Kibice na White Hart Lane zostali uraczeni festiwalem nieskuteczności ze strony swoich ulubieńców. Podobnie sytuacja wyglądała na stadionie „The Magpies”, gdzie gospodarze i murowani faworyci spotkania z Sunderlandem nie byli w stanie pokonać kandydata do spadku. Nie bez winy jest Tim Howard, który prokurując rzut karny i otrzymując czerwoną kartkę, znacznie osłabił swoją drużynę.
Tottenham Hotspur – West Bromwich Albion
Pierwszy mecz Tottenhamu pod wodzą Tima Sherwooda jako pełnoprawnego menedżera zespołu był spotkaniem z West Bromwich Albion. Już w 4. minucie rzut rożny wywalczyli „The Spurs”. Po dośrodkowaniu piłkę wybili jednak obrońcy West Bromu. W 5. minucie okazję mieli goście na White Hart Lane, jednak szybko przeprowadzona kontra Tottenhamu dała gospodarzom pierwszy celny strzał na bramkę strzeżoną przez Bena Fostera.
Roberto Soldado zmarnował dziś wiele sytuacji (fot. Sportsmole.co.uk)
Pierwsze minuty spotkania pokazywały, że obie drużyny czują do siebie wzajemny szacunek i nie chcą pozwolić sobie na stratę głupiej bramki. W 11. minucie Emmanuel Adebayor miał okazję strzelić kolejną bramkę po powrocie do wyjściowego składu, jednak po podaniu, po którym piłka trafiła do Roberta Soldado, piłkarz znajdował się na spalonym. Kolejny rzut rożny, wywalczony przez Kyle’a Walkera w 12. minucie, również został wybroniony przez piłkarzy z Albionu, a dobitka zza pola karnego Sigurdssona była na tyle niecelna, że bramkarz gości nie musiał nawet interweniować. Zespoły na przemian starały się wyprowadzać kontry, co przyniosło pierwszą faktycznie groźną akcję ze strony West Brom. Po prostopadłym krótkim podaniu od Zoltana Gery bramkę mógł zdobyć Vydra, jednak w sytuacji sam na sam świetnie zachował się Hugo Lloris, wybijając piłkę na rzut rożny. Stały fragment gry dał okazję do przewrotki Diego Lugano, jednak próba była tak ładna, jak niecelna.
Widać było, że piłkarze Keitha Downinga poczuli, że mają szansę wyjechać z White Hart Lane z kilkoma punktami. W 18. minucie Vydra ponownie stanął w sytuacji sam na sam, ale znów napastnik West Bromu przegrał rywalizację z Llorisem, który świetnie skrócił kąt i nie dał miejsca na oddanie strzału.
Kolejne kilka minut przebiegało w środku pola, gdzie drużyny na przemian starały się sforsować defensywę przeciwnika. Bliżej osiągnięcia celu był zespół „The Spurs”. Adebayor otrzymał piłkę z lewego skrzydła w 25. minucie, jednak odwrócony plecami do bramki nie był w stanie oddać strzału, a obrońcy zdołali odebrać mu piłkę. Groźnie wyglądała następna sytuacja, gdzie w twarz oberwał obrońca WBA, Jonas Olsson, po strzale Gylfiego Sigurdssona. Jednak obrońca gości względnie szybko pozbierał się i po interwencji sztabu medycznego wrócił na boisko.
W 30. minucie West Brom stworzył sobie najlepszą do tej pory okazję do zdobycia bramki, jednak po dośrodkowaniu z prawego skrzydła żaden z zawodników przyjezdnych nie był w stanie przeciąć toru lotu piłki na tyle, by ta wpadła do siatki. Chwilę później za faul taktyczny Reid obejrzał żółtą kartkę. Na czystą pozycję wychodził Adebayor, jednak gracz West Bromwich Albion zagrodził mu drogę, przerywając groźnie zapowiadającą się akcję. Kilka chwil później to Roberto Soldado po dośrodkowaniu i zgraniu piłki przez kolegę z zespołu oddał strzał z ostrego kąta, jednak futbolówka odbiła się od któregoś z zawodników gości i powędrowała na rzut rożny, który nie przyniósł sukcesu zawodnikom Tima Sherwooda.
Teraz to Tottenham atakował i wywalczył faul kilka metrów od linii końcowej, przy której znajdowała się bramka Bena Fostera. Christian Eriksen dośrodkował, jednak ponownie obrońcy stanęli na wysokości zadania i zażegnali niebezpieczeństwo. Nasilające się ataki gospodarzy ponownie przyniosły rzut wolny po faulu kapitana gości, Olssona, na Kyle’u Walkerze. Przy piłce stanął Eriksen i w 35. minucie fenomenalnym strzałem nad murem zdobył przepiękną bramkę, a piłka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od poprzeczki. Niecałą minutę później strzelec bramki otrzymał żółtą kartkę za głupi faul. Po stałym fragmencie gry piłkarze gości świetnie odpowiedzieli na stratę gola, wyrównując stan meczu. Po dośrodkowaniu Craiga Dawsona piłka, mijając zawodników gospodarzy, trafiła do Jonasa Olssona, który zareagował najszybciej w polu bramkowym i w 38. minucie spotkania Hugo Lloris zmuszony był do wyciągania jej z siatki.
W 42. minucie Gera, który w tym meczu świetnie rozumiał się z Vydrą, podał prostopadle do napastnika, jednak ten posłał na oślep piłkę wzdłuż pola karnego Tottenhamu, gdzie nie zdążył dobiec żaden z kolegów z zespołu. Do końca pierwszej połowy to „The Spurs” próbowali zdobyć drugiego gola, a najgroźniejszy przed bramką Bena Fostera był Eriksen, który strzałem sprzed narożnika pola karnego zmusił do wybicia piłki golkipera gości.
Trochę trwało, zanim piłkarze obu zespołów się rozgrzali, a już nadszedł czas, by zejść z boiska do szatni. Kilka niegroźnych akcji miało jeszcze miejsce, ale po dwóch doliczonych minutach sędzia Anthony Taylor zakończył pierwszą część spotkania, z którego jak na razie bardziej zadowoleni mogli być piłkarze zespołu walczącego o utrzymanie w Premier League.
Oba zespoły przystąpiły do drugiej połowy bez zmian. W 51. minucie ze znacznej odległości próbował Danny Rose, zmuszając Bena Fostera do interwencji, jednak wynikający z tego rzut rożny nie przyniósł bramki zespołowi z White Hart Lane. Próbował kapitan „Spurs”, jednak do piłki wcześniej dobiegł obrońca West Bromu i wybił ją na kolejny rzut rożny.
Kilka kolejnych stałych fragmentów gry nie przyniosło jednak sukcesu drużynie gospodarzy, a kontra, która po tym nastąpiła, została przerwana faulem na Chirichesa na Vydrze. Z rzutu wolnego strzelał w 54. minucie Reid, jednak Lloris pewnie wybił piłkę. Dwie minuty później Kyle Walker zobaczył żółtą kartkę za ciągnięcie za koszulkę jednego z piłkarzy WBA, gdy ten okazał się lepszy technicznie i odebrał mu piłkę. W 61. minucie Lewis Holtby próbował pokonać bramkarza gości. Po wybiciu piłki ze strefy obronnej West Bromu przełożył ją sobie na lewą nogę i strzelił, jednak futbolówka minęła bramkę w bezpiecznej odległości. Minutę później Nabil Bentaleb zastąpił tego właśnie piłkarza.
Po faulu na Dannym Rose Jonas Olsson, piłkarz West Bromwich Albionu, obejrzał żółtą kartkę w 67. minucie. Faul ten sprokurował groźny strzał po wystawieniu piłki z rzutu wolnego do Kyle’a Walkera, który z dystansu zaatakował bramkę Fostera, jednak ten zdołał obronić swój zespół. Ostatnie dwadzieścia minut spotkania rozpoczęły się od ofensywy Tottenhamu. Długie podanie do Adebayora mogło być groźne, jednak Ben Foster ponownie zażegnał niebezpieczeństwo, pewnie wychodząc do piłki.
W 71. minucie Amalfitano został zastąpiony przez Youssufa Mulumbu w nadziei na zdobycie prowadzenia w meczu. Tim Sherwood nie pozostał dłużny gościom i również wprowadził świeżego piłkarza na boisko. W miejsce Chadliego pojawił się Erik Lamela na pozostały kwadrans. Zmieniony został również Zoltan Gera, który tak dobrze dogrywał piłki do Very. W jego miejsce pojawił się w 77. minucie Stephane Sessegnon. Minutę później Lamela, który pojawił się kilka minut wcześniej na boisku, dośrodkował w pole karne Bena Fostera, jednak Siggurdson nie był w stanie skierować piłki do siatki.
Lekko zmęczony Albion próbował odgryzać się na „Spurs”, jednak piłkarze gospodarzy skutecznie przeszkadzali w konstruowaniu akcji. Na dziesięć minut przed końcem Roberto Soldado chciał w ekwilibrystyczny sposób pokonać bramkarza gości, jednak strzał piętką był na tyle niecelny, że nie zmusił golkipera West Bromu do interwencji.
Zdecydowanie to Tottenham próbował wygrać spotkanie. W 83. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego ponownie próbował Soldado, jednak główka w jego wykonaniu była niecelna. Minutę później WBA przeprowadziło zmianę. Boisko opuścił Vydra, a w jego miejsce wprowadzony został Saido Berahino. Goście próbowali jeszcze ostatnimi siłami zapewnić sobie trzy punkty, jednak dośrodkowania na jednego zawodnika znajdującego się w polu karnym przeciwnika w asyście kilku obrońców z góry skazane były na niepowodzenie.
W 87. minucie Roberto Soldado popędził wzdłuż linii końcowej przy bramce Fostera, a po interwencji obrońcy domagał się rzutu karnego, twierdząc, że ten użył ręki, by zatrzymać piłkę przed powędrowaniem w pole karne. Faulował obrońcę i otrzymał za to żółtą kartkę, a karnego sędzia nie zdecydował się podyktować. Rozpaczliwe ataki gospodarzy nie dawały skutku. Krótko rozegrany rzut rożny na minutę przed końcem podstawowego czasu gry odbił się od obrony, a Albion próbował wyprowadzić kontratak, również bezskutecznie. Tottenham zdecydowanie przeważał w spotkaniu z kandydatem do spadku, jednak podopieczni Tima Sherwooda nie byli w stanie strzelić już żadnej bramki.
Mecz zakończył się remisem, a piłkarze Tottenhamu mogą mieć tylko zarzuty do siebie. Niewykorzystane sytuacje, brak skuteczności spowodowały, że West Bromwich Albion może być zadowolony z cennego remisu, który w ogólnym rozrachunku na koniec sezonu może okazać się zbawienny w walce o utrzymanie.
Everton – Sunderland
Pierwsza okazja bramkowa pojawiła się dla Sunderlandu, kiedy Fabio Borini po podaniu Ki Sung-Yuenga strzelał zza pola karnego w 7. minucie spotkania, jednak piłka poszybowała za daleko. Everton szybko odpowiedział podaniem Bryana Oviedo, którego atak obronił bramkarz gości. W 12. minucie Gareth Barry, wypożyczony z Manchesteru City, próbował główką pokonać bramkarza gości, jednak skierował piłkę zbyt wysoko. Na szczęście ta odbiła się od któregoś z obrońców Sunderlandu i wyszła na rzut rożny. Zaraz po tym stałym fragmencie gry Mannone’a chciał przetestować James McCarthy silnym strzałem zza pola karnego, jednak nieskutecznie.
