Derby Andaluzji zakończyły się remisem. Bramki dla Malagi zdobyli Pedro Morales i Roque Santa Cruz. Dla Sevilli dwukrotnie strzelił Kevin Gameiro. Przez całe 90 minut spotkanie było widowiskowe. Obie drużyny stworzyły sobie multum okazji, dlatego żadna z nich nie może się cieszyć z wyniku.
W derbach Andaluzji na Ramon Sanchez Pizjuan Sevilla podejmowała Malagę. Oba zespoły zostały znacznie przebudowane. Przed meczem trudno było wskazać faworyta. W lepszej sytuacji znajdowała się chyba Sevilla, która grała u siebie. Ponadto goście stracili więcej utalentowanych zawodników, z Isco na czele. Obie ekipy po dwóch kolejkach miały deficyt punktów. Jedynym usprawiedliwieniem jest to, że grały z silnymi rywalami: Sevilla z Atletico, a Malaga z Valencią i Barceloną.
Sevilla od początku spotkania była aktywniejsza. Gospodarze rozgrywali akcje głównie skrzydłami, z czego słynęli. W 5. minucie groźnie strzelił Diego Perotti, lecz Caballero nie miał problemu ze złapaniem futbolówki. Malaga odpowiedziała cztery minuty później. Goście wyszli z kontrą, a piłka dotarła do Moralesa, który uderzył z woleja, ale Javi Varas zdołał ją wybić. Fabrice Olinga próbował dobić, jednak przestrzelił. Już pierwsze minuty pozwalały wywnioskować, że to spotkanie będzie pełne emocji. Gospodarze prowadzili grę, używając obu flanek, a goście liczyli na kontrataki, lecz i jednym, i drugim w pierwszej połowie brakowało wykończenia.
Ładną interwencją popisał się Caballero w 27. minucie. Obronił strzał Moreno i dobitkę Carlosa Bakki z małej odległości. Ostatni kwadrans pierwszej części spotkania przebiegł pod dyktando gospodarzy, którzy dzięki Rakiticiowi opanowali środek pola. Jednak to nie gospodarze cieszyli się z prowadzenia. Na pięć minut przed przerwą po jednej kontrze Pedro Morales mocnym strzałem zza pola karnego skierował piłkę do siatki tuż przy prawym słupku. W 44. minucie Kevin Gameiro, nowy nabytek gospodarzy, doprowadził do wyrównania. Wykorzystał dośrodkowanie z prawego skrzydła i pokonał golkipera przyjezdnych. Sędzia jednak nie zauważył, że Francuz był na spalonym.
Sevilla prowadziła grę, częściej utrzymywała się przy piłce, ale to Malaga strzeliła bramkę jako pierwsza i mądrze się broniła. Gospodarze mieli jeszcze kilka sytuacji, lecz wszystko bronił niesamowity Caballero. W pierwszej połowie mogliśmy zobaczyć żywą, efektowną grę jednej i drugiej ekipy. Nic w tym dziwnego, w końcu w derbach Andaluzji każdy chciał zdobyć komplet punktów. To zapowiadało równie widowiskową drugą część spotkania.
Po gwizdu sędziego rozpoczynającym drugie 45 minut aktywniejsi byli goście. Dobre dośrodkowanie Dudy z prawej strony złapał Varas. Bramkarz Sevilli chwilę później źle przyjął futbolówkę i otoczony przez dwóch graczy Malagi, musiał wybić ją poza boisko. Z biegiem czasu Sevilla grała coraz pewniej. Przetrwała pierwsze kilka minut naporu gości. Podopiecznym Schustera bardziej zależało na pełnej puli, tworzyli więc groźne akcje. W 61. minucie mieli rzut wolny z 18 metrów. Duda tylko nieznacznie się pomylił. Siedem minut później Roque Santa Cruz wykorzystał opieszałość defensywy gospodarzy. Ładną akcję przeprowadzili Darder z wchodzącym w pole karne Portillo, który odegrał do Paragwajczyka, a ten nie miał problemu z pokonaniem Varasa.










