Piłkarze Jose Mourinho pewnie pokonali Ponferradinę w rewanżowym meczu 1/16 finału Pucharu Króla. Gole dla gospodarzy strzelali Callejon, Sahin, Varane i Joselu. Dla gości honorowe trafienie zanotował Acoran.
Ponferradina mecz z Realem zaczęła, nie ma w tym niczego dziwnego, bardzo, bardzo strachliwie. Tak strachliwe, że bała się opuszczać własne pole karne. „Królewscy” grali bardzo spokojnie, wymieniali sporo podań w środku pola i czekali na swoją szansę. Tak jak w meczu z Ajaksem, Jose Callejon grasował na linii spalonego, czekając na dokładną piłkę ze środka pola. Pierwsza dogodna okazja dla gospodarzy to 4. minuta. Karim Benzema dostał piłkę w polu karnym i już prawie, prawie był gotowy do pokonania golkipera rywali. Niestety dla kibiców, którzy całkiem licznie zgromadzili się na Santiago Bernabeu, Francuz w ostatniej chwili został przepchnięty przez defensora rywali. Pierwsza groźna akcja przyjezdnych z Ponferrady miała miejsce pięć minut później. Chociaż właściwie nie była wcale groźna – piłka znalazła się po prostu w polu karnym „Los Blancos”. Później swoje okazje mieli Granero (uciekła mu piłka) i Callejon (przestrzelił). Ten drugi od pierwszych minut imponował walecznością i nieustępliwością, pokazując to wszystko, czego w poprzednim sezonie zabrakło Pedro Leonowi. Nikogo więc nie zdziwiło, że to właśnie Jose Maria otworzył wynik spotkania. Wychowanek Realu idealnie przymierzył na długi słupek, nie dając szans Orlando. W tym momencie losy dwumeczu były przesądzone.
Gospodarze grali na dużym luzie, imponując spokojem, ale trzeba przyznać, że i goście momentami potrafili pokazać kawał niezłego futbolu. Atmosfera Santiago Bernabeu nie przytłoczyła graczy Ponferradiny, widać było, że grają najlepiej, jak potrafią. Występująca w eksperymentalnym ustawieniu defensywa „Królewskich” momentami się gubiła, sporo było strat, gdyby nie asekuracja z drugiej linii, niektóre akcje gości mogłyby nawet skończyć się golami. Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy próbkę swoich umiejętności znów dał Callejon. Były gracz Espanyolu wykorzystał dalekie wyjście bramkarza i z okolic rogu boiska uderzył na pustą bramkę. Trafił w poprzeczkę. Gdy już wydawało się, że pierwsza część widowiska zakończy się wynikiem 1:0, po dobrej centrze z rzutu rożnego gola głową zdobył Nuri Sahin. Dla Turka było to debiutanckie trafienie w białej koszulce. Sędzia, wobec bardzo płynnej i pozbawionej przerw gry, nie zdecydował się doliczyć ani minuty i chwilę po trafieniu byłego zawodnika Borussii zaprosił piłkarzy do szatni.
Druga połowa meczu rozpoczęła się od strzału Karima Benzemy. Francuz dostał piłkę na skrzydle, zbiegł do środka i uderzył minimalnie niecelnie. Chwilę później, w 49. minucie, z rzutu wolnego groźnie uderzał Esteban Granero. Orlando Quintana zdołał obronić sprytny strzał madrytczyka, ale wobec dobitki Varane’a był już bezradny. 18-letni stoper, który zdaniem Jose Mourinho będzie podporą defensywy Realu przez najbliższe kilkanaście lat, zdobył już drugiego gola w tym sezonie. Ponferradina próbowała atakować, na początku wychodziło im słabo – próby przepchnięcia Pepego są z góry skazane na porażkę – ale potem, w 54. minucie, udało się! Acoran ładnie zbiegł na środek pola i zza linii szesnastego metra uderzył nie do obrony. W gruncie rzeczy w tym momencie gospodarze osiągnęli to, po co przyjechali. Można było się spodziewać, że po stracie bramki gospodarze ruszą do zdecydowanego ataku. Nic takiego się nie stało. Piłkarze Mourinho przeważali, stwarzali sobie okazje, ale ciągle robili to w tempie spacerowym.










