Zagłębie Lubin zremisowało z Polonią Warszawa 0:0. Mecz nie przyniósł większych emocji, a gospodarze zawiedli swoich kibiców.
Od początku przycisnęli gospodarze, ale kilkuminutowy przebieg gry pod ich dyktando został szybko zmieniony i to Polonia Warszawa prezentowała się lepiej. W 13. minucie mieliśmy pierwszą dobrą akcję gości. Piłkę z bocznego sektora boiska wrzucił Miłosz Przybecki, a potężny strzał z powietrza oddał Piotr Grzelczak. Jego uderzenie nie leciało w kierunku bramki, a mogliśmy mieć 1:0 po bardzo ładnej bramce. Chwilę później gola mógł strzelić Przybecki, ale trafił tylko w boczną siatkę.

Dużo lepiej na boisku radziła sobie Polonia Warszawa. Zagłębie nie potrafiło stworzyć dogodnej sytuacji, po której mógł paść gol. W 29. minucie „Czarne Koszule” miały kolejną szanse na strzelenie bramki. Piotr Grzelczak z pięciu metrów nie trafił do siatki i na stadionie w Lubinie kibice nadal nie oglądali cieszynek po zdobyciu bramki. Jeżeli „Miedziowi” chcieliby zwyciężyć w tym spotkaniu, to trener Hapal musiałby w szatni powiedzieć zawodnikom, na czym polega gra w piłkę nożną.
Pierwsze minuty dokładnie odzwierciedlały to, co działo się w pierwszych 45. Na kluczowy moment czekaliśmy aż do 67. minuty. W świetnej sytuacji znalazł się Jacek Kiełb, ale jego strzał był tak lekki, że Gliwa „złapał piłkę w zęby”. Kilka sekund później wreszcie doczekaliśmy się akcji gospodarzy. Arkadiusz Woźniak oddał bardzo ładny strzał głową, ale golkiper Polonii był na posterunku i pewnie interweniował w bramce.
Na piętnaście minut przed końcem meczu w Lubinie wreszcie było interesująco. Zaatakowało Zagłębie, ale nie były to akcje, które mogły odmienić losy meczu. W końcówce dobry strzał oddał Przybecki, ale Gliwa piąstkował piłkę przed siebie. Mecz oraz sytuacja Gołębiewskiego z ostatnich sekund nie były najlepszą reklamą T-Mobile Ekstraklasy.