W meczu kończącym 6. kolejkę Primera Division, Real Madryt w pięknym stylu pokonał Deportivo La Coruna 6:1. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Jose Mourinho awansowali kosztem FC Barcelona na trzecie miejsce w tabeli.
Real Madryt – Deportivo La Coruna
Faworytem tego spotkania był oczywiście Real Madryt. Deportivo nie wygrało jeszcze w tym sezonie meczu, na 40 spotkań rozegranych na Santiago Bernabeu przegrało aż 33. Przed meczem głośno mówiło się o nieskuteczności gospodarzy, zwłaszcza Cristiano Ronaldo, ale Jose Mourinho bronił swojego podopiecznego, mówiąc że w jego drużynie jest on nietykalny. Portugalski gwiazdor szybko odpłacił się trenerowi za zaufanie i już w 4. minucie dał „Królewskim” prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Oezil i przy biernej postawie obrońców Cristiano Ronaldo mocnym strzałem głową pokonał bramkarza gości.
Cristiano Ronaldo odpowiedział na krytykę, strzelając dwa gole i prowadząc swój zespół do okazałego zwycięstwa (fot. as.com)
Szybko objęte prowadzenie dodało piłkarzom Realu animuszu. Całkowicie zdominowali oni pierwsze minuty meczu. Dwukrotnie na czyste pozycje wybiegali Higuain i Di Maria, ale za każdym razem byli na spalonym. W 24. minucie udało się jednak podwyższyć prowadzenie – Mesut Oezil otrzymał na linii pola karnego podanie od Higuaina, minął prostym zwodem dwóch obrońców i strzałem w długi róg pokonał Manu i zdobył swojego pierwszego gola w barwach „Królewskich”. Lepiej mógł zachować się bramkarz, który miał już piłkę na rękach i powinien ją sparować na rzut rożny.
Minutę później okazję do podwyższenia wyniku miał Di Maria, ale były gracz Benfiki uderzył prawą nogą i strzał minął prawy słupek bramki Manu. Festiwal pięknych akcji Realu trwał jednak nadal i przyniósł kolejnego gola dla gospodarzy. W 34. minucie obrońcom Deportivo nie udała się pułapka ofsajdowa, po prostopadłym podaniu Xabiego Alonso, Higuain uciekł obrońcom i dośrodkował na głowę nadbiegającego Di Marii, który mocnym strzałem głową pokonał bramkarza „El Depor”.
Tuż przed przerwą Real mógł zdobyć jeszcze dwie bramki, ale interweniujący obrońcy dwukrotnie zablokowali strzały kolejno Ronaldo i Khediry. Do przerwy Real zasłużenie prowadził więc 3:0 i rozgrywał swój najlepszy mecz w tym sezonie, nie pozwalając Deportivo na stworzenie choćby jednej groźnej sytuacji.
Początek drugiej połowy przyniósł najgroźniejszą w tym meczu akcję dla Deportivo. W 47. minucie w niegroźnej sytuacji poślizgnął się Ricardo Carvalho i nie zdołał odegrać piłki do Ikera Casillasa. Błąd ten powinien kosztować Real stratę bramki. Do piłki dopadł Lassad, ale w stuprocentowej sytuacji nie zdołał minąć Casillasa, który uratował swój zespół przed stratą gola.
„Królewscy” zrewanżowali się rywalowi już sześć minut później. Nieatakowany przez nikogo, lewym skrzydłem kilkadziesiąt metrów przebiegł Cristiano Ronaldo, na wysokości pola karnego odegrał do Sergio Ramosa, który pięknym podaniem uruchomił wybiegającego Di Marię. Ten z pierwszej piłki odegrał do środka do Higuaina, który bez problemów skierował piłkę do siatki i Real podwyższył prowadzenie. Minutę później Deportivo mogło strzelić kontaktowego gola, ale zamykający akcję Juan Rodriguez nie spodziewał się, że obrońca nie wybije piłki. Mimo to zdołał oddać strzał, który instynktownie odbił będący w wysokiej formie Casillas.
Real rozgrywał tego wieczora naprawdę doskonałe zawody, a dodatkowo pomagało mu szczęście. W 59. minucie było już 5:0 – dwójkową akcję Marcelo i Ronaldo zakończył… obrońca gości Za Castro, który został mocno nastrzelony przez Brazylijczyka i po trafieniu w jego nogę piłka całkowicie zaskoczyła Manu, wtaczając się obok prawego słupka.
Trener Mourinho, mając zapewnione zwycięstwo, postanowił dać odpocząć swoim zawodnikom, zdejmując z boiska Khedirę, Oezila i Di Marię. Pomimo tego, Real nadal stwarzał sobie stuprocentowe okazje – w 72. minucie sytuację sam na sam zmarnował Ronaldo, który po minięciu bramkarza trafił tylko w boczną siatkę.
