W ostatnim sobotnim spotkaniu Deportivo bezbramkowo zremisowało u siebie z Atletico. Mecz był wyrównany. Niestety antybohaterem tej rywalizacji został arbiter Ayaza Gamez, który podjął kilka kontrowersyjnych decyzji.
W sobotni wieczór od godziny 22:00 oczy wielu wielbicieli ligi hiszpańskiej zwrócone były z co najmniej dwóch powodów na Estadio Riazor. Po pierwsze dlatego, że Deportivo ma niesamowity bilans i ostatnio punkty zdobywa hurtowo. Po drugie, aby ocenić dyspozycję Atletico – czy nadal chce walczyć z Realem o drugie miejsce, czy odpuści ligę.

Już od pierwszego gwizdka to gospodarze rzucili się do ataku. Stosowali wysoki pressing, lecz goście poradzili sobie z tym i szybko wykreowali sobie dobrą okazję, której nie wykorzystali. Z biegiem czasu piłkarze z Madrytu zaczęli kontrolować środek boiska. Żaden zespół nie był jednak w stanie umieścić piłki w siatce. Żaden zespół nie potrafił przebić się przez zasieki obronne rywala.
W 28. minucie Atletico miało jak dotąd najlepszą sytuację w spotkaniu. Piłka dośrodkowana przez Juanfrana trafiła przez przypadek do Godina, który kompletnie się pogubił. W 33. minucie sędzia nie podyktował rzutu karnego dla gospodarzy po fizycznym kontakcie Mirandy z Brunem Gamą. Na cztery minuty przed końcem spotkania Falcao miał szansę dać Kastylijczykom prowadzenie, ale oddał niecielny strzał.
Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie przeważała na tyle, aby strzelić bramkę. Remis wydawał się sprawiedliwy. Widać było, że zarówno Deportivo, jak i Atletico w tym meczu walczą o komplet punktów, jednak nikt nie chce się za bardzo otworzyć.
Już cztery minuty po gwizdku arbitra zapraszającym na drugą część spotkania Falcao próbował zaskoczyć Aranzubię strzałem z ostrego kąta. Niezbyt wiele się jednak działo przez kolejne kilkanaście minut. Spotkanie zmieniło się w walkę w środku pola i głównie tam rozgrywała się akcja. Mimo wszystko lepsze wrażenie pozostawili goście, których akcje sprawiły więcej problemów obronie rywala. Można było poczuć niedosyt, gdyż w zasadzie brakowało dobrych okazji do zdobycia gola.
Przewaga „Los Rojiblancos” z każdą minutą się zwiększała. Miały na to istotny wpływ zmiany, których dokonał Simeone oraz zmęczenie defensywy Deportivo. Arda Turan i Oliver Torres wnieśli nowe siły. Vazquez w odpowiedzi zwiększył zasieki obronne oraz wprowadził na plac gry Oliveirę, który zastąpił „Rikiego”. W 80. minucie Gabi potężnym uderzeniem zza pola karnego trafił w poprzeczkę. To był najlepszy strzał przyjezdnych w tym spotkaniu. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Miranda zgrywał piłkę do Adriana, który muśnięciem wprowadził ją do siatki. Sędzia odgwizdał spalonego.











