Fenomenalne trafienie Boljevicia w 44. minucie nie wystarczyło Cracovii, by pokonać u siebie Flotę. Do wyrównania doszło na kwadrans przed końcem dzięki trafieniu Arkadiusza Aleksandra. Na górze tabeli status quo.
Cracovia rozpoczęła to spotkanie bardzo ofensywnie, czym potwierdziła zdecydowane ekstraklasowe aspiracje. Piłkarze „Pasów” próbowali swoich szans z daleka, ale wszystkie strzały leciały prosto w ręce Kasprzika. Najpierw w 10. minucie Boljević z Budzińskim rozegrali ładną klepkę, ale „Budzik”, zamiast strzelać, postanowił podać futbolówkę bramkarzowi Floty. Sześć minut później szczęścia spróbował Bernhardt, lecz golkiper gości odbił piłkę do boku.

W 21. minucie została rozegrana chyba najgroźniejsza akcja krakowian. Bernhardt wystawił futbolówkę Danielewiczowi, który w trudnej sytuacji pchnął piłkę w kierunku bramki, jednak dobrze zachował Kasprzik i były bramkarz Lecha zachowywał czyste konto. Na chwilę przed zejściem do szatni świetnie dośrodkował dobrze spisujący się Puzigaća, piłkę dziubnął jeszcze obrońca Floty, co uratowało gości przed stratą gola, bo tam już czaił się na piłkę Boljević. Co się odwlecze, to nie uciecze. 44. minuta – prawdziwa bomba najlepszego strzelca „Pasów” z okolic pola karnego, futbolówką odbija się jeszcze od słupka i wpada do siatki. Ależ huknął w tej sytuacji Boljević!
Pierwsze 45 minut ewidentnie było rozgrywane pod dyktando gospodarzy. Flota poza jednym centro-strzałem Olszara nie miała żadnej sytuacji pod bramką Cracovii. Gdyby piłkarze z Krakowa byli bardziej skuteczni albo chociaż strzelali obok Kasprzika, mogliby do przerwy prowadzić znacznie wyżej.
Po zmianie stron zobaczyliśmy fragment nieco słabszej gry. W 57. minucie Cracovia rozpoczęła drugą część konkursu „Kopnij piłką w Kasprzika”, tym razem punkty na swoje konto mocny uderzeniem zapisał Danielewicz. Dopiero dziesięć minut później na odpowiedź zdecydowała się Flota, ale zamieszania pod bramką Pilarza nie wykorzystał Olszar, którego strzał blokowali obrońcy „Pasów”.
Wszystko wskazywało na wygraną Cracovii, aż tu nagle… Daleki wyrzut z autu, złe przedłużenie głową Żytki, do piłki dopada wprowadzony chwilę wcześniej Aleksander i wyrównuje stan spotkania. Chwilowa przewaga gości z wyspy Uznam została potwierdzona golem właściwie z niczego. Cracovia starała się odpowiedzieć, ale groźny strzał oddała dopiero w 88. minucie – najpierw z ostrego kąta próbował Saidi, a później głową uderzał Boljević, ale Kasprzik był na posterunku.
Do końca atakowali gospodarze, ale bez przełożenia na bramki i tym samym mecz zakończył się remisem 1:1. Mało nie brakowało, by w ostatniej minucie było 2:1, ale Kosanović wolał nabić sobie dodatkowy punkt w grze „ Kopnij piłką w Kasprzika”. Wynik z przebiegu spotkania bardziej powinien cieszyć piłkarzy trenera Kafarskiego. Flota zagroziła bramce Pilarza raz, góra dwa, ale to wystarczyło, by strzelić bramkę. Wydaje się, że Cracovię zabił minimalizm i brak chęci na strzelenie drugiej bramki przy stanie 1:0. Na górze tabeli status quo – Termalica pierwsza, dalej Zawisza, Cracovia i Flota.