Valencia nieoczekiwanie przegrała na własnym boisku z Realem Sociedad San Sebastian. Piłkarze Unaia Emery’ego nie zdołali wykorzystać sporej przewagi, a goście perfekcyjnie wykorzystali chwilę słabości i zwyciężyli dzięki golowi Griezmanna.
Pierwszy kwadrans starcia na Estadio Mestalla zdecydowanie należał do gospodarzy. Piłkarze z Walencji nie mieli problemów ze stwarzaniem sobie sytuacji podbramkowych. Od pierwszych minut kibice „Los Ches” mogli być zadowoleni z gry swoich ulubieńców. Najpierw okazję po dośrodkowaniu z rzutu rożnego miał Aritz Aduriz, ale dobrze między słupkami bramki Realu Sociedad spisał się Claudio Bravo. Chwilę później równie dobrą okazję miał Pablo Hernandez, który dwukrotnie próbował szczęścia, mając sporo miejsca w polu karnym gości. Pierwszy raz lepszy od niego był golkiper rywala, drugi raz skończyło się na rzucie rożnym po rykoszecie. Właśnie korner był okazją do stworzenia najgroźniejszej akcji przez Valencię. Do centrowanej przez Daniego Parejo piłki dopadł Aduriz, ale jego uderzenie piłki głową trafiło w poprzeczkę.

Pierwsze minuty zapowiadały świetne, choć jednostronne widowisko. Niestety piłkarze obu drużyn w dalszej części pierwszej połowy grali już zdecydowanie mniej porywająco. W 26. minucie padła wprawdzie bramka dla Valencii, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Piłkę do siatki Realu Sociedad skierował Aduriz, ale na niedozwolonej pozycji chwilę wcześniej był asystujący mu Sofiane Feghouli.
Drugą połowę z dużym animuszem rozpoczęli gospodarze. W 48. minucie świetnym zwodem, który pozwolił minąć za jednym razem dwóch obrońców, popisał się Pablo. Jego uderzenie zostało jednak przyblokowane i skończyło się tylko na rzucie rożnym. W jego efekcie sytuację strzelecką wypracował sobie Feghouli, ale minimalnie chybił, próbując umieścić piłkę w narożniku bramki Bravo. Francuz robił sporo wiatru na prawym skrzydle. Chwilę po swoim kąśliwym strzale szarżował w polu karnym, ale jego centra trafiła tylko w boczną siatkę bramki gości. Po rzucie rożnym kolejny raz groźnie głową strzelał Aduriz, ale znowu nie zdołał trafić w światło bramki.
Kiedy wydawało się, że bramka dla gospodarzy jest kwestią czasu gola zdobyli piłkarze z San Sebastian. Jeden z nielicznych kontrataków gości indywidualnie starał się zakończyć Griezmann. Młody Francuz wpadł z piłką w pole karne, ale uderzył wprost w obrońcę. Udało mu się poprawić uderzenie, a futbolówka po rykoszecie zmyliła bramkarza Valencii i wpadła do siatki. Goście osiągnęli swój cel, a piłkarzom Unaia Emery’ego opadły skrzydła. Na boisko weszli grający dobrze w ofensywie Jordi Alba i Jonas, jedna Valencia nie stwarzała sobie już tak łatwo sytuacji strzeleckich. Bliski drugiego gola był za to Griezmann, który na nieco ponad kwadrans przed końcem spotkania zdecydował się na uderzenie z dystansu. Potężnie kopnięta piłka minimalnie minęła bramkę Alvesa.