Do pracy wzięli się piłkarze Sunderlandu i po kolejnym strzale z dystansu, który stawał się powoli jedną z głównych broni obu zespołów, wpadł prosto w ręce Tima Howarda. Jeden z najlepszych bramkarzy w tej edycji Premier League popełnił jednak błąd, który dał prowadzenie Sunderlandowi. Golkiper „The Toffees” faulował w polu karnym Ki Sung-Yuenga i zobaczył za to czerwoną kartkę. Menedżer Roberto Martinez wprowadził w miejsce Leona Osmana drugiego bramkarza zespołu, Joela Roblesa, jednak ten nie był w stanie wybronić strzału poszkodowanego przez Howarda zawodnika w lewy dolny róg bramki. Sunderland od 25. minuty prowadził 1:0 przeciwko zdecydowanym faworytom.
Kolejne minuty to seria fauli z obu stron, dopiero w 36. minucie Ondrej Celustka spróbował pokonać nierozgrzanego jeszcze Joela Roblesa, jednak ten świetnie obronił strzał z prawej strony pola karnego. Dobijać chciał Sebastian Larsson, ale drugi bramkarz „The Toffees” chyba wyczuł szansę na dłuższy pobyt w bramce Evertonu i również ten strzał z prawej strony przedpola spokojnie wybronił. Piłkarze Sunderlandu starali się jeszcze kilkukrotnie zagrozić bramce gospodarzy, jednak próby spełzły na niczym.
W 42. minucie Gareth Barry otrzymał kartkę za faul, pewnie wynikający z frustracji, na Jacku Colbacku. Przed przerwą próbował jeszcze Sunderland, jednak strzał Sebastiana Larssona z rzutu wolnego był zdecydowanie za mocny, a piłka poszybowała ponad bramką. Sędzia zakończył pierwszą połowę po dwóch dodatkowych minutach, a Sunderland ma powody do zadowolenia ze swojej postawy. W przeciwieństwie do Evertonu, który, jeśli dalej tak będzie grał, będzie musiał się sporo tłumaczyć z tego, jak prezentuje się na boisku.
Na drugą część spotkania nie wyszedł już Kevin Mirallas z powodu kontuzji, której nabawił się w pierwszej części meczu. Pierwsze akcje pokazały, że Everton nie chce zmienić swojego postępowania i będzie grać tak, jak w pierwszej odsłonie. To goście doszli do głosu i w 46. minucie Modibo Diakite strzelał na bramkę, jednak uderzenie zostało zablokowane.
Dopiero w 54. minucie Everton zaczął dawać oznaki życia i po strzale Rossa Barkleya, który otrzymał podanie od Garetha Barry’ego, oddał strzał, jednak atak został zgaszony przez obrońców. W kolejnych dziesięciu minutach Everton zdecydowanie pokazał, że jak najbardziej wrócił do meczu. Serie strzałów Lukaku, Jagielki czy Oviedo były groźne, jednak nie przyniosły upragnionej bramki, która wyrównałaby stan pojedynku.
Na dwadzieścia minut przed końcem spotkania trener Sunderlandu uznał, że Jack Colback już nie przyda mu się na boisku i zastąpił go Emmanuelem Giaccherinim. Zaraz po tym strzałem zza pola karnego próbował pokonać bramkarza Sunderlandu Romelu Lukaku, jednak piłka poszybowała prosto w ręce bramkarza gości. W 75. minucie na murawie zameldował się Nikica Jelavić w miejsce Stevena Pienaara z nadzieją, że zdoła odmienić losy spotkania.
Na nieszczęście dla walczącego o europejskie puchary Evertonu bramka gości była w tym spotkaniu zaczarowana. Na domiar złego w 78. minucie Steven Fletcher nabawił się drobnego urazu, jednak już po chwili był w stanie kontynuować mecz. Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Jozy Altidore zmienił Stevena Fletchera w broniącym jednobramkowego prowadzenia Sunderlandzie.
Końcówka spotkania była nerwowa, kilka rzutów rożnych pod polem karnym Mannone’a, ale żaden z zawodników Evertonu nie zdołał pokonać golkipera ostatniego w tabeli Sunderlandu. Mecz zakończył się zwycięstwem kandydata do spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej, a Everton oddala się od udziału w Lidze Europy.