Im bliżej grudnia, tym w mediach pojawia się coraz więcej podsumowań. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wiedzie się zawodnikom, którzy latem odeszli z ekstraklasy do lig zagranicznych.
Marco Paixao (Śląsk Wrocław —> Sparta Praga)
Portugalczyk po dwóch sezonach spędzonych w ekstraklasie, gdzie był jedną z największych gwiazd zdecydował się na odejście do Sparty Praga. Jak się okazało, Paixao nie udało się podbić ligi czeskiej, tak jak i naszej. W Synot Lidze wystąpił w jedynie trzech spotkaniach, w tym w żadnym na murawie nie przebywał przez pełne dziewięćdziesiąt minut. W Śląsku Wrocław Paixao był największą gwiazdą, natomiast w Sparcie musi radzić sobie ze sporą konkurencją. Uznaniem trenera bardziej niż on cieszą się David Lafata oraz Khinde Fatai, którzy nie narzekają na brak skuteczności. Sytuację Portugalczyka jeszcze bardziej skomplikowała kontuzja kostki, która wykluczyła go z gry do końca roku.
Patryk Tuszyński (Jagiellonia Białystok —> Caykur Rizespor)
Popularny „Tuszek” zaliczył wejście smoka do nowego zespołu. W swoim debiucie strzelił bramkę oraz zaliczył asystę, jednak podobnie jak w przypadku Paixao przeszkodą w dalszych występach okazała się kontuzja. Napastnik powoli wraca do gry, a w przedostatnim ligowym meczu Rizesporu z Galatasaray zanotował asystę. Po dojściu do pełnej sprawności fizycznej Polak ma spore szanse w walce o miejsce w podstawowej jedenastce.

Nika Dzalamidze (Jagiellonia Białystok —> Cykur Rizespor)
Gruzin razem ze swoim kolegą z „Jagi” trafił do tego samego tureckiego zespołu. Wiedzie mu się tam zdecydowanie gorzej niż Tuszyńskiemu. Dzalamidze nie przytrafił się żaden uraz, a w lidze wystąpił w zaledwie jednym spotkaniu, podczas którego na murawie przebywał przez sześć minut. Była gwiazda ekstraklasy często nie łapie się nawet do kadry meczowej i wiele wskazuje na to, że musi pomyśleć o jak najszybszej zmianie otoczenia.
Robert Pich (Śląsk Wrocław —> 1.FC Kaiserslautern)
Kolejny przykład na upadek gwiazdy ekstraklasy. Pich odszedł z naszej ligi jako motor napędowy Śląska. W poprzednim sezonie strzelił dziesięć bramek i zaliczył pięć asyst. Po transferze do 2. Bundesligi na murawie przebywał zaledwie przez 133 minuty, a ostatnio podobnie jak Dzalamidze nie łapie się do kadry meczowej. Zachodnia liga brutalnie zweryfikowała umiejętności słowackiego pomocnika.
Zaur Sadaev (Lech Poznań —> Terek Grozny)
Bohater letniej sagi związanej ze zmianą barw klubowych bez wątpienia nie żałuje swojej decyzji o odejściu z Lecha. „Kolejorz” w tym sezonie dołuje, a Rosjanin wrócił do swojej ojczyzny, gdzie radzi sobie całkiem nieźle. W trzynastu spotkaniach pięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców.















