Ruch Chorzów zremisował bezbramkowo z Vallettą w rewanżowym meczu II rundy Ligi Europejskiej. Chorzowianie nie zachwycili, co z całą pewnością nie jest dobrym prognostykiem przed spotkaniami z Austrią Wiedeń.
Od samego początku „Niebiescy” ruszyli do ataku. W 6. minucie meczu w pole karne z piłką wbiegł Grzyb i podał do Sobiecha, który uderzył wprost w bramkarza rywali. Ruch zepchnął Vallettę do głębokiej defensywy. Mimo sporej ilości zawodników pod polem karnym Maltańczyków udawało się stwarzać okazje bramkowe. W 10. minucie Pulkowski zagrał świetną piłkę do Nykiela, który podał futbolówkę do Sobiecha. Snajpera Chorzowian uprzedził jednak jeden z obrońców gości.

Po chwili znów groźnie było pod bramką piłkarzy z Malty. Pulkowski zagrał do Olszara, a ten mimo problemów z przyjęciem zdołał się obrócić i oddać strzał, który poszybował obok bramki. Po pierwszym kwadransie mieliśmy więc bezbramkowy remis. Kolejne minuty były nieco spokojniejsze. Ruch nadal atakował, ale nie mógł stworzyć sobie sytuacji bramkowej.
Goście natomiast ograniczali się do kontrataków i stałych fragmentów. W 26. minucie na strzał z rzutu wolnego zdecydował się Sadlok. Uderzył mocno i celnie, ale fantastyczną paradą popisał się Hogg. Chwilę później znów bramkarz Valletty uratował swój zespół. Po uderzeniu Straki wybił on bowiem piłkę zmierzającą w samo okienko bramki. Po pół godzinie gry sędzia zarządził krótką przerwę na uzupełnienie płynów. Lepiej wpłynęła ona na drużynę gości, która osiągnęła w tym fragmencie meczu nieznaczną przewagę. W końcówce pierwszej części gry sporą aktywnością wykazał się Pulkowski, który oddał dwa niecelne strzały. W doliczonym czasie gry szansę mieli jeszcze „Niebiescy”, ale mocny strzał Straki wyłapał Hogg.
Druga połowa rozpoczęła się od ataku Ruchu. Po minięciu obrońcy, na strzał zdecydował się Olszar. Jego uderzenie obronił jednak bramkarz gości. W kolejnych minutach optyczną przewagę osiągnęła Valletta, ale nie potrafiła udokumentować jej groźną akcją podbramkową. W 60. minucie boisko opuścił aktywny Olszar, którego zmienił Piech. Młody gracz „Niebieskich” miał wnieść do gry ożywienie, ale jak się później okazało, niczym szczególnym się nie wyróżnił. Dwie minuty później z rzutu wolnego uderzał Sadlok. Jego uderzenie było jednak niecelne i nie sprawiło kłopotów Hoggowi. Kilka minut później kolejny rzut wolny dla Ruchu. Tym razem na strzał zdecydował się Straka, ale na miejscu był maltański bramkarz. Chwilę później serce mocniej zabiło chorzowskim kibicom, bowiem na strzał z rzutu wolnego zdecydował się Briffa. Mimo, iż do bramki było około 40 metrów, to piłka z niewiarygodną siłą zmierzała pod poprzeczkę. Świetną interwencją popisał się jednak Perdjić, który zastępował tego dnia w bramce pauzującego za kartki Pilarza. Wraz z upływem czasu, gospodarzom coraz ciężej było stworzyć akcję podbramkową. Z tego też powodu dało się wyczuć na trybunach niezadowolenie kibiców, którzy w nie do końca cenzuralnym tonie motywowali swoich piłkarzy do lepszej gry.