Pomimo ogromnej przewagi gospodarzy, piłkarzom z La Coruni udało się jednak zdobyć honorową bramkę. W 78. minucie Adrian urwał się obrońcom na lewej stronie i celnie dośrodkował na głowę Juana Rodrigueza, który trafił do bramki bezradnego Casillasa. Interweniować w tej sytuacji próbował jeszcze Marcelo, ale nie udało mu się wybić piłki zmierzającej w okienko bramki.
Siedzący na ławce Jose Mourinho wydawał się pod koniec meczu… znudzony tak wysokim zwycięstwem swoich podopiecznych. Stracona bramka podziałała natomiast na graczy Realu jak płachta na byka. W 89. minucie, po podaniu Xabiego Alonso, Cristiano Ronaldo minął jednego obrońcę i potężnym strzałem w środek bramki zdołał pokonać Manu i skutecznie zamknął tym golem usta wszystkim swoim krytykom.
Real, po bardzo dobrej grze, wysoko pokonał Deportivo La Coruna i wyprzedził w tabeli Primera Division FC Barcelona.
Almeria – Malaga
W innym niedzielnym meczu 6. kolejki Primera Division, Almeria zremisowała 1:1 z Malagą. Zespół gości wszystkie punkty zdobył na wyjeździe, Almeria natomiast u siebie jeszcze w tym sezonie nie wygrała. Początek należał jednak zdecydowanie do Almerii, której zawodnicy kolejno w 12., 15. i 17. minucie groźnie uderzali na bramkę Rubena, ten jednak albo pewnie łapał, albo wyjściami zażegnywał niebezpieczeństwo, albo strzał trafiał w słupek. Jednak po początkowym naporze gospodarzy do głosu doszli piłkarze z Malagi. W 26. minucie bardzo mocno uderzył Rondon, jednak jego strzał sparował Diego Alves i po słupku opuścił boisko. Jednak ostrzał trwał nadal – w 32. minucie Kalu Uche uderzył wolejem z kilkunastu metrów i piłka po raz trzeci w tym spotkaniu trafiła w słupek. Nigeryjczyk mógł się poprawić dwie minuty później, ale zupełnie niepilnowany posłał piłkę bardzo wysoko nad bramką.
Jedna z kluczowych sytuacji wydarzyła się w 40. minucie. Eliseu nieprzepisowo zatrzymał wychodzącego na czystą pozycję Ortiza i sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Była to kontrowersyjna decyzja, ale nie zmieniało to faktu, że od tego momentu Malaga musiała grać w osłabieniu. Tuż przed przerwą przewagę mógł wykorzystać Uche, ale jego strzał z pola karnego musnął słupek bramki Rubena i wyszedł poza linię końcową.
Pech nie opuszczał gospodarzy także po wznowieniu gry. W 48. minucie potężny strzał Corony… znów trafił w słupek. Kiedy wydawało się, że gol dla Almerii to tylko kwestia czasu, grający w dziesiątkę goście objęli prowadzenie. Jeden z najlepszych graczy Malagi, Quincy, wykorzystał szybko rozegrany rzut wolny i strzałem w krótki róg pokonał Diego Alvesa. Gospodarze w 63. minucie dostali idealną sytuację do wyrównania, kiedy po faulu Mtiligi na Piattim sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł najlepszy strzelec drużyny, Kalu Uche, ale trafił… w słupek! W oczach piłkarzy Almerii widać było niedowierzanie, zupełnie jakby bramka Malagi była zaczarowana.
W 73. minucie gospodarze zdobyli bramkę – Jesus Gamez wbił piłkę do własnej siatki, ale sędzia słusznie gola nie uznał – Ulloa wcześniej popchnął Gameza. Wysiłki gospodarzy zostały jednak w końcu nagrodzone. W 76. minucie Almeria rozegrała piękną trójkową akcję Mbami – Bernardello – Uche i ten ostatni w końcu strzelił gola, rehabilitując się za niewykorzystany rzut karny. Ostatnie minuty meczu przyniosły ogromne emocje – najpierw w 89. minucie zwycięskiego gola mógł dać Maladze Weligton, ale w doskonałej sytuacji uderzył tuż obok słupka, a dwie minuty później piłki meczowej nie wykorzystał Sabasian Fernandez, który nie zdołał w sytuacji sam na sam pokonać Diego Alvesa. Almeria pechowo zremisowała z Malagą 1:1, strzelając kilka razy w słupek, marnując karnego i nie wykorzystując gry w przewadze przez ponad połowę meczu.
super mecz realu ;) chociaz panowaly bardzo trudne
warunki
~
~R4V
Oby tak dalej ;)
~
~bajer
dokladnie real zmiażdzył deportivo , grali bardzo
dobrze chodz mogli juz tej bramki nie wpuszczać
~
~Damianeiro
Przez potknięcie się Barcy zwycięstwo smakuje 2
razy lepiej. xD
~
~Gratulki
Gratulacjeee :P:D:D:D:D:P
Dodaj komentarz
W meczu kończącym 6. kolejkę Primera Division, Real Madryt w pięknym stylu pokonał Deportivo La Coruna 6:1. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Jose Mourinho awansowali kosztem FC Barcelona na trzecie miejsce w tabeli.
