa America. Tym razem Kolumbia zagrała lepiej zajmując na koniec czwartą lokatę, natomiast „El Loco” zagrał w siedmiu spotkaniach. W 1992 roku Higuita chciał posmakować europejskiej piłki i opuścił swoje rodzinne miasto i klub. Trafił do hiszpańskiej Segunda Division (odpowiednika naszej drugiej ligi), gdzie podpisał kontrakt z Realem Valladolid. Na ironię rok wcześniej z trenowania tegoż właśnie klubu zrezygnował stary znajomy Rene – Maturana. W klubie tym szybko stracił miejsce w składzie, powodem tej decyzji trenera hiszpańskiego klubu były frajerskie błędy Kolumbijczyka. W sumie rozegrał 15 spotkań i wrócił do ojczyzny, a konkretnie na stare śmieci, czyli do Atletico Nacional Medellin.

Gorzkie lata

Higuita po powrocie trafił jednak do więzienia na 7 miesięcy, za „znajomość” ze swoim kolegą z lat dzieciństwa Pablo Escobarem (Działał w sprawie pomiędzy dwoma baronami narkotykowymi – wspomnianym Escobarem oraz Carlosem Moliną, gdy uczestniczył w uprowadzeniu córki tego drugiego) i nie pojechał z reprezentacją na mundial 1994 w USA. Po wyjściu z więzienia skrytykował morderców Andresa Escobara (kolegi z drużyny narodowej) i wrócił do reprezentacji na kolejne Copa America ’95. Ekipa Kolumbii już bez Maturany powtórzyła wyczyn z 1987 zajmując trzecie miejsce w całym turnieju. „El Loco” wystąpił w sześciu meczach. Wcześniej zdobył drugie mistrzostwo kraju z Atletico Nacional.

Strzał skorpiona

Zaraz po turnieju Copa America zasłynął w towarzyskim meczu przeciwko Anglii i to nie tylko dlatego, że padł wynik 0:0, a sam nie puścił bramki. 6 września na słynnym Old Wembley cyrkowiec – Higuita zaprezentował swe gimnastyczne umiejętności blokując nieudany strzał Jamie’ego Redknappa tzw. „kopem skorpiona” (z ang. Scorpio’s kick). Higuita odbił piłkę nogami (piętami) znajdującymi się nad jego głową. Po tym wyczynie nie tylko kibice na Wembley dziwnie ucichli, ale także sami komentatorzy. Wyglądało to tak, jakby na chwilę czas się zatrzymał, jakby wszystko zamarło z… wrażenia.

Wielki finał i zmiana barw

Wcześniej Rene doprowadził zespół z Medellin do finału Copa, w półfinale pokonując River Plate (w pierwszym meczu Higuita zdobył gola z wolnego, a w rewanżu w rzutach karnych obronił decydującą jedenastkę) w finale, jednak kolumbijski klub nie sprostał brazylijskiemu Gremio Porto Alegre (1:3, 1:1). W sezonie 97/98 „El Loco” zmienił barwy klubowe przechodząc do meksykańskiego CD Veracruz. Spędził tam dwa lata zdobywając 2 gole w lidze. Zespół z Meksyku w tym okresie sukcesów nie odniósł żadnych, zajmując mierne 13 miejsce w lidze, a w następnym sezonie spadając z Primera Division de Mexico do niższej ligi.

Z klubu do klubu

Wrócił do rodzinnego miasta i przywdział barwy Independiente Medellin, a następnie Real Cartagena. Po nieudanych wojażach przeniósł się do Atletico Junior Barranquilla, jednak i z tym klubem nie odniósł znaczącego miejsca w lidze, a do tego był tylko rezerwowym. Kolejnym klubem starzejącego się Kolumbijczyka był Deportivo Pereira, potem przez rok pozostawał bez przynależności klubowej, by w roku 2004 wznowić karierę w ekwadorskim Aucas Quito. 23 listopada wziął „przykład” ze swojego najlepszego przyjaciela Diego Maradony i został zdyskwalifikowany za zażywanie kokainy. W 2005 roku wrócił do futbolu i przez rok grał w klubie Boja Cauca, a po sezonie zapowiedział, że kończy karierę.

Początek showmana, powrót piłkarza

Owszem, zakończył karierę piłkarską, by rozpocząć karierę w reality show pt. „Wyspy Sławy: Przygoda Piratów”. Dla programu z cyklu reality show za sporą sumę pieniędzy pozwolił sobie zmienić twarz. Zrobiono mu operację plastyczną. Efekt był niesamowity – z człowieka o ciemnych, indiańskich rysach twarzy zrobił się amant na miarę telenowel z jego rodzinnego kraju. Nawet pozwolił sobie obciąć włosy. Nieoczekiwanie wznowił piłkarską karierę w roku 2007, podpisując kontrakt z wenezuelskim klubem Guaros de Lora.

Prawdziwy indywidualista

Jaki repertuar szaleństw, wybryków i dziwactw zafunduje nam „Mr. El Loco” tego nie wiemy. Możemy za to podsumować jego wyczyny indywidualne: Higuita jest w tej chwili na 3 miejscu w klasyfikacji najskuteczniejszych bramkarzy w historii według IFFHS. Niedawno Rogerio Ceni wskoczył na fotel lidera „spychając” na drugie miejsce Jose Luisa Chilaverta. Higuita ma niezbyt realne szanse przeskoczyć Paragwajczyka, ale znając charakter Rene jednego trzeba być pewnym, to człowiek-enigma, to przecież „El Loco”! Ogółem w reprezentacji Kolumbii wystąpił w 68 meczach i zdobył 3 bramki, łącznie w swojej karierze strzelił 41 bramek (31 w Copa Mustang), 37 z rzutów karnych, a 4 z gry. Co za rezultat!!!

Komentarze
~Zbyszek (gość) - 13 lat temu

bardzo dobry tekst. szkoda ze tak malo w sieci jest
tego typu artykułów

Odpowiedz
~remi (gość) - 12 lat temu

co ty masz chłopie z tym słowem "frajerski" itd.?
sam jesteś frajer!

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze