Real Madryt bez problemów pokonał na własnym stadionie Villarreal. Piłkarze Jose Mourinho utrzymali wypracowaną w pierwszej połowie przewagę trzech bramek. Wicemistrzowie Hiszpanii nie zamierzają tracić dystansu do liderującego Levante.

Real Madryt przyzwyczaił w ostatnich sezonach swoich kibiców do dużej liczby goli w starciach z Villarrealem. Nawiązując do tradycji, piłkarze Jose Mourinho rozpoczęli starcie na Estadio Santiago Bernabeu bardzo aktywnie w ofensywie. W pierwszych 180 sekundach Real zagroził bramce Diego Lopeza dwa razy. Najpierw po rzucie wolnym Xabiego Alonso gola ze spalonego zdobył Sergio Ramos. Chwilę później przed szansą stanął Karim Benzema, ale strzał Francuza z bliskiej odległości nie trafił w światło bramki.
Benzema szybko dostał szansę na rehabilitację i wykorzystał ją bezlitośnie. Świetnym długim podaniem popisał się Angel Di Maria. Benzemie nie pozostało nic innego, jak po opanowaniu piłki umieścić ją w siatce. Real nie miał zamiaru zwalniać. Chwilę po zdobyciu golu bliski setnej bramki w Realu był Cristiano Ronaldo. Portugalczyk uderzał piekielnie mocno z dystansu, ale piłka przeszła minimalnie obok bramki Villarrealu. Co nie udało się Cristiano, udało się Kace. Brazylijczyk mocnym strzałem lewą nogą z linii pola karnego dał Realowi drugiego gola i zakończył oblężenie bramki Lopeza trwające od kilku minut.
Kaka był bardzo aktywny. W 14. minucie po podaniu byłego piłkarza Milanu bliski gola był Di Maria. Strzał Argentyńczyka minął wprawdzie światło bramki, ale widać było, że forma podopiecznych Mourinho jest bardzo wysoka. W 24. minucie Bernabeu obejrzało taniec Marcelo w polu karnym Villarrealu. Lewy obrońca Realu jak rasowy skrzydłowy przedzierał się przez szeregi obronne drużyny przeciwnej, ale jego dogranie nie zostało zamienione przez Benzemę na bramkę.
Nim minęło pół godziny gry, Real prowadził już 3:0. Klasyczna kontra w wykonaniu wicemistrzów Hiszpanii zakończyła się golem Di Marii po świetnym prostopadłym podaniu Benzemy. Villarreal był kompletnie bezradny. Wprawdzie „Żółta Łódź Podwodna” próbowała raz na jakiś czas wyprowadzać kontry, ale kończyły się one zazwyczaj na dobrze funkcjonującej obronie Realu.

Real atakował z wielkim polotem również w drugiej części meczu. W 58. minucie sędzia nie zauważył przewinienia na Di Marii w polu karnym Diego Lopeza. Argentyńczyk nie miał zamiaru protestować. Podniósł się z murawy i oddał strzał z ostrego kąta, który minimalnie chybił celu. W 65. minucie piłka zatrzepotała w siatce Casillasa, ale sędzia nie uznał gola. Marco Ruben, który skierował piłkę do siatki, znajdował się wyraźnie na pozycji spalonej.










