Piłkarze Realu Madryt w tym sezonie nie mieli łatwo. Niezliczona ilość kontuzji, problemy w ofensywie, odpadnięcie z Pucharu Króla w kompromitujący sposób, problemy z wyjściem z grupy w Lidze Mistrzów. Zinedine Zidane był przez wielu skreślany, teraz on i jego podopieczni pokazują, jak radzić sobie z problemami.
„Los Blancos” mają za sobą bardzo dobry tydzień, dwa świetne mecze – zwycięstwo w spotkaniu Champions League z Liverpoolem, które znacząco przybliżyło ich do półfinału tych rozgrywek. Później przyszedł czas na Klasyk. Real po świetnym meczu ograł „Barcę” 2:1, ułatwiając sobie drogę do zdobycia mistrzostwa Hiszpanii. Wydaje się, że wszystko zaczyna układać się po myśli „Królewskich”. W sezonie, w którym nie mają łatwo, cały czas muszą łatać dziury po kontuzjowanych zawodnikach.
Niedoceniany „Zizou”
Na pewnym etapie tego sezonu mogliśmy odnieść wrażenie, że posada Zinedine’a Zidane’a jest niestabilna. Może nie było zagrożenia zwolnieniem, ponieważ wątpliwe jest, aby Florentino Perez kiedykolwiek zdecydował się na taki ruch. Ma do trenera zbyt duży szacunek i sympatię. Coraz częściej pojawiały się jednak głosy sugerujące, że Francuz odejdzie po sezonie. W tym momencie taki scenariusz jest raczej mało prawdopodobny. Zidane świetnie wyszedł z drużyną z kłopotów.
Kiedy w Realu był jeszcze Cristiano Ronaldo i tworzył tercet BBC wraz z Garethem Bale’em i Karimem Benzemą, mówiono, że to właśnie dzięki wielkim gwiazdom Real zdobywa trofea. Nikt nie doceniał roli Zidane’a. Ronaldo w Madrycie już nie ma, a Zidane dalej zachwyca. Można odnieść wrażenie, że jest on trenerem stworzonym idealnie do tego klubu. Perfekcyjnie zarządza szatnią z trudnymi osobowościami, wielkimi gwiazdami, radzi sobie w sezonie, w którym musi mierzyć się z wieloma kontuzjami. Wielu nie podołałoby takiemu wyzwaniu.
To przeciwnik był słaby
Często możemy zauważyć, że po wygranych „Królewskich” w ważnych meczach, np. z Liverpoolem, El Clasico czy w grudniowym spotkaniu z Atletico, cała uwaga skupia się na słabej grze przeciwnika, a nie na dobrej grze Realu. Takie myślenie jest zupełnie niewłaściwe. Zidane potrafi świetnie przygotować drużynę na najważniejsze mecze, które można nazwać małymi finałami. Przykładem może być chociażby ostatni mecz Ligi Mistrzów. Z mistrzami Anglii podopieczni Francuza rozegrali świetny mecz, a piłkarze z Anfield nie mieli nic do powiedzenia. To Real kontrolował środek pola, nie dał szans Liverpoolowi.
W Klasyku szkoleniowiec „Królewskich” zdecydował się na Fede Vaverde od pierwszej minuty. Takie posunięcie było nieoczywiste, biorąc pod uwagę coraz lepszą dyspozycję Marco Asensio. Decyzje „Zizou” kolejny raz zdały egzamin. Urugwajczyk świetnym rajdem wypracował pierwszego gola dla swojej drużyny. Oprócz tego Fede wraz z Vazquezem zupełnie wyłączyli z gry Jordiego Albę, który praktycznie nie stwarzał zagrożenia na lewej stronie.












