Wiele razy zdarzało się, że zagranie ręką rozstrzygało mecze na najważniejszych światowych turniejach. Dla zwycięzców była to bezsprzecznie „Ręka Boga”, przegrani natomiast byli przekonani o diabelskiej interwencji. Temat znów stał się bardzo głośny po zagraniu Luisa Suareza w ćwierćfinałowym meczu Urugwaju z Ghaną.
Najsłynniejsza „Ręka Boga” miała miejsce w 1986 roku. To właśnie wtedy swój najlepszy mundial rozegrał Diego Maradona. Kto wie, czy dziś byśmy wspominali ten turniej jako triumf „Albicelestes” i popis niskiego pomocnika, gdyby sędzia spotkania Argentyny z Anglią miał lepszy wzrok. Argentyna pierwszą bramkę zdobyła po ewidentnym zagraniu ręką Maradony, jednak sędzia tego nie dostrzegł. Chwilę później legendarny Diego przeprowadził efektowny rajd i po minięciu sześciu Anglików umieścił piłkę w bramce bezradnego Petera Shiltona, ustalając wynik meczu na 2:0. Rozgoryczeni Wyspiarze zakończyli udział w mundialu, a Argentyna kontynuowała swój marsz po złoty medal na turnieju w Meksyku. Maradona sztukę gry ręką opanował chyba w najwyższym stopniu, bo cztery lata później na mundialu we Włoszech znów popisał się znakomitym zagraniem swoją górną kończyną. Tym razem Diego swoją interwencją w defensywie uratował swój zespół przed utratą bramki w meczu z ZSRR, co umknęło uwadze sędziego tego spotkania. Ostatecznie Argentyńczycy zwyciężyli 2:0 i doszli do finału mistrzostw świata.

Zagrania ręką wydają się specjalnością Argentyńczyków. Pamiętamy przecież, że na arenie klubowej bramki ręką w stylu Maradony strzelali Aguero i Messi. Ale dużych strat przez takie zagranie doznali również Polacy. W 1978 roku na mundialu w Argentynie gospodarze mierzyli się z ekipą „Biało-czerwonych”. Polska mogła zdobyć bramkę po strzale Grzegorza Laty, jednak na linii bramkowej był Mario Kempes, który interwencją ręką uchronił swój zespół przed stratą bramki. Sędzia podyktował rzut karny, pozostawiając Kempesa na boisku, jednak Kazimierz Deyna nie potrafił pokonać Ubaldo Fillola i wynik pozostał bez zmian. Ostatecznie Argentyna pokonała w tym meczu Polskę 2:0, później wygrała cały turniej, pokonując w finale Holendrów, a Mario Kempes został królem strzelców.
Nie jest to jedyna historia z ręką w tle w meczach reprezentacji Polski. Chyba nawet głośniej było w 1993 roku o zagraniu Jana Furtoka. W meczu eliminacji mistrzostw świata w USA rywalem Polaków była ekipa San Marino. Nasi piłkarze nie potrafili jednak sforsować defensywy outsidera, a zrezygnowani kibice zaczęli nawet dopingować zespół gości. W końcu znalazł się Jan Furtok, który popisał się odwagą i sprytem, wpychając piłkę do siatki rywala. Aż dziwił brak reakcji sędziego, bo ta ręka była tak wyraźna, że po prostu nie sposób było jej nie zauważyć. Mecz skończył się skromnym wynikiem 1:0, a Furtok swoim zagraniem uratował honor polskiego futbolu.