Real Madryt – Deportivo La Coruna
Faworytem tego spotkania był oczywiście Real Madryt. Deportivo nie wygrało jeszcze w tym sezonie meczu, na 40 spotkań rozegranych na Santiago Bernabeu przegrało aż 33. Przed meczem głośno mówiło się o nieskuteczności gospodarzy, zwłaszcza Cristiano Ronaldo, ale Jose Mourinho bronił swojego podopiecznego, mówiąc że w jego drużynie jest on nietykalny. Portugalski gwiazdor szybko odpłacił się trenerowi za zaufanie i już w 4. minucie dał „Królewskim” prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Oezil i przy biernej postawie obrońców Cristiano Ronaldo mocnym strzałem głową pokonał bramkarza gości.
Cristiano Ronaldo odpowiedział na krytykę, strzelając dwa gole i prowadząc swój zespół do okazałego zwycięstwa (fot. as.com)
Szybko objęte prowadzenie dodało piłkarzom Realu animuszu. Całkowicie zdominowali oni pierwsze minuty meczu. Dwukrotnie na czyste pozycje wybiegali Higuain i Di Maria, ale za każdym razem byli na spalonym. W 24. minucie udało się jednak podwyższyć prowadzenie – Mesut Oezil otrzymał na linii pola karnego podanie od Higuaina, minął prostym zwodem dwóch obrońców i strzałem w długi róg pokonał Manu i zdobył swojego pierwszego gola w barwach „Królewskich”. Lepiej mógł zachować się bramkarz, który miał już piłkę na rękach i powinien ją sparować na rzut rożny.
Minutę później okazję do podwyższenia wyniku miał Di Maria, ale były gracz Benfiki uderzył prawą nogą i strzał minął prawy słupek bramki Manu. Festiwal pięknych akcji Realu trwał jednak nadal i przyniósł kolejnego gola dla gospodarzy. W 34. minucie obrońcom Deportivo nie udała się pułapka ofsajdowa, po prostopadłym podaniu Xabiego Alonso, Higuain uciekł obrońcom i dośrodkował na głowę nadbiegającego Di Marii, który mocnym strzałem głową pokonał bramkarza „El Depor”.
Tuż przed przerwą Real mógł zdobyć jeszcze dwie bramki, ale interweniujący obrońcy dwukrotnie zablokowali strzały kolejno Ronaldo i Khediry. Do przerwy Real zasłużenie prowadził więc 3:0 i rozgrywał swój najlepszy mecz w tym sezonie, nie pozwalając Deportivo na stworzenie choćby jednej groźnej sytuacji.
Początek drugiej połowy przyniósł najgroźniejszą w tym meczu akcję dla Deportivo. W 47. minucie w niegroźnej sytuacji poślizgnął się Ricardo Carvalho i nie zdołał odegrać piłki do Ikera Casillasa. Błąd ten powinien kosztować Real stratę bramki. Do piłki dopadł Lassad, ale w stuprocentowej sytuacji nie zdołał minąć Casillasa, który uratował swój zespół przed stratą gola.
„Królewscy” zrewanżowali się rywalowi już sześć minut później. Nieatakowany przez nikogo, lewym skrzydłem kilkadziesiąt metrów przebiegł Cristiano Ronaldo, na wysokości pola karnego odegrał do Sergio Ramosa, który pięknym podaniem uruchomił wybiegającego Di Marię. Ten z pierwszej piłki odegrał do środka do Higuaina, który bez problemów skierował piłkę do siatki i Real podwyższył prowadzenie. Minutę później Deportivo mogło strzelić kontaktowego gola, ale zamykający akcję Juan Rodriguez nie spodziewał się, że obrońca nie wybije piłki. Mimo to zdołał oddać strzał, który instynktownie odbił będący w wysokiej formie Casillas.
Real rozgrywał tego wieczora naprawdę doskonałe zawody, a dodatkowo pomagało mu szczęście. W 59. minucie było już 5:0 – dwójkową akcję Marcelo i Ronaldo zakończył… obrońca gości Za Castro, który został mocno nastrzelony przez Brazylijczyka i po trafieniu w jego nogę piłka całkowicie zaskoczyła Manu, wtaczając się obok prawego słupka.
