Real Madryt wygrał 4:1 z Atletico Madryt w meczu 14. kolejki Primera Division. Dość niespodziewanie to goście wyszli na prowadzenie, jednak później na boisku dominowali już tylko gospodarze, którzy bezlitośnie wykorzystali błędy rywala w defensywie. „Los Rojiblancos” kończyli mecz w dziewiątkę.
Atletico przyjechało na Santiago Bernabeu z silnym postanowieniem wygrania tego spotkania, gdyż z każdym kolejnym meczem presja ciążąca na „Los Rojiblancos” rośnie, a kibice wciąż muszą przypominać sobie rok 1999, kiedy to po raz ostatni udało im się wygrać derbowy pojedynek. Mało wskazywało na końcowy sukces gości w tym spotkaniu – w tym sezonie grają bardzo w kratkę, a w dodatku wciąż kontuzjowany był najlepszy strzelec drużyny, Falcao. Przed spotkaniem doszło także do ceremonii, podczas której specjalną nagrodę za pobicie rekordu liczby występów w reprezentacji „La Furia Roja” otrzymał Iker Casillas. Kapitan „Los Merengues”, oprócz 127 występów w reprezentacji, świętował także 14 lat gry w pierwszej drużynie.

Spotkanie obie ekipy rozpoczęły na wyrównanym poziomie – Real starał się atakować, ale wysoko postawiony pressing gości przynosił korzystny skutek. W 15. minucie stadion jednak zamarł, Atletico bowiem wyszło na prowadzenie za sprawą duetu Diego – Adrian. Ten pierwszy popisał się dokładnym prostopadłym podaniem, a ten drugi w sytuacji sam na sam celnym strzałem nie dał szans Casillasowi i ku konsternacji kibiców na tablicy wyników pojawiło się 0:1. To, jak ostry będzie ten mecz , pokazała sytuacja już z 17. minuty, kiedy faulowany w środku boiska Di Maria natychmiast wstał, prowokując rywala, po czym został bezpardonowo popchnięty przez Diego, co poskutkowało przepychanką między zawodnikami, zakończoną żółtą kartką dla Diego.
Przełomowa sytuacja zdarzyła się w 21. minucie. Do prostopadłego podania od Di Marii wybiegł Benzema, zdołał w sytuacji sam na sam minąć Courtoisa, ale Belg zdecydował się powalić Francuza i sędzia Ayza Gamez nie miał innej opcji, jak podyktować rzut karny, a samego bramkarza wyrzucić z boiska. Przerwa trwała kilka minut, a w miejsce ukaranego Courtoisa na boisko wbiegł Sergio Asenjo, zmieniając asystenta przy golu dla Atletico Diego. Kibice gości mogli jeszcze wierzyć, że jakimś cudem uda im się może utrzymać jak najdłużej korzystny rezultat, jednak po tym, jak Cristiano Ronaldo pewnie wykorzystał rzut rożny i posłał piłkę w przeciwną stronę do tej, w którą rzucił się Asenjo, zaczęli się już raczej modlić o jak najniższy wymiar kary. Po wyrównaniu stanu meczu Real jeszcze bardziej podkręcił tempo, jednak Atletico miało swój plan na ten wieczór, który poskutkował aż czterema żółtymi kartkami i jedną czerwoną kartką jeszcze w pierwszej połowie. Zwłaszcza faul Perei na Cristiano Ronaldo mógł się fatalnie zakończyć, jednak na szczęście dla fanów „Los Merengues” Portugalczyk zdołał kontynuować grę. W drużynie gospodarzy zgodnie z przewidywaniami kartkę już w pierwszej połowie otrzymał Xabi Alonso – była to jego piąta kartka w sezonie, nie zagra zatem w następnym spotkaniu, ale na mecz z Barceloną będzie miał już czyste konto.











