W najciekawszym spotkaniu 18. kolejki ligi holenderskiej FC Utrecht podejmował na własnym stadionie drużynę Ajaksu Amsterdam. Mecz był wyrównany, lecz kibice zgromadzeni na Galgenwaard nie doczekali się bramek.
Po wygranych Twente i PSV drużyna Ajaksu, chcąc nie stracić dystansu do liderującej dwójki, musiała swoje spotkanie wygrać, a rywalem był nie byle kto, bo zajmujący szóste miejsce w tabeli Utrecht. Drużyna z Amsterdamu musiała sobie radzić bez kontuzjowanego Babela i nieobecnego już od dłuższego czasu Sigthorssona, w ekipie gospodarzy zabrakło graczy, którzy również leczą urazy: Asare oraz van der Guna.
Mecz rozpoczął się od zdecydowanej przewagi gości, którzy zdominowali grę i zepchnęli Utrecht do defensywy. W pierwszych minutach próbował de Jong, ale wpierw przeniósł piłkę nad poprzeczką, a w 5. minucie wyszedł sam na sam z bramkarzem, lecz kąt był zbyt ostry i piłka minęła dalszy słupek bramki. W dalszej części gry swoich sił próbowali Fischer oraz Boerrigter, ale ich strzały nie przyniosły żadnego rezultatu. W 14. minucie po zamieszenia w polu karnym futbolówka trafia w rękę jednego z obrońców gospodarzy, ale sędzia tego nie dostrzegł. Trzy minuty potem po prostopadłym zagraniu z linii pomocy na pozycję wyszedł Boerrigter, ale zamiast odgrywać do lepiej ustawionego partnera, wplątał się w drybling i przegrał walkę.
Gospodarze przez większą część pierwszej połowy sprawiali wrażenie, jakby myślami byli już przy świątecznych stołach. Dopiero w 20. minucie po strzale z rzutu wolnego zagrozili bramce strzeżonej prze Vermeera, lecz ten dobrze pilnował bliższego słupka i sparował piłkę na róg. Lecz to w zasadzie jedyna okazja Utrechtu w pierwszej części gry. W 30. minucie Eriksen kapitalnie podał wzdłuż boiska do de Jonga, lecz bramkarz Roiter świetnie odczytał to podanie, wyszedł na jedenasty metr i wygarnął piłkę kapitanowi Ajaksu. W końcówce pierwszej połowy dwukrotnie próbował jeszcze strzelić Fischer, ale nieskutecznie. W 35. minucie Boerrigter oddał strzał zza pola karnego, lecz piłka trafiła w poprzeczkę. Do przerwy kibice nie zobaczyli żadnych bramek.
Można było odnieść wrażenie, że na drugą połowę wyszła inna drużyna niż Utrecht. Gospodarze bardzo odważnie rozpoczęli drugą połowę, wywalczyli kilka kornerów oraz kilka razy dośrodkowywali piłkę w pole karne. Lecz jako pierwsza groźny strzał oddała drużyna z Amsterdamu, a konkretnie Viktor Fischer, który z pierwszej piłki czubkiem buta trącił futbolówkę, ale trafił w boczną siatkę. W 60. minucie wprowadzony po przerwie Duplan oddał groźny strzał. Piłkę po uderzeniu Francuza bramkarz Ajaksu skierował na poprzeczkę, a futbolówka wyszła na róg. Natomiast w 66. minucie po kontrze miejscowych groźny strzał oddał Kali, lecz i tym razem Vermeer był tam, gdzie trzeba.
Druga część meczu toczyła się w szybszym tempie oraz była bardziej wyrównana. Lecz przez większą część gry obie drużyny nie potrafiły stworzyć sobie dogodnej sytuacji. Dopiero w 87. minucie napastnik Utrechtu, Mulenga, wyszedł sam na sam z bramkarzem gości, lecz podczas próby przełożenia piłki na prawą nogę poślizgnął się i wtedy interweniowali obrońcy. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę. W końcówce spotkania drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Bulthius.