Trener Mourinho, mając zapewnione zwycięstwo, postanowił dać odpocząć swoim zawodnikom, zdejmując z boiska Khedirę, Oezila i Di Marię. Pomimo tego, Real nadal stwarzał sobie stuprocentowe okazje – w 72. minucie sytuację sam na sam zmarnował Ronaldo, który po minięciu bramkarza trafił tylko w boczną siatkę.
Pomimo ogromnej przewagi gospodarzy, piłkarzom z La Coruni udało się jednak zdobyć honorową bramkę. W 78. minucie Adrian urwał się obrońcom na lewej stronie i celnie dośrodkował na głowę Juana Rodrigueza, który trafił do bramki bezradnego Casillasa. Interweniować w tej sytuacji próbował jeszcze Marcelo, ale nie udało mu się wybić piłki zmierzającej w okienko bramki.
Siedzący na ławce Jose Mourinho wydawał się pod koniec meczu… znudzony tak wysokim zwycięstwem swoich podopiecznych. Stracona bramka podziałała natomiast na graczy Realu jak płachta na byka. W 89. minucie, po podaniu Xabiego Alonso, Cristiano Ronaldo minął jednego obrońcę i potężnym strzałem w środek bramki zdołał pokonać Manu i skutecznie zamknął tym golem usta wszystkim swoim krytykom.
Real, po bardzo dobrej grze, wysoko pokonał Deportivo La Coruna i wyprzedził w tabeli Primera Division FC Barcelona.
Almeria – Malaga
W innym niedzielnym meczu 6. kolejki Primera Division, Almeria zremisowała 1:1 z Malagą. Zespół gości wszystkie punkty zdobył na wyjeździe, Almeria natomiast u siebie jeszcze w tym sezonie nie wygrała. Początek należał jednak zdecydowanie do Almerii, której zawodnicy kolejno w 12., 15. i 17. minucie groźnie uderzali na bramkę Rubena, ten jednak albo pewnie łapał, albo wyjściami zażegnywał niebezpieczeństwo, albo strzał trafiał w słupek. Jednak po początkowym naporze gospodarzy do głosu doszli piłkarze z Malagi. W 26. minucie bardzo mocno uderzył Rondon, jednak jego strzał sparował Diego Alves i po słupku opuścił boisko. Jednak ostrzał trwał nadal – w 32. minucie Kalu Uche uderzył wolejem z kilkunastu metrów i piłka po raz trzeci w tym spotkaniu trafiła w słupek. Nigeryjczyk mógł się poprawić dwie minuty później, ale zupełnie niepilnowany posłał piłkę bardzo wysoko nad bramką.
Jedna z kluczowych sytuacji wydarzyła się w 40. minucie. Eliseu nieprzepisowo zatrzymał wychodzącego na czystą pozycję Ortiza i sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Była to kontrowersyjna decyzja, ale nie zmieniało to faktu, że od tego momentu Malaga musiała grać w osłabieniu. Tuż przed przerwą przewagę mógł wykorzystać Uche, ale jego strzał z pola karnego musnął słupek bramki Rubena i wyszedł poza linię końcową.
Pech nie opuszczał gospodarzy także po wznowieniu gry. W 48. minucie potężny strzał Corony… znów trafił w słupek. Kiedy wydawało się, że gol dla Almerii to tylko kwestia czasu, grający w dziesiątkę goście objęli prowadzenie. Jeden z najlepszych graczy Malagi, Quincy, wykorzystał szybko rozegrany rzut wolny i strzałem w krótki róg pokonał Diego Alvesa. Gospodarze w 63. minucie dostali idealną sytuację do wyrównania, kiedy po faulu Mtiligi na Piattim sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł najlepszy strzelec drużyny, Kalu Uche, ale trafił… w słupek! W oczach piłkarzy Almerii widać było niedowierzanie, zupełnie jakby bramka Malagi była zaczarowana.
W 73. minucie gospodarze zdobyli bramkę – Jesus Gamez wbił piłkę do własnej siatki, ale sędzia słusznie gola nie uznał – Ulloa wcześniej popchnął Gameza. Wysiłki gospodarzy zostały jednak w końcu nagrodzone. W 76. minucie Almeria rozegrała piękną trójkową akcję Mbami – Bernardello – Uche i ten ostatni w końcu strzelił gola, rehabilitując się za niewykorzystany rzut karny. Ostatnie minuty meczu przyniosły ogromne emocje – najpierw w 89. minucie zwycięskiego gola mógł dać Maladze Weligton, ale w doskonałej sytuacji uderzył tuż obok słupka, a dwie minuty później piłki meczowej nie wykorzystał Sabasian Fernandez, który nie zdołał w sytuacji sam na sam pokonać Diego Alvesa. Almeria pechowo zremisowała z Malagą 1:1, strzelając kilka razy w słupek, marnując karnego i nie wykorzystując gry w przewadze przez ponad połowę meczu.