Latem piłkarski świat obiegła wieść, że Ronaldo, brazylijski fenomen futbolu, zamierza wykupić pakiet większościowy w jednym z klubów La Liga. Okazało się, że to beniaminek Real Valladolid, a Brazylijczyk na zakup 51 procent akcji wyłożył około 30 milionów euro.
Młodszym kibicom należy przypomnieć, że Ronaldo, a właściwie Ronaldo Luís Nazário de Lima, to były napastnik m.in. Barcelony, Interu Mediolan, Realu Madryt i AC Milan. Sportową karierę zakończył w 2011 roku. Był dwukrotnym mistrzem świata w 1994 i 2002 roku. Trzykrotnie wybierany najlepszym piłkarzem globu. Jedna z legend futbolu.
https://www.youtube.com/watch?v=E8YQNysXdSs
Ronaldo zostając właścicielem Realu Valladolid, już w pierwszym wywiadzie zadeklarował, jaką drogę w prowadzeniu klubu chce obrać.
Chcemy rozwijać się tak bardzo, jak tylko pozwolą nam na to nasze marzenia. Chcę efektywnie zarządzać i sprawić, że i klub, i miasto na tym skorzystają.
Wśród fanatyków klubu zapanowała euforia, czemu zresztą trudno się dziwić. Legenda Ronaldo, sama jego osobowość wyzwoliła niesamowitą atmosferę. Magia dawnej sławy wciąż otacza Brazylijczyka, a jego niesamowite kiedyś umiejętności piłkarskie to inspiracja dla samych zawodników Realu Valladolid, od początku sezonu skazywanego na pożarcie. Sam Ronaldo mówi:
Postaram się całą swoją piłkarską i sportową wiedzę przekazać pracownikom klubu oraz zawodnikom.
Przejęcie klubu przez Brazylijczyka mimo wszystko było zaskoczeniem. Wcześniej z Realem Valladolid kojarzono meksykańskiego biznesmena Ernesto Tijanero. Negocjacje z nim utknęły w martwym punkcie i rozmowy zerwano. 3 września Carlos Suarez, dotychczasowy główny udziałowiec klubu i prezes, poinformował media o sfinalizowaniu transakcji z Ronaldo. Sam pozostał w klubie jako dyrektor wykonawczy, komplementując na każdym kroku byłego gwiazdora Barcelony. Suarez stwierdził, że sam fakt przyjścia Ronaldo będzie ogromnie pozytywnym wydarzeniem w historii klubu. Pozwoli wreszcie zaistnieć Valladolid na futbolowej mapie i przyniesie ogromny progres.
Cudowna zmiana
Real Valladolid po powrocie do La Liga cel miał tylko jeden – utrzymanie. Początek sezonu to po trzech kolejkach zaledwie dwa punkty, a stosunek bramek 0:1. Zespół na murawie nie prezentował się w sposób napawający wiernych fanów nadzieją na dobre rezultaty.
Czy cudowne zrządzenie losu, czy też sama obecność w klubie „Il Fenomeno”, jak nazywany jest Brazylijczyk, sprawiło, że od momentu, kiedy objął władzę w klubie, Real zdobył 14 punktów. Drużyna jest, wliczając Puchar Króla, niepokonana od siedmiu spotkań. Seria jest imponująca, w pokonanym polu zostały Levante, Villarreal, Huesca i Betis, a w meczu pucharowym Mallorca. W ligowej tabeli szóste miejsce, w perspektywie spotkanie w następnej kolejce z będącym w ogromnym kryzysie Realem Madryt.
Styl gry zespołu uległ zmianie, to jest widoczne gołym okiem. Przypisywane jest to również Brazylijczykowi. Wydaje się, obserwując z boku, że pewnie niedługo zostanie nazwany cudotwórcą.











